Szkolne przemeblowania w Lublinie. W tej dzielnicy jest wyjątkowy tłok
- W Lublinie od kilku lat rodzi się coraz mniej dzieci;
- Jednak w szybko rozwijających się dzielnicach szkół jest za mało i trzeba otwierać kolejne oddziały;
- Dzięki temu likwiduje się tłok, a pracę mogą znaleźć nauczyciele z innych dzielnic.
W tym roku po pierwszym naborze do przedszkoli w placówkach pozostało ponad tysiąc wolnych miejsc (czyli około jedna trzecia), o czym pisaliśmy na naszym portalu. Obecnie trwa drugi nabór. - Wierzymy, że teraz część tych miejsc uda się zapełnić. Ale widzimy, że sytuacja demograficzna jest coraz trudniejsza i musimy się z nią zmierzyć - mówi TOK FM prezydent Lublina Krzysztof Żuk.
Okazuje się jednak, że nie wszyscy mają problem
Pięć lat temu otwarto Zespół Szkół nr 13 w Lublinie, przy ul. Berylowej na Czubach. W jego skład wchodzi m.in. Szkoła Podstawowa nr 58, w której już teraz uczy się ponad tysiąc dzieci (do tego dochodzi ponad 350 dzieci w przedszkolu). Ta okolica Lublina to jedna z najszybciej rozwijających się dzielnic w mieście. - Tu cały czas budowane są nowe bloki, np. tuż obok nas powstał blok dla 300 rodzin - mówi dyrektor Zespołu Szkół, Marek Błaszczak (przed laty - lubelski kurator oświaty).
Jak dodaje, gdy szkoła była oddawana do użytku, założono, że na każdym poziomie - czyli w klasie I, II, V czy VI będą po cztery oddziały. - A dziś mamy na większości poziomów po osiem takich klas. Dzieci przybywa nam z roku na rok - mówi dyrektor w rozmowie z TOK FM. Miasto ma w planach budowę kolejnej szkoły w tej dzielnicy, przy ul. Jemiołuszki, ale to kwestia kilku lat. A ogromne potrzeby są już dziś. - Do tej pory nabyliśmy działki o łącznej powierzchni ponad trzech hektarów, a obecnie prowadzimy działania zmierzające do pozyskania pozostałych niezbędnych gruntów. Dopiero po zakończeniu tego etapu będzie można przystąpić do prac projektowych, które stanowią wstęp do rozpoczęcia budowy - przekazała nam rzeczniczka ratusza, Justyna Góźdź.
Decyzja miasta: wynajmiemy powierzchnię na szkołę
Jak mówi nam prezydent Lublina, innego wyjścia nie ma, bo szkoła przy Berylowej pęka w szwach i kolejne roczniki się w niej nie pomieszczą. Stąd decyzja o otwarciu szkoły przy ul. Onyksowej - będzie to "filia" Zespołu Szkół nr 13, w wynajętym przez miasto budynku. Miasto wynajmowało już wcześniej powierzchnię pod przedszkola, ale pod szkoły - nigdy.
- Zakładamy, że od września będzie się tam uczyć około 600 dzieci, w klasie pierwszej, drugiej i trzeciej. Na miejscu będzie świetlica, blok żywieniowy, stołówka. Chcemy, by ten nowy obiekt spełniał wszystkie standardy, które mamy na Berylowej i w innych szkołach Lublina. Prace remontowe trwają, jestem przekonany, że ze wszystkim zdążymy. Chciałbym, aby rodzice dzieci które mają tam trafić, mogli wejść do obiektu i go obejrzeć przed rozpoczęciem nowego roku szkolnego. Taki mamy plan - mówi dyrektor Błaszczak.
W obiekcie przy Onyksowej znajdzie się miejsce dla 24 klas. Jak ustaliliśmy, miesięczna stawka czynszu wynosi 78,65 zł netto za metr kwadratowy powierzchni. - Nowa lokalizacja zapewni uczniom pierwszych klas komfortowe warunki do nauki od początku nowego roku szkolnego. Do tego czasu przestrzeń zostanie wykończona pod klucz, zgodnie ze standardami obowiązującymi w placówkach edukacji wczesnoszkolnej - informują miejscy urzędnicy.
Na powierzchni około trzech tysięcy metrów kwadratowych znajdzie się m.in.: dwanaście sal edukacji wczesnoszkolnej, cztery pomieszczenia przeznaczone na świetlice, sala sportowo-rekreacyjna z możliwością podziału ruchomą ścianą, biblioteka, gabinety logopedy, psychologa i pedagoga, pokój nauczycielski, gabinet pielęgniarski, serwerownia, a także kuchnia, jadalnia oraz inne niezbędne pomieszczenia dostosowane do potrzeb szkoły.
Dyrektor Marek Błaszczak nie kryje, że na dziś dzielnica Lublina, w której mieści się kierowana przez niego placówka. jest w dobrej sytuacji demograficznej i nie musi się martwić tym, że ze względu na spadającą liczbę dzieci będzie musiał zwalniać nauczycieli. Takiego zagrożenia - zapewne przez najbliższe lata - nie ma.
- Ale rzeczywiście odbieram telefony od dyrektorów z prośbą o zatrudnienie matematyka, polonisty czy anglisty, dla którego w danej szkole nie ma godzin. I takie zatrudnienia u nas są - przyznaje Marek Błaszczak.
- Rodzice naszych dzieci byli na bieżąco informowani, jaka jest strategia działań miasta, jakie są plany, były spotkania ze mną czy z wiceprezydentem do spraw edukacji, Mariuszem Banachem. Takich spotkań było sporo, sprawy, które mogły budzić kontrowersje - zostały wyjaśnione. Oczywiście, zdaję sobie sprawę że cała sytuacja może być źródłem jakichś niepokojów wśród rodziców, bo to będzie jednak nowe miejsce, choć z tymi samymi nauczycielami i tym samym dyrektorem. Wierzę, że rodzice nam zaufają, a nad planem na to, jak to wszystko ma wyglądać - bardzo intensywnie pracujemy. Opiekunowie będą o wszystkim na bieżąco informowani - dodaje gość TOK FM.