"Kpina i żarty". Lubelski szpital nie może dostać zgody na nowy oddział
Na Lubelszczyźnie działają dwa oddziały kardiochirurgii - jeden w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym nr 4 przy ul. Jaczewskiego i drugi - w Szpitalu Papieskim w Zamościu. O utworzenie trzeciego zabiega od wielu miesięcy Wojewódzki Szpital Specjalistyczny przy alei Kraśnickiej w Lublinie, który jest jedną z placówek marszałkowskich. Ani Ministerstwo Zdrowia, ani Narodowy Fundusz Zdrowia nie zgadzają się na to. Uznają, że dwa oddziały wystarczą. Mimo to placówka otworzyła swoją kardiochirurgię, na której jest 15 łóżek. Tyle tylko, że... szpital nie ma na nią kontraktu. Walczy o 12-15 mln złotych.
"Kardiochirurgia to nie fanaberia. Nie wiem, o co chodzi"
Szpital przy alei Kraśnickiej podlega marszałkowi Jarosławowi Stawiarskiemu (PiS). Marszałek mówi, że wysłał już wiele pism do najróżniejszych instytucji, ale "odbija się od ściany". - Ja kompletnie nie wiem, o co chodzi - rozkłada ręce.
Przekonuje, że otwarcie kolejnej kardiochirurgii w województwie to "systemowa konieczność". - I chciałbym, żeby wszyscy politycy, wszyscy święci tego świata, zrozumieli, że to nie są fanaberie. Apeluję raz jeszcze do szefów NFZ i do ministerstwa, by dano nam ten kontrakt. Lubelski oddział NFZ na tym nie zbankrutuje - zapewnia Stawiarski.
Marszałek podkreśla, że w całej sprawie chodzi o zdrowie, a to - jak podaje - "nie ma barw partyjnych". - W tym szpitalu może leczyć się i Donald Tusk, i minister Izabela Leszczyna, i Jarosław Kaczyński [był pacjentem kilka tygodni temu - przyp. red.]. Nam to zupełnie nie przeszkadza, bo zdrowie każdego pacjenta jest najwyższym dobrem - tłumaczy.
W podobnym tonie wypowiada się dr Andrzej Ciołko ze Związku Lekarzy. - Fakt, że tego kontraktu nie mamy, to kpina i żarty - mówi. - Ministerstwu i politykom z naszego województwa powinno zależeć na tym, aby pieniądze zostawały u nas w regionie, a nie szły do innych miejsc w Polsce - dodaje. Przypomina, że politycy - czasem "z górnej półki" - przyjeżdżają do tej placówki i otrzymują pomoc. Nie muszą czekać, jak wielu innych pacjentów na szpitalnym oddziale ratunkowym. - Może byłoby lepiej, gdyby oni też sobie poczekali na SORze. Może wtedy byłoby im łatwiej podjąć decyzję o przyznaniu nam tych pieniędzy - dodaje lekarz ze szpitala przy Kraśnickiej.
Walka o kardiochirurgię ma drugie dno?
Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Lublinie to placówka zadłużona na prawie 750 mln złotych (stan na koniec kwietnia 2025). Utworzenie kardiochirurgii mogłoby spowodować wzrost przychodów, bo to drogie procedury, opłacalne dla szpitala.
Ale jest jeszcze coś. Niebawem ma zacząć obowiązywać Krajowa Sieć Kardiologiczna, której celem ma być lepsza opieka dla pacjentów z chorobami układu krążenia, czyli szybsze, bardziej skuteczne i skoordynowane leczenie. Choroby układu krążenia to główna przyczyna zgonów. Zapada na nie coraz więcej osób - w związku ze starzeniem się społeczeństwa i niezdrowym stylem życia. Te schorzenia - nieleczone - mogą spowodować zawał serca, udar mózgu lub niewydolność serca. Stąd decyzje rządzących, by poprawić leczenie i temu ma właśnie służyć krajowa sieć. Wejdą do niej szpitale z oddziałami kardiologicznymi w całej Polsce, na trzech poziomach.
