Wypłynęły dane osobowe wszystkich sędziów sądu w Lublinie. Prezes, za którego czasów do tego doszło, ma być odwołany
Kim jest Marcin Uliasz?
Marcin Uliasz został powołany na prezesa Sądu Rejonowego Lublin-Zachód w grudniu 2021 roku, gdy ministrem sprawiedliwości był jeszcze Zbigniew Ziobro. Powołanie nastąpiło na podstawie przepisów ustawy o ustroju sądów powszechnych, które wykluczały udział samorządu sędziowskiego w procesie powołania prezesów sądów.
Minister sprawiedliwości Adam Bodnar - pod koniec maja - wszczął procedurę jego odwołania. Jak wskazał, ma to związek m.in. z tym, że sędzia Uliasz w 2022 roku podpisał listę poparcia Jarosławowi Dudziczowi - kandydującemu do upolitycznionej Krajowej Rady Sądownictwa ukształtowanej z naruszeniem Konstytucji RP. Dodatkowo sędzia Uliasz sam też uczestniczył w procedurze awansowej przed neoKRS i - w lutym 2023 roku, decyzją prezydenta Andrzeja Dudy - został powołany na stanowisko sędziego Sądu Okręgowego w Lublinie. Dziś - na czas wyboru nowego prezesa - pełniącą obowiązki jest sędzia Agnieszka Błach-Jóźwik.
To za czasów prezesa Marcina Uliasza w sądzie w Lublinie doszło do ujawnienia danych osobowych. W sprawie tej udało nam się dotrzeć do nowych informacji.
Jak doszło do wycieku danych w sądzie?
W połowie ubiegłego roku jeden z obywateli złożył wniosek o udostępnienie informacji publicznej - chodziło o przekazanie mu 'listy sędziów Sądu Rejonowego Lublin-Zachód wraz z nazwiskami i imionami lekarzy oraz psychologów, którzy ich badali w związku z objęciem urzędu''. W odpowiedzi - z 6 maja 2024 roku - wnioskodawca otrzymał nie tylko dane, o które poprosił, ale również - w dodatkowych zakładkach w Excelu - adresy zamieszkania 66 sędziów i ich numery PESEL.
"Plik Excel został wygenerowany przez pracownika sądu ze Zintegrowanego Systemu Rachunkowości i Kadr. W trakcie tworzenia pliku Excel, poza żądanymi informacjami stanowiącymi informację publiczną, zostały w nim zamieszczone dodatkowe dane dotyczące sędziów, które system dodatkowo wygenerował. Dane te były ukryte w pliku i nie były widoczne po jego otwarciu. Na skutek błędu i przeoczenia dane te zostały omyłkowo i nieumyślnie przekazane wraz z głównym arkuszem odpowiedzi" - przekazała TOK FM sędzia Marta Śmiech, rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie.
Kilkoro sędziów złożyło zawiadomienie do prokuratury. Sprawę prowadziła Prokuratura Okręgowa w Zamościu. Jak przekazał nam jej rzecznik - prokurator Rafał Kawalec - śledztwo było prowadzone m.in. w kierunku art. 266 paragraf 1 Kodeksu karnego: "Kto, wbrew przepisom ustawy lub przyjętemu na siebie zobowiązaniu, ujawnia lub wykorzystuje informację, z którą zapoznał się w związku z pełnioną funkcją (...) podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2".
Śledztwo umorzone i kontrola UODO
Śledztwo zostało umorzone. - Prokurator stwierdził, że brak jest znamion czynu zabronionego - mówi nam prokurator Kawalec. Jak tłumaczy, dane wrażliwe rzeczywiście zostały ujawnione, ale nie zrobiono tego świadomie i celowo. - Doszło do niedopatrzenia. Wszystkie czynności przesłuchania wykazały, że nikt nie zrobił tego umyślnie - dodaje. Przygotowując odpowiedź na wniosek o dostęp do informacji publicznej, nie zorientowano się, że w pliku są dodatkowe zakładki, z danymi wrażliwymi.
Umorzenie śledztwa na razie nie jest prawomocne, bo jeden z sędziów złożył na tę decyzję zażalenie.
ABW weszło do studia TV Republika. Rzecznik służb specjalnych wyjaśnia
Jak wynika z naszych informacji, sprawa trafiła także do Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Jak mówi TOK FM prezes tego urzędu Mirosław Wróblewski, UODO przeprowadził kontrolę ochrony danych osobowych w Sądzie Rejonowym Lublin-Zachód. Była to pierwsza w historii - pod rządami RODO - kontrola w sądzie.
- Stwierdziliśmy nieprawidłowości, ale postępowanie administracyjne cały czas trwa, dlatego na razie nie mogę mówić o szczegółach. Zależy mi na tym, by wyciągnąć z tej sprawy wnioski systemowe, by - patrząc szerzej - w sądach nie dochodziło do podobnych sytuacji - mówi TOK FM Mirosław Wróblewski. Jak dodaje, lubelski sąd ściśle współpracuje z przedstawicielami UODO i stosuje się do ich zaleceń i podpowiedzi, jak chronić dane osobowe. - Cała rzecz w tym, że często w różnych instytucjach czy urzędach są opracowane procedury ochrony danych osobowych, ale chowa się je głęboko w szufladzie i na tym koniec. A nam zależy, by nie były tylko zapisem na papierze, ale by były na co dzień wprowadzane w życie - dodaje nasz rozmówca.
"Ministerstwo Sprawiedliwości - a w szczególności Departament Nadzoru Administracyjnego, który nadzoruje sądy - nie ma informacji, że w Sądzie Rejonowym Lublin-Zachód w Lublinie doszło do naruszenia danych osobowych sędziów przez prezesa tego sądu, przez ujawnienie prywatnych adresów oraz numerów PESEL w odpowiedzi na wniosek o udostępnienie informacji publicznej" - przekazało nam Ministerstwo Sprawiedliwości.
Sąd wyciągnął wnioski?
"W Sądzie Rejonowym Lublin-Zachód w Lublinie podjęto działania mające na celu uniknięcie podobnego zdarzenia w przyszłości. Z pracownikami wykonującymi czynności w systemie oraz przygotowującymi odpowiedź przeprowadzono rozmowy oraz szkolenia dotyczące bezpieczeństwa przetwarzania danych osobowych. Zmodyfikowano sposób przygotowywania odpowiedzi na wnioski o udostępnienie informacji publicznej, wprowadzając metodę podwójnej weryfikacji i akceptacji. Ich celem jest wyeliminowanie prawdopodobieństwa wystąpienia podobnych incydentów w ochronie danych osobowych" - przekazała nam rzeczniczka Sądu Okręgowego w Lublinie.
W sprawie ujawnienia danych osobowych 66 sędziów z Lublina nikt nie poniósł konsekwencji - ani karnych, ani służbowych. - To była duża sprawa, poważne uchybienie, a jakby rozeszło się po kościach. Prezes był dalej prezesem, choć powołanym jeszcze za Ziobry. Dobrze, że to się teraz kończy - mówi nam jeden z lubelskich sędziów.