,
Obserwuj
Lubuskie

Pożar hali z toksycznymi odpadami w Przylepie. Znamy pierwsze ustalenia śledczych

oprac. Karolina Wiśniewska, Maciej Szefer
2 min. czytania
31.01.2024 12:29
Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze ma już opinie biegłych dotyczące skutków pożaru składowiska niebezpiecznych odpadów w Przylepie. Wynika z nich m.in., że po pożarze doszło do istotnej emisji substancji rakotwórczych do powietrza. Ich ilość "należy szacować w tonach".
|
|
fot. Władysław Czulak / Agencja Wyborcza.pl

Do potężnego pożaru w hali z chemikaliami w Przylepie (Lubuskie) doszło w lipcu ubiegłego roku. Z ogniem walczyło około 200 strażaków. Zwołano sztab kryzysowy, by ocenić skutki zdarzenia na zdrowie i życie mieszkańców. Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze niemal natychmiast wszczęła śledztwo. Postępowanie trwa. Dotyczy wybuchu substancji łatwopalnych i sprowadzenia zagrożenia dla zdrowia i życia osób oraz mienia wielkiej wartości.

Jak udało nam się dowiedzieć, w toku śledztwa uzyskano dwie opinie biegłego z zakresu ochrony środowiska i gospodarki odpadami. Jedna z nich stwierdza, że bezpośrednim następstwem pożaru było zniszczenie środowiska 'w znacznych rozmiarach, tj. na powierzchni ok. 65 ha'. Wynika to z faktu przemieszczania się dużych ilości rakotwórczych i toksycznych węglowodorów ropopochodnych oraz związków metali ciężkich. W opinii podano również, że doszło do 'istotnego obniżenia jakości powierzchni ziemi, wody oraz powietrza'.

"Jednocześnie biegły wskazał, że w wyniku pożaru doszło do istotnej emisji substancji toksycznych i rakotwórczych do powietrza (...). Ilość emitowanych substancji należy szacować w tonach. Substancje szczególnie szkodliwe oraz rakotwórcze i toksyczne dostały się bezpośrednio do środowiska z wodami gaśniczymi, migrując na znaczne obszary z wodami rzeki Gęśnik" - poinformowała nas Ewa Antonowicz z Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze.

Pożar w Zielonej Górze. 'Dym widać z odległości kilku kilometrów'. Ruch kolejowy wstrzymany

Zagrożone życie i zdrowie

W opinii biegłego pożar mógł również zagrażać życiu i zdrowiu człowieka poprzez wyzwolenie znacznej energii i eksplozji w trakcie pożaru, a także w wyniku emisji substancji toksycznych do powietrza, co sprowadzało zagrożenie dla osób przebywających w obszarze narażenia.

Ponadto w swojej opinii biegły zwrócił uwagę, że - po pożarze - w wodach rzeki Gęśnik odnotowuje się obecność "szlamów pożarowych, które stanowią aktualnie najistotniejsze zagrożenie dla środowiska". Zwrócił się w tej sprawie do władz miasta oraz Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska.

"W ramach prowadzonych czynności w dalszym ciągu przesłuchiwani są świadkowie oraz gromadzona dokumentacja. W sprawie powołano również biegłych z zakresu pożarnictwa w celu ustalenia przyczyn zaistnienia zdarzenia" - podała Ewa Antonowicz.

Rzeczniczka przypomniała też, że Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze skierowała już akt oskarżenia przeciwko osobom związanym ze spółką, która magazynowała niebezpieczne odpady w hali w Przylepie, a także w stosunku do dwóch pracowników Starostwa Powiatowego.

W grudniu ubiegłego roku zapadł nieprawomocny wyrok, którym skazano oskarżonych na kary od 3 do 5 lat bezwzględnego pozbawienia wolności oraz wielomilionowe nawiązki, natomiast w stosunku do urzędników wymierzono karę 8 miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na okres 2 lat próby.

Biznes nielegalnych składowisk kręci się w najlepsze. 'Pieniądze większe niż z handlowania narkotykami'