,
Obserwuj
Lubelskie

Jest konstruktorem rowerów nietypowych. Dla kogo? "Działają jak rehabilitacja"

5 min. czytania
21.06.2025 11:00
Życie osoby z niepełnosprawnościami - dzięki rowerowi - może się naprawdę odmienić. Bo ona nagle ma coś swojego, ma swoją aktywność, ma możliwość dotknięcia przestrzeni, z której była tak naprawdę wykluczona - mówi TOK FM pan Andrzej, który tworzy rowery na specjalne zamówienie.
|
|
fot. Anna Gmiterek-Zabłocka/ TOK FM
  • Trwa rowerowy weekend w Radiu TOK FM. W serwisach, audycjach i tekstach poruszamy temat jednośladów w miastach - w różnych odsłonach;
  • Opisujemy historię pana Andrzeja, który tworzy rowery na specjalne zamówienie - m.in. dla osób z niepełnosprawnościami;
  • "Żadnego roweru dla osoby niepełnosprawnej nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić za kwotę około 2000 złotych, która pozwala już na zakup przyzwoitego, normalnego roweru dla osoby pełnosprawnej" - mówi pan Andrzej;
  • Nasz rozmówca podkreśla, że przez lata projektowania i konstruowania nietypowych rowerów poznał wiele osób z niepełnosprawnościami, stąd wie, jak bardzo jest to dla nich ważne.

Andrzej Stanowski jest inżynierem i konstruktorem rowerów nietypowych. Zajmuje się tym od lat. Zapewnia, że rowery to jego wielka pasja. Tworzy na specjalne zamówienie - m.in. dla osób z niepełnosprawnościami. - Te niepełnosprawności są bardzo różne. Mogą być ruchowe albo intelektualne. Są też osoby niewidome. Ale mimo tych różnic jest szereg rozwiązań, które można wykorzystać, aby taki rower stworzyć - podkreśla w rozmowie z nami.

Pan Andrzej konstruuje m.in. rowery trójkołowe. Ten rodzaj szczególnie sprawdza się dla osób mających problem z błędnikiem i koordynacją ruchową. - One mają swoje plusy, ale i swoje minusy. Są dość duże, a przez to mniej zwrotne. Ale dla wielu osób najważniejsze jest to, że mogą w ogóle na rowerze jeździć - mówi.

Rower trójkołowy
Rower trójkołowy
Zdj. Andrzej Stanowski/ archiwum prywatne

Drugim rodzajem rowerów dla osób ze szczególnymi potrzebami są handbake'i, czyli rowery napędzane ręcznie. - One cieszą się sporym zainteresowaniem. Są przeznaczone dla tych, których niepełnosprawność dotyczy nóg, bo ten sprzęt jest napędzany rękami - informuje Stanowski. Zaznacza jednak, że w ich przypadku trzeba mieć dużo siły w rękach. Przez to jazda na takim sprzęcie raczej nie jest taką typową rekreacją, ale już pewną aktywnością wyczynową. Co ważne - taki rower pozwala osiągnąć prędkość nawet do 40 km/h.

I wreszcie są tandemy, którymi jednocześnie jadą dwie osoby. - Największą grupą osób, dla których je przygotowujemy, są osoby niewidome - mówi pan Andrzej. Ale zaznacza, że z takiego sprzętu korzystają również osoby z niepełnosprawnością intelektualną czy w spektrum autyzmu. Konstruktor zaznacza, że w temacie tandemów możliwości są ogromne.

- Istnieją już takie, które pozwalają na połączenie dwóch osób o bardzo różnym wzroście, na przykład dorosły z dzieckiem, które ma 6 czy 7 lat - podaje. - Część z tych rowerów jest zbudowana w ten sposób, że dziecko siedzi z przodu. Czyli osoba kierująca, która odpowiada za hamulce czy zmianę biegów, siedzi z tyłu. To takie nowe rozwiązanie - wskazuje Stanowski.

Jeden z tandemów przygotowanych przez pana Andrzeja
Jeden z tandemów przygotowanych przez pana Andrzeja
Fot. Andrzej Stanowski/ archiwum prywatne

Tandemy coraz częściej zaczynają się pojawiać w systemie rowerów miejskich, ale zazwyczaj są to pojedyncze sztuki. Osoby z niepełnosprawnością mogą z nich korzystać np. w Warszawie, ale jedynie okazjonalnie. Dlaczego nie jest to na porządku dziennym?

