"Najpierw kościół, potem wybory". Byliśmy w gminie, gdzie na Nawrockiego głosowali niemal wszyscy
- W tej gminie w drugiej turze wyborów wzięło udział prawie 85 proc. uprawnionych do głosowania;
- Niemal 95 proc. z nich poparło Karola Nawrockiego;
- Skąd taka popularność kandydata wspieranego przez PiS? Argumenty padają różne - prawicowe wartości, wiara w Boga, zwalczanie 'ideologii LGBT', sprzeciw wobec migrantów;
- Ludzie rozmawiają z nami spokojnie, bez agresji, z pełnym przekonaniem do głoszonych poglądów.
W Chrzanowie życie płynie powoli. Wszystko wkoło kwitnie, po ulicy biega rudy pies, w oddali słychać pianie koguta, a na słońcu wygrzewają się koty. To gmina, w której większość mieszkańców żyje z pracy na roli, dlatego traktory kursują niemal non stop, czasami trudno się wyminąć. Chrzanów to zagłębie malinowe, choć nie tylko. Jest też rzepak, kukurydza, pszenica.
Jest też sporo jednoosobowych działalności gospodarczych. Wójt Marcin Sulowski (sprawuje funkcję już drugą kadencję) mówi TOK FM, że w co szóstym gospodarstwie w gminie jest ktoś, kto prowadzi własną firmę - najczęściej to brukarstwo, dekarstwo, prace budowlane. Ale są też sklepy, jest pizzeria czy lokalna cukiernia. W gminie są też trzy szkoły, przychodnia zdrowia i nowo wybudowana hala sportowa, m.in. z torami do gry w kręgle (sfinansowana z pieniędzy z UE).
W II turze wyborów prezydenckich to właśnie Chrzanów wygrał konkurs na najwyższą frekwencję. Pisaliśmy o nim na naszym portalu. Konkurs, z myślą o gminach wiejskich do 20 tysięcy mieszkańców, w których najczęściej na Lubelszczyźnie wygrywa PiS, ogłosił marszałek, Jarosław Stawiarski (PiS). Europosłanka Marta Wcisło (PO) uznała, że to próba wpływania na wynik wyborów. Dlatego poprosiła Państwową Komisję Wyborczą o zbadanie zgodności akcji z przepisami dotyczącymi finansowania kampanii wyborczej. Jak stwierdziła, to nierówne traktowanie gmin, bo te z większą liczbą mieszkańców zostały w konkursie całkowicie pominięte.
Mieszkańcy Chrzanowa już się jednak cieszą, że to właśnie oni wygrali. - Ludzie się bardzo zmobilizowali. Każdy sobie przekazywał informację, że można dostać pieniądze dla gminy. A wiadomo, pieniądze zawsze się przydadzą, trzeba wspomóc wójta - mówi pani Alina, którą spotykamy na przystanku. Przyznają, że w gminie było wielkie poruszenie. - Nikt nie mówił nikomu na kogo ma głosować, ale namawialiśmy się wzajemnie do wzięcia udziału w wyborach, by zwiększyć frekwencję - tłumaczy Stanisław Zdybel, prezes Ochotniczej Straży Pożarnej w Chrzanowie.
Głosowanie z pieśnią na ustach
Koło Gospodyń Wiejskich "Chrzanowianki" działa od 2018 roku. Kobiety spotykają się regularnie, przynajmniej raz w tygodniu. Tworzą zespół, przygotowują się do występów na festynach czy w konkursach. Wspólnie pieką i gotują, a ciasta wystawiają m.in. na kiermaszach charytatywnych. - Bardzo lubimy się tutaj, w remizie, spotykać. Śpiewamy, śmiejemy się, plotkujemy, to takie wyrwanie się z domu, z gospodarstwa, choć na kilka chwil - mówi Agnieszka Łukaszczyk, przewodnicząca koła.
Panie przygotowały nawet specjalną piosenkę profrekwencyjną, by jeszcze bardziej przyczynić się do wygrania konkursu i do zdobycia pół miliona złotych od marszałka.
- My tu jesteśmy chrześcijanami, chodzimy w niedziele do kościoła. Praktycznie wszyscy. Na polach w naszej gminie w niedzielę nie spotka pani maszyn i pracujących rolników, bo to dzień święty - mówi pani Barbara z Koła Gospodyń Wiejskich. Jak podkreśla, wiara i prawicowe poglądy są w tej gminie codziennością. - My nigdy nie głosujemy na lewicę. Nie i już. Zawsze głosujemy na 'swojego' i tak było teraz. Do czwartej rano nie spałam, czekając na wynik wyborów, by być pewnym, kto wygrał - opowiada nasza rozmówczyni.
W trakcie rozmowy kobiety wielokrotnie powołują się na prawicowe poglądy i chrześcijańskie wartości, które przyświecają im w życiu. - Nie ma mowy o żadnym LGBT, o aborcji czy innych takich kwestiach. Od aborcji blisko do eutanazji - mówią nasze rozmówczynie.
W Chrzanowie spotykamy też pana Tomasza, właśnie wraca ze sklepu. W reklamówce chleb, lody, piwo. - Powiem szczerze, nie wyobrażam sobie, żeby nie pójść na wybory. To nasz obowiązek. Z jednej strony mamy obowiązek co niedzielę iść do kościoła, jako chrześcijanie, a z drugiej - na wybory. Od nas zależy, kto zostanie wybrany, my wiemy, że nasz głos ma znaczenie - tłumaczy. Gdy pytamy czy zdradzi, na kogo głosował, odpowiada: "Byłem w większości". Co to oznacza?
