,
Obserwuj
Lubelskie

Polskie prawo nie chroni przed homofobią. Ważny wyrok po 11 latach

4 min. czytania
11.07.2025 11:00
Europejski Trybunał Praw Człowieka uznał, że Polska naruszyła Europejską Konwencję Praw Człowieka. Stwierdził, że nasz kraj nie zapewnił skarżącym skutecznego mechanizmu obrony przed przestępstwami motywowanymi homofobicznie.
|
|
fot. fot własne

 

  • Polskie sądy stwierdziły, że pobicie mężczyzn trzymających się za ręce i zwyzywanie ich "od pedałów" nie miało podłoża homofobicznego, a ich orientacja seksualna nie była istotna;
  • Ofiary odwołały się do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, a ten przyznał im rację;  
  • To pierwszy wyrok w historii, w którym Trybunał ocenił, jak Polska radzi sobie z homofobiczną przestępczością, a w zasadzie jak sobie z nią nie radzi - ocenił pełnomocnik skarżących mecenas Paweł Knut.

 

Był początek 2013 roku, sylwestrowa noc. Stanisław Bednarek razem z ówczesnym partnerem i jeszcze jednym przyjacielem szli przez centrum Warszawy. Staszek z ukochanym trzymali się za ręce. Zostali zaatakowani i pobici na tle homofobicznym, byli zwyzywani od "pedałów". - Policję wezwała świadkini tego zdarzenia. Zabrano nas na komendę, złożyliśmy zeznania, a potem zaczął się cały przewód sądowy, który - określę to w ten sposób - zostawił we mnie mieszanie uczucia - opowiada gość TOK FM.

Stanisław Bednarek
Stanisław Bednarek
Fot. archiwum prywatne Stanisława

- Przyjaciel, który z nami szedł, nie należy do społeczności LGBT, a też został zaatakowany. W trakcie procesu jeden ze sprawców - niejako jako usprawiedliwienie - podał, że "nie wiedział, że on nie jest gejem", jakby to cokolwiek zmieniało i umniejszało jego winę. I sąd pierwszej instancji uznał, że do napadu i tak by doszło, bez względu na naszą orientację, mimo że homofobia była obecna przy tym zdarzeniu od samego początku - mówi gość TOK FM.

Sprawcy zostali skazani, ale sąd w uzasadnieniu wskazał, że orientacja seksualna ofiar nie była istotna. Stwierdził wprost, że atak wydarzyłby się niezależnie od orientacji seksualnej pokrzywdzonych, bo sprawcy byli pijani i agresywni. Sąd II instancji utrzymał wyrok w mocy. Sprawa trafiła do Strasburga.

Europejski Trybunał Praw Człowieka miał inne zdanie

Europejski Trybunał Praw Człowieka uznał właśnie (w czwartek, 10 lipca 2025 roku), że Polska naruszyła Europejską Konwencję Praw Człowieka. ETPCz stwierdził, że nasz kraj nie zapewnił skarżącym skutecznego mechanizmu obrony przed przestępstwami motywowanymi homofobicznie, co zostało uznane za niezgodne z art. 3 i 14 Konwencji. Art. 3 odnosi się do zakazu tortur i nieludzkiego traktowania, a art. 14 mówi o zakazie dyskryminacji.

- Bardzo się cieszę z tego wyroku, oddał mi poczucie godności. Gdy go usłyszałem, poczułem się bardzo dobrze z tym kim jestem i jaki jestem - mówi w TOK FM Stanisław Bednarek. I dodaje, że walczył nie tylko dla siebie. - Moją ideą było też to, by dać jasny sygnał osobom ze społeczności LGBT, że nie są same, że jest nas więcej i wsponie walczymy o nasze prawa. Zależało mi też na tym, by polski rząd dostał sygnał, że nie jesteśmy obywatelami drugiej kategorii i że należy nam się bezpieczeństwo i ochrona przed nienawiścią. A wciąż tego nie ma - dodaje gość TOK FM.

Kilka miesięcy temu polski parlament uchwalił co prawda zmiany w Kodeksie Karnym, dodając do przesłanek przestępstw z nienawiści m.in. orientację seksualną. Problem jednak w tym, że

prezydent Andrzej Duda zaskarżył w kwietniu tę nowelizację do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej. W efekcie przepisy, na które od lat czekają osoby LGBT, do dziś nie weszły w życie.

Tymczasem w ocenie ETPCz nawet przy braku konkretnego przepisu prawa zakazującego przestępstwa z nienawiści motywowanego homofobią, Polska i tak powinna posiadać skuteczne mechanizmy prawa karnego, które pozwoliłyby na ustalenie ewentualnej homofobicznej motywacji sprawcy. Ich brak stanowi zatem naruszenie Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

Bez nienawiści i homofobii

"Stanisław, Slava i Dawid. To ta trójka doprowadziła do wydania arcyważnego wyroku przez Trybunał w Strasburgu. Pierwszego w historii, w którym Trybunał ocenił, jak Polska radzi sobie z homofobiczną przestępczością, a w zasadzie jak sobie z nią nie radzi" - pisze  na Facebooku mecenas Paweł Knut, który był pełnomocnikiem skarżących. "Na wyrok Trybunału czekaliśmy 11 lat. W zasadzie całe moje życie zawodowe. Było jednak warto. Trybunał uznał, że polski system prawny w obecnym kształcie nie radzi sobie ze sprawami motywowanymi homofobią" - dodaje mecenas.

Stanisław Bednarek od ośmiu lat na stałe mieszka stałe w Niemczech. Jest designerem i architektem ale też społecznikiem, włącza się w działania na rzecz osób wykluczonych, w tym w kryzysie bezdomności. Jak mówi, cały czas myśli o powrocie do ojczyzny, choć jeszcze nie w tym momencie. Czeka na Polskę bez nienawiści i homofobii.

Historia z 2013 roku spowodowała, że jeszcze bardziej i jeszcze mocniej podkreśla i mówi o tym, że należy do społeczności LGBT i jest z tego dumny. - To zmotywowało mnie do działania i dało siłę. Wiem, że inne osoby mogłyby się zamknąć w sobie i wycofać, ale u mnie efekt był odwrotny - opowiada. Dodaje, że wiele emocji kosztowało to jego mamę. - Przez pierwsze miesiące po tym napadzie dzwoniła do mnie codziennie, a czasami nawet częściej, z pytaniem czy wszystko jest w porządku, czy nic mi nie jest. Ale jest coś jeszcze - mama zaczęła potem działać jako sojuszniczka osób LGBT. Jest jedną z działaczek Stowarzyszenia "My rodzice", więc to był dla niej moment przełomowy - dodaje Stanisław.