Szpital przy alei Kraśnickiej w Lublinie nie ukrywa, że zależy mu na wskoczeniu od razu na trzeci, najwyższy poziom, bo to oznacza najwyższe finansowanie. Co prawda nieznane są jeszcze wskaźniki wyceniania poszczególnych procedur medycznych, zabiegów czy operacji, ale - jak mówi dyrektor szpitala Małgorzata Piasecka - dostanie się na trzeci stopień na pewno będzie oznaczać wyższą wycenę procedur.
Sześcioletni Mariusz zabił w Dzwon Zwycięzcy. 'To bardzo wzruszający moment'
- Procedury, które na naszej kardiologii już dzisiaj wykonujemy, mogłyby być wykonywane w ramach Krajowej Sieci Kardiologicznej. Dlatego tak bardzo zabiegamy o kontrakt - nie kryje dyrektor Piasecka. - My nikomu niczego nie chcemy zabierać. Pacjent ostatecznie wybierze sam, gdzie się będzie chciał leczyć - dodaje w rozmowie z nami.
Lekarze z al. Kraśnickiej podają, że województwo lubelskie ma jeden z najwyższych wskaźników zgonów z powodu chorób serca. - Region należy też do najszybciej starzejącego się społeczeństwa - podkreśla marszałek Jarosław Stawiarski. Przekonuje przy tym, że średnio czas oczekiwania na zabiegi w kardiochirurgii na Lubelszczyźnie to 72 dni, a powstanie nowego oddziału znacząco by to skróciło. Szpital przy Kraśnickiej swój ostatni, piąty już wniosek o przyznanie kontraktu złożył 27 maja. Czeka na jego rozpoznanie.
Formalnie oddział kardiochirurgii przy al. Kraśnickiej działa od 1 stycznia, choć tylko na "pół gwizdka". Na czele oddziału stanął prof. Michał Zembala, który trafił do Lublina z Zabrza. Był tam m.in. ordynatorem Oddziału Kardiochirurgii, Transplantacji Serca i Płuc. Obecnie Zembala jest jedną z osób, która współtworzy studia medyczne na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Został nawet prorektorem tej uczelni. I w tej historii jest to nie bez znaczenia - Wojewódzki Szpital Specjalistyczny ma być bowiem jedną z placówek, w których zajęcia kliniczne mają odbywać studenci z KUL. Sam Zembala na temat oddziału sie nie wypowiada, nie przychodzi na organizowane przez szpital czy przez marszałka spotkania z mediami.
Ilu Polaków oddaje krew? 'Problemem nie jest brak sprzętu, tylko ludzi'
Jak pisaliśmy w tokfm.pl już wcześniej - Narodowy Fundusz Zdrowia uważa, że dostęp do świadczeń kardiochirurgicznych na terenie województwa lubelskiego jest dobry względem tego, co się dzieje w kraju. - Dla przykładu, operacje wad serca i kolejki osób oczekujących na to świadczenie są o jedną trzecią niższe niż średnia w kraju. Jednocześnie mamy taką samą dostępność do świadczeń specjalistycznych, np. w zakresie operacji zastawek serca - jak w Warszawie, Wrocławiu czy Krakowie. Dlatego też decyzja o tym, czy, gdzie i kiedy mają powstawać dodatkowe ośrodki, musi być oparta na danych, które będą wskazywały potrzebę poszerzenia dotychczasowych oddziałów czy stworzenia zupełnie nowych - tłumaczył nam dyrektor lubelskiego oddziału NFZ Paweł Piróg.
Wojewódzki Plan Transformacji zatwierdzony przez ministra zdrowia nie przewiduje tworzenia nowej kardiochirurgii w Lublinie, a jedynie - zwiększenie liczby łóżek w oddziale w Zamościu. Plan ma obowiązywać do końca 2026.