Prawie 95 procent wyborców oddało swój głos na Karola Nawrockiego.
Dlaczego właśnie Nawrocki?
Argumenty padają różne - prawicowe wartości, wiara w Boga, zwalczanie 'ideologii LGBT', sprzeciw wobec migrantów czy Zielonego Ładu. - I w końcu trzeba naprostować kontakty z Unią Europejską. Nie możemy być na jej pasku - tłumaczą mieszkańcy. Rozmawiają z nami spokojnie, bez agresji, z pełnym przekonaniem do głoszonych poglądów. Pojawia się też wątek antyukraiński - że za dużo dajemy uchodźcom wojennym z tego kraju.
Część osób nie kryje, że zagłosowała nie tyle "za Nawrockim", co "przeciw Trzaskowskiemu". - On jest za bardzo "miastowy", na pewno nie rozumie wsi i jej problemów. Temat rolnictwa w ogóle się u niego nie pojawił. U mnie nie wzbudził entuzjazmu, wśród moich znajomych także - mówi nam jedna z mieszkanek. Z dumą dodaje natomiast, że Karol Nawrocki przyjechał do ich powiatu, co więcej - odwiedził także sam Chrzanów. Panie z Koła Gospodyń Wiejskich mają nawet z nim zdjęcie. - To było niezwykle miłe, że przyjechał nas odwiedzić, zamienić słowo, przed II turą wyborów - słyszymy.
Co z zarzutami wobec Karola Nawrockiego?
Kwestia mieszkania przejętego od pana Jerzego, ustawek z pseudokibicami, sprawa "doprowadzania" do hotelu prostytutek - mieszkańcy doskonale znają te zarzuty, ale uznają je za nieprawdziwe. Twierdzą, że to zwykły hejt i pomówienia, które wylały się na kandydata na prezydenta. - Dla mnie to było po prostu świństwo. Nie wierzę w to, co pisano. Są tacy, którzy mogli mu chcieć definitywnie zaszkodzić i wyciągali co tylko mogli, a to przecież nie jest potwierdzone - mówi pani Wiesława. - Wyciąganie brudów i oczernianie kogoś - ludzie nie zdają sobie sprawy, ile może to daną osobę kosztować. To jest tak wielka krzywda, że później ciężko ją wybaczyć - dodaje pani Barbara.
Wójt gminy Chrzanów, Marcin Sulowski nie kryje, że ogromna mobilizacja mieszkańców bardzo go cieszy, bo do wyborów poszli i młodsi, i starsi. Jak mówi TOK FM, pieniądze, które udało się wygrać w marszałkowskim konkursie, pójdą m.in. na zmodernizowanie placów zabaw dla dzieci. Co prawda gmina się wyludnia - tak jak wiele innych gmin w Polsce - ale maluchy powinny mieć jak najlepsze warunki do wypoczynku i zabawy. Rocznie rodzi się tu ok. 30-40 dzieci, czyli jakby jedna klasa. - Przed laty, gdy mój tato chodził do szkoły, na poziomie jednego rocznika były cztery klasy, potem były dwie, dziś jest jeszcze gorzej - mówi wójt.
Na pytanie dlaczego właśnie Karol Nawrocki uzyskał tu tak ogromne poparcie, wskazuje na to samo co inni mieszkańcy. Że ludzie nie chcą nadmiernej migracji i migrantów, nie chcą "ideologii LGBT" czy Zielonego Ładu.
- Myślę, że chodzi też o podejście do Unii Europejskiej. Obecnie wydaje się, że jesteśmy w UE traktowani przedmiotowo. Decydujący głos mają Niemcy i Francja. Myślę, że polityka Zielnego Ładu czy duszenia europejskiego przemysłu też jest niezdrowa. Mieszkańcy to widzą, to się też odbija w cenie energii. Do tego dochodzi Pakt Migracyjny - słyszymy, że Polska wcale nie będzie raczej z tego zwolniona i będzie musiała iluś tam uchodźców przyjąć. A z tym związanych jest szereg zagrożeń. W dużych miatach w Berlinie czy w Paryżu, ludzie boją się o swoje bezpieczeństwo. Nie jesteśmy ksenofobami, nie zamykamy się przed ludźmi potrzebującymi pomocy, ale zazwyczaj oni nie chcą pracować, są z nimi problemy - mówi Marcin Sulowski. - U nas dziś można zostawić otwarte mieszkanie, samochód i nic się nie stanie. A na zachodzie już to tak nie wygląda - dodaje.
Kwestia zarzutów do Karola Nawrockiego? - Większość mediów była przeciwko niemu i wydaje mi się, że w pewnym momencie doszło do przekroczenia granicy. Coraz więcej informacji wypływało na jego temat i one były coraz mniej wiarygodne - podsumowuje wójt.
Obserwatorzy wyborczy w komisjach w Chrzanowie
Przedstawiciele Komitetu Obrony Demokracji byli w dwóch komisjach wyborczych w gminie w roli obserwatorów. Zaobserwowali m.in. duży problem z tajnością głosowania - wezwano nawet policję. - Dochodziło do wielu sytuacji, że kilka osób wchodziło razem za tzw. kotarę i jeden drugiemu mówił, przy kim postawić krzyżyk. Albo brano kilka kart do głosowania i jedna osoba zaznaczała. Tak to nie powinno wyglądać, dlatego wezwałem policję - mówi nam Marcin Bujak z KOD, który był w czasie II tury w jednej z komisji w Chrzanowie Pierwszym. Jak dodaje, nie było natomiast nieprawidłowości przy samym liczeniu głosów - wszystko odbywało się w obecności i na oczach obserwatorów.