Czerwone kartki i kary za brak segregacji odpadów. "Przyznam, że się zaniepokoiłem"
Urzędnicy z Lublina chcą zmobilizować mieszkańców, by bardziej niż do tej pory przykładali się do obowiązku segregowania śmieci wynikającego z ustawy. Od ponad pięciu lat w mieście obowiązuje system segregacji z podziałem na poszczególne frakcje odpadów. Zakłada, że papier i tekturę wrzucamy do niebieskiego pojemnika, szkło do zielonego, metale i tworzywa sztuczne do żółtego, a odpady bio do brązowego. Oprócz tego są pojemniki na odpady zmieszane.
- Zgodnie z przepisami wszyscy mieszkańcy są zobowiązani do prowadzenia selektywnej zbiórki odpadów - podkreśla Katarzyna Madoń-Kremeś, zastępczyni dyrektora Wydziału Ochrony Środowiska w Urzędzie Miasta Lublin. Tyle teorii, w praktyce bywa jednak różnie.
Urzędniczka przyznaje, że segregacja odpadów w domkach jednorodzinnych stoi na bardzo wysokim poziomie. Tu nie ma zastrzeżeń. Zupełnie inaczej jest za to w blokach, zwłaszcza w tych dzielnicach, gdzie wiele mieszkań to wynajmowane stancje, np. przez studentów. - Ludzie czują się tu anonimowi i niejednokrotnie nie przykładają się do segregacji. Chcemy im przypomnieć, że każdy z nas ma taki obowiązek - mówi dyrektorka.
Czerwone kartki i kary
Aby polepszyć segregację, miasto wprowadza czerwone kartki. Mają być one umieszczane na tych pojemnikach, w których wykonawca (czyli pracownik wywożący odpady) zobaczy źle posegregowane rzeczy. Dana frakcja nie zostanie odebrana - poczeka do dnia, w którym zbierane będą śmieci zmieszane. Zarządcy nieruchomości wskazują również, że w takiej sytuacji gmina będzie miała prawo zastosować wyższe opłaty dla nieruchomości, które nie będą przestrzegać właściwej segregacji.
- Dostałem taką informację i, przyznam szczerze, trochę się zaniepokoiłem - mówi nam pan Wiesław, mieszkaniec Lublina. - Staram się naprawdę szczegółowo i dobrze segregować śmieci, a tu ktoś mnie straszy, że jak coś będzie nie tak, to mogę zapłacić o wiele więcej. Dziś już wiem, że to trafiło do wszystkich, więc spodziewam się, że akurat u mnie wszystko będzie w porządku - dodaje i zaznacza, że mieszka w domu jednorodzinnym.
- Dla uspokojenia chcę powiedzieć, że opłaty za wywóz śmieci będziemy podnosić wtedy, gdy problem z segregacją będzie notoryczny. Będzie musiało pojawić się kilka tych czerwonych kartek, by doszło do jakichś sankcji - tłumaczy Madoń-Kremeś. - Mamy nadzieję, że mieszkańcy, którzy dbają o segregację - widząc czerwoną kartkę - zwrócą uwagę swoim sąsiadom, że coś robią źle. Uznaliśmy, że taki system jest pewną formą edukacji ekologicznej - dodaje dyrektorka.
Pierwsze czerwone kartki mają się pojawić już w lutym. Znajdzie się na nich hasło: "Nieprawidłowa segregacja. Popraw, bo zapłacisz więcej".
Urzędnicy z Lublina przypominają jednocześnie, że jeśli mamy wątpliwości, gdzie powinien trafić dany odpad, można posłużyć się wyszukiwarką odpadów na stronie internetowej urzędu miasta. Znajdują się tam również wszelkie informacje i zasady dotyczące selektywnej zbiórki odpadów.