Stanowski twierdzi, że niebagatelną rolę odgrywa tu cena. Tandemy - jako że są wyjątkowe - są też droższe od zwykłych jednośladów.

- Żadnego roweru dla osoby niepełnosprawnej nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić za kwotę około 2000 złotych, która pozwala już na zakup przyzwoitego, normalnego roweru dla osoby pełnosprawnej - mówi pan Andrzej. - Poza tym odstraszać może nietypowość tych rowerów, dlatego że one wymagają troszkę większej obsługi, innego serwisowania - dopowiada.

To nie tylko jazda rowerem, ale poczucie wolności

Nasz rozmówca podkreśla, że przez lata projektowania i konstruowania nietypowych rowerów poznał wiele osób z niepełnosprawnościami, stąd wie, jak bardzo jest to dla nich ważne. - Okazuje się, że życie takiej osoby - dzięki rowerowi - może się naprawdę odmienić. Bo ona nagle ma coś swojego, ma swoją aktywność, ma możliwość dotknięcia przestrzeni, z której była tak naprawdę wykluczona. Może robić coś, co daje jej energię, siłę, radość i bezpośrednio też wpływa na aktywizację fizyczną - tłumaczy pan Andrzej.

Pamięta m.in. rower zbudowany dla 11-letniej Oli z różnymi sprzężonymi niepełnosprawnościami. - Tam była i niepełnosprawność intelektualna, i zanik mięśni, i inne problemy zdrowotne. Ola na co dzień poruszała się na wózku, więc nie było mowy o żadnym standardowym rowerze, na którym mogłaby kręcić pedałami. Zbudowaliśmy dla niej rower trójkołowy, który był napędzany siłą mięśni, ale nie poprzez łańcuch. Trudno to dokładnie opisać, ale był to taki rodzaj chodzika. Siedziała na specjalnym siodełku, do którego była przypinana pasami na rzepy. Mogła się nim poruszać, bo jej nogi miały szansę zafunkcjonować na tyle, żeby gdzieś tam się odpychać - opisuje konstruktor.

Z czasem, jak dodaje, okazało się, że wszystko świetnie wpłynęło na koordynację ruchową dziecka. Ola zaczęła opanowywać skręty kierownicą i współpracować z rehabilitantem. - Także to również dla nas była nauka - przyznaje nasz rozmówca.

Pan Andrzej stworzył też rower dla niewidomej 20-latki z Ukrainy, Waleriany, która trafiła do Polski w związku z wybuchem pełnoskalowej wojny. Historię tej współpracy opisywaliśmy na naszym portalu. Sprzęt powstał w ciągu kilku tygodniu - specjalnie dla młodej Ukrainki - dopasowany do jej wzrostu i wagi. Do tego w jej ulubionym kolorze i z jej imieniem na ramie. Został wykonany z dobrych komponentów, wytrzymały, a jednocześnie składany, by można go było np. przewieźć na Ukrainę.

Rower dla Waleriany
Rower dla Waleriany
Izabella Karwat

- Osoby z niepełnosprawnościami, w tym niewidomi, mówią nam niemal zawsze, że uczucie pędu, wiatru na twarzy albo sytuacja, gdy na wycieczce rowerowej złapie deszcz - są dla nich niesamowite. Jazda na rowerze jest dla nich sytuacją, gdy otwierają się bardzo różne drzwi i zaczynają się przygody, do tej pory niedostępne. A dodatkowo, tandem zbliża, zawiązują się przyjaźnie - tłumaczy Andrzej Stanowski.

W wielu polskich miastach rowery publiczne cieszą się niesłabnącą popularnością i rozwijają swoją ofertę. Jednocześnie są też miejsca, które zrezygnowały z tego rozwiązania. Nie wszystkie systemy zdołały dostosować się do zmieniających się nawyków i potrzeb mieszkańców. W ten weekend w Radiu TOK FM mówimy właśnie o rowerach. Kto z nich korzysta, a kto nie? Dlaczego jedne miasta mają na tym polu sukcesy, a drugie zupełnie wprost przeciwnie? Słuchaj audycji, informacji i czytaj teksty na portalu.