Dr Jagielska mogła wykonać aborcję w 9. miesiącu ciąży? Prawnicy nie mają wątpliwości
- Pani Anita w 34. tygodniu ciąży trafiła do szpitala w Oleśnicy;
- Przeprowadzono aborcję ze względu na ciężką wadę płodu i zagrożenie dla zdrowia psychicznego pacjentki - zabiegu dokonała dr Gizela Jagielska;
- Pojawiło się wiele ocen, wątpliwości i pytań, czy przerwanie ciąży na tak późnym etapie powinno w ogóle mieć miejsce;
- Poznaliśmy opinię prawników.
"Ustawa o planowaniu rodziny nigdy nie limitowała terminu na wykonanie aborcji z przyczyn zdrowotnych ani nadal takiego terminu nie wskazuje. Ustawodawca przyjął w tym zakresie bezwzględny prymat ochrony zdrowia i życia ciężarnej, uznając, że na podstawie tej przesłanki aborcja może być wykonana do końca ciąży. Ustawodawstwa większości państw europejskich również dopuszczają przerywanie ciąży z przyczyn zdrowotnych do końca jej trwania" - wskazują w swojej opinii prawnicy Kamila Ferenc, Karolina Gierdal, Sabrina Mana-Walasek i Jerzy Podgórski.
Podkreślają również, że pojęcie przerwania ciąży jest rozumiane w prawie jednoznacznie - to zabieg, który prowadzi do obumarcia zarodka lub płodu. "Gdyby rozumiano przez to też urodzenie żywego płodu, to temat aborcji nie budziłby aż takich kontrowersji" - wskazują prawnicy.
To ciąg dalszy głośnej sprawy z Oleśnicy. Przypomnijmy - pani Anita w 34. tygodniu ciąży trafiła do szpitala. Wcześniej miała być informowana, że wszystko z jej ciążą jest w porządku. W 34. tygodniu sytuacja zmieniła się radykalnie. Pacjentka - w trakcie USG - miała usłyszeć komentarze studentów medycyny będących przy badaniu o poważnych deformacjach płodu. Kobieta była w trudnym stanie emocjonalnym, poprosiła o psychologa, ale zamknięto ją w izolatce na oddziale psychiatrycznym. Chciała aborcji, ale jej nie wykonano. Zrobiła to dopiero dr Gizela Jagielska w szpitalu w Oleśnicy. Historię pani Anity jako pierwsza opisała 'Gazeta Wyborcza'.
Interwencja medyków i odpowiedź prawników
Jak pisaliśmy na naszym portalu, pojawiło się wiele ocen, wątpliwości i pytań, czy przerwanie ciąży na tak późnym etapie powinno w ogóle mieć miejsce, czy nie doszło do zabójstwa dziecka, czy lekarka nie powinna była wykonać cesarskiego cięcia. Takie wątpliwości zgłosili choćby lekarze z Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników z prof. Piotrem Sieroszewskim na czele (który był też bezpośrednio zaangażowany przy sprawie pani Anity w szpitalu w Łodzi). Napisali do ministry zdrowia. Pytali m.in., do którego dnia ciąży mogą ją legalnie przerwać.
Teraz odpowiadają im prawnicy, którzy od wielu lat zajmują się tego typu sprawami. W swojej opinii podkreślają, że "nie ma podstaw prawnych do twierdzenia, że po 24. tygodniu ciąży - w przypadku zagrożenia życia lub zdrowia ciężarnej - istniał obowiązek wywoływania porodu zamiast przeprowadzania zabiegów przerywania ciąży". "Próby wprowadzenia takiej interpretacji w praktyce położniczej uznać trzeba za bezpodstawne ograniczanie prawa do legalnej aborcji" - wskazują. Piszą też wprost, że uznanie, że każdy poród przed terminem jest przerwaniem ciąży, prowadziłoby do sprzecznych i absurdalnych skutków, np. zakazu porodu z powodu zagrożeń dla płodu.
"Ustawa o planowaniu rodziny nie definiuje ani metod przerywania ciąży, ani nie zakazuje żadnej z nich - o wyborze decyduje pacjentka, zgodnie z aktualną wiedzą medyczną i po uzyskaniu pełnej informacji od lekarza. Jedną z dopuszczalnych i szeroko stosowanych w medycynie metod aborcji jest wywołanie asystolii płodu z użyciem chlorku potasu" - czytamy w opinii.
Cały dokument liczy 11 stron. Jest w nim mowa również o zarzutach, które pojawiły się w przestrzeni publicznej ze strony środowisk prawicowych, że dokonując aborcji na tak późnym etapie ciąży - dopuszczono się morderstwa.
Zakresem ochrony prawnej z art. 148 Kodeksu karnego jest objęty człowiek po urodzeniu, co potwierdzono w uchwale Sądu Najwyższego (...). Orzecznictwo SN wskazuje tu wprost, że to nie moment osiągnięcia zdolności do samodzielnego życia rozpoczyna ochronę prawnokarną jak dla człowieka. Wszelkie działania w stosunku do płodu przed rozpoczęciem porodu powinny być rozważane w kontekście przepisów dot. przerywania ciąży. Natomiast przepisy karne dot. przerywania ciąży, mówią wprost, że karalne jest przerwanie ciąży z naruszeniem przepisów ustawy. To powoduje, że działanie zgodnie z ustawą o planowaniu rodziny nie może być uznane za przestępstwo
- podkreślają adwokaci. I dowodzą, że w przypadku legalnej aborcji z przyczyn zdrowotnych nie występuje ustawowy obowiązek ratowania życia płodu wbrew woli kobiety w ciąży.
Wbrew twierdzeniom prezentowanym w debacie publicznej, prawo dotyczące przerywania ciąży w sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia kobiety jest jasne. Nie ma tu wątpliwości, że taki zabieg po spełnieniu rygorystycznych przesłanek ustawowych, może być wykonany na każdym etapie ciąży, z użyciem metod zgodnych z aktualnym stanem wiedzy medycznej. W takim przypadku ratowanie zdrowia i życia kobiety jest prawnym obowiązkiem lekarza i powinno być jego priorytetem
- podsumowują autorzy opinii.
Pismo ma trafić m.in. do prokuratury, która prowadzi śledztwo w tej sprawie, do Ministerstwa Zdrowia czy do rzecznika dyscyplinarnego, który bada sprawę z perspektywy postępowania dr Gizeli Jagielskiej.
Pani Anita odwiedziła dr Gizelę Jagielską
FEDERA w mediach społecznościowych podała, że pani Anita ponownie pojechała do Oleśnicy, by podziękować dr Gizeli Jagielskiej za wsparcie, ale też dodać jej otuchy w kontekście ataków, których doświadcza lekarka. Chodzi m.in. o "wizytę" w szpitalu posła Grzegorza Brauna czy nienawistne komentarze i falę hejtu, które od wielu tygodni wylewają się na dr Jagielską. "Dziękuję, że uratowałaś mi życie" - tymi słowami - jak pisze FEDERA - pani Anita pożegnała się po długiej rozmowie z lekarką.