Afera na UMCS. Żądają ukarania znanego profesora. O ugodzie nie chcą słyszeć
Chodzi o sprawę, którą opisywaliśmy na naszym portalu. Studenci prawa Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie złożyli skargę na prof. Andrzeja Kidybę. To znany prawnik, ekspert z zakresu prawa handlowego. Jest także arbitrem polskich i zagranicznych sądów arbitrażowych. Od lat wykłada na UMCS.
W maju studenci złożyli wniosek o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec Kidyby. Zarzucali mu brak szacunku i obraźliwe teksty. Udało nam się dotrzeć do tego wniosku oraz dowodów, jakie zostały do niego załączone. To nagrania, na których słychać, jak profesor zwraca się do studentów, a także ich transkrypcja. Opisywaliśmy je już na naszej stronie. Jedno z nagrań to rozmowa telefoniczna prof. Kidyby ze starostką IV roku. Odbyła się 24 kwietnia. Profesor mówił tam m.in.: 'Rzygać mi się chce na widok studentów'; 'Nie wyróżniliście się niczym, jesteście kupą idiotów'.
Postępowanie wyjaśniające zawieszone
Rzecznik dyscyplinarny na UMCS podjął działania. Już w maju wszczął postępowanie wyjaśniające w tej sprawie, ale niedługo potem je zawiesił, na czas wakacji. Uczelnia - w udzielonej TOK FM odpowiedzi - podkreśliła, że zawieszenie postępowania wynikało m.in. z długotrwałego zwolnienia lekarskiego prof. Kidyby. Na pytanie, do kiedy jest wystawione to zwolnienie, odpowiedzi nam nie udzielono. UMCS dowodzi przy tym że, by móc prowadzić postępowanie wyjaśniające, profesor powinien złożyć wyjaśnienia, a to - ze względów zdrowotnych - jest na razie niemożliwe.
'Polska Wenecja' godzinę drogi od Warszawy? To miasto cię zaskoczy
"Złożenie wyjaśnień zarówno w formie pisemnej, jak i ustnej, jest prawem osoby, której dotyczy postępowanie wyjaśniające i z tego prawa profesor A. Kidyba chce skorzystać. Potwierdził to w swoim piśmie skierowanym do rzecznika dyscyplinarnego" - napisała nam Katarzyna Skałecka z biura prasowego uczelni. Wskazała również, że postępowanie wyjaśniające powinno się zakończyć w ciągu sześciu miesięcy od jego wszczęcia, a trudno byłoby dotrzymać tego terminu, gdyby go teraz nie zawieszono.
Studenci sprawy nie zostawili
Studenci złożyli odwołanie od decyzji rzecznika dyscyplinarnego o zawieszeniu postępowania. "Naszym zdaniem było to nieuzasadnione" - stwierdzili w przesłanym nam oświadczeniu.
Upały w Polsce. Będzie 40 stopni? Ekspert ocenia, co jest 'antypewne'
Komisja dyscyplinarna przyznała im rację i decyzję o zawieszeniu uchyliła. "Przesłanką do zawieszenia postępowania jest długotrwała przeszkoda, uniemożliwiająca dalsze prowadzenie postępowania. Według nas takie okoliczności w tym przypadku nie zaistniały" - podali studenci z samorządu studentów Wydziału Prawa.
Podkreślili też, że są zaskoczeni, że rzecznik zawiesił postępowanie, nawet z nimi nie rozmawiając i ich nie przesłuchując. "Wszystkim powinno zależeć na dobru studentów naszego Uniwersytetu oraz dobrym wizerunku naszej Alma Mater. Być może zawieszenie postępowania miało na celu uspokojenie medialnej burzy, którą wywołało zachowanie prof. Kidyby. Wśród studentów panuje jednak niepokój oraz niepewność, jak cała ta sytuacja zostanie wyjaśniona" - czytamy w oświadczeniu.
Polka spędziła wakacje z Rosjanami. Nie mogła uwierzyć, co jej powiedzieli
Dlaczego studentów nie wysłuchano?
"W ocenie rzecznika, przesłuchanie studentów przed złożeniem wyjaśnień przez osobę, której dotyczy postępowanie wyjaśniające, byłoby logiczne i zasadne tylko w sytuacji, gdyby postępowanie wyjaśniające zostało wszczęte z urzędu, a nie na wniosek, lub też osoba, której dotyczy postępowanie, odmówiłaby złożenia wyjaśnień (ustosunkowania się do zarzutów) - z czym w tym postępowaniu nie mamy do czynienia" - napisała nam Katarzyna Skałecka.
Z argumentem uczelni nie zgadza się wykładowca Wydziału Prawa UMCS w Lublinie prof. Adrian Niewęgłowski, który - po aferze z prof. Kidybą - przejął po nim prowadzenie wykładu z prawa handlowego. - Jestem zaskoczony przede wszystkim tym, że skończył się lipiec, a studenci, którzy składali zawiadomienie o wszczęciu tego postępowania, nie zostali do tej pory przesłuchani. W mojej ocenie to czynność, która powinna być dokonana jako pierwsza - mówi TOK FM prof. Niewęgłowski. I dodaje, że zaskoczeniem było dla niego również zawieszenie postępowania na czas wakacji. - Uważam, że wszystkim powinno zależeć - przede wszystkim ze względów wizerunkowych - na szybkim wyjaśnieniu tego postępowania - twierdzi.
Niepokój studentów wzbudził też fakt, że nazwisko prof. Kidyby znalazło się w wykazie nauczycieli akademickich dopuszczonych do prowadzenia seminariów magisterskich na Wydziale Prawa i Administracji w kolejnym roku akademickim. Chodzi o tabelkę, którą dostali studenci do wpisywania się na seminaria.
Jak słyszymy, studentów niepokoją również docierające do nich głosy, że rzecznik dyscyplinarny może dążyć do mediacji. Twierdzą, że rozmawiał o tym z prof. Kidybą. "Każde postępowanie mediacyjne, podobnie jak i ugoda, może zakończyć się w bardzo różny sposób, łącznie z uzgodnieniem przez strony kary" - wskazała w udzielonej nam odpowiedzi uczelnia, potwierdzając, że rzecznik rozmawiał z profesorem o możliwości mediacji.
Studenci nie biorą tego pod uwagę. "Według nas nie można mówić o ugodzie z uwagi na fakt zarzucenia przez nas profesorowi naruszenia interesu zbiorowego grupy studentów, pracowników uczelni oraz samego uniwersytetu (...) W naszej opinii, zawarcie ugody w przedmiotowej sprawie byłoby niezgodne z interesem studentów" - przekazał nam samorząd studentów w przesłanym TOK FM stanowisku.
'Nieposłuszny profesor' dostał 'gabinet' w piwnicy. Tu mobbing odbywa się 'w białych rękawiczkach'
Prof. Niewęgłowski również podkreśla, że o mediacji może być mowa tylko wtedy, gdy studenci wyrażą taką wolę. - To jest kluczowa sprawa. Czy ktoś ich w ogóle o to zapytał? - zastanawia się gość TOK FM.
"Według naszej oceny materiał dowodowy zgromadzony przez nas jest przesądzający i jednoznaczny, i nie można w żadnym wypadku mówić o ugodzie. Jedynym akceptowalnym rozwiązaniem tej sprawy może być ukaranie prof. Kidyby" - napisali studenci. "Stoimy na stanowisku, że niniejsza sprawa, z racji jej wagi i dużego zainteresowania ogólnopolskich mediów, powinna zostać wyjaśniona jak najszybciej z poszanowaniem praw stron postępowania. Tak się jednak do tej pory nie stało" - dodali.
Po decyzji Komisji Dyscyplinarnej o uchyleniu postanowienia o zawieszeniu postępowania, rzecznik dyscyplinarny powinien teraz jak najszybciej przystąpić do działania, w tym do przesłuchania tych, którzy złożyli zawiadomienie w sprawie.