"GW": Pozwał uczelnię o niezdany egzamin i wygrał. "Pierwszy taki wyrok"
Szymon Bałek jest studentem weterynarii Uniwersytetu Rolniczego. W 10 semestrze nie zdał egzaminu z chorób psów i kotów. Jak zaznaczył w rozmowie z 'Gazetą Wyborczą', nie dlatego, że nie przykładał się do nauki. - Wszystkie pozostałe egzaminy zdałem na 4,5 i wyżej - wskazał mężczyzna.
"Nie mogłem pogodzić się z takim traktowaniem"
Bałek, przyglądając się ocenie swojej pracy, odkrył, że nie zgadza się ona z tym, co zostało zapisane w Sylabusie - dokumencie zawierającym m.in. informacje o egzaminie końcowym i warunki zaliczenia przedmiotu.
"Prowadzący egzamin podniósł punktację do 54 punktów, choć w Sylabusie było 50 pkt. Na egzaminie pojawiły się pytania wielokrotnego wyboru, choć Sylabus określał, że będą jednokrotnego wyboru i otwarte. Bałkowi do końcowej oceny nie zaliczono również ocen z kolokwiów, choć zapis w Sylabusie głosił, że będzie to łączna ocena z kolokwiów i egzaminu" - czytamy na łamach 'Wyborczej'.
Rzeczniczka zrezygnowała. Kontrowersyjny minister też straci dziś stanowisko? 'Wtopa za wtopą'
Student zgłosił problem uczelni i kierował kolejne pisma, ale bez rezultatu. W międzyczasie podszedł do zaproponowanego przez uczelnię egzaminu komisyjnego, który oceniono tak samo jak poprzedni. Bałek został skreślony w listy studentów i musiał powtarzać rok.
- W międzyczasie złożyłem skargę do sądu administracyjnego, bo nie mogłem pogodzić się z takim traktowaniem. Paradoksalnie wyrok ogłoszono w tym samym dniu, w którym miałem znów egzamin z tego feralnego przedmiotu - mówi Bałek.
"Tego wymaga uczciwość wobec studenta"
Wyrok Wojewódzkiego Sadu Administracyjnego w Krakowie nie pozostawiał wątpliwości. Jak stwierdzono "prowadzący egzamin ma obowiązek trzymać się zasad oceniania określonych w Sylabusie", bo "tego wymaga uczciwość wobec studenta". Decyzję rektora o skreśleniu Szymona Bałka z listy studentów została uchylona.
- Nie znam sprawy, by ktoś wygrał proces z uczelnią o wynik egzaminu. To może być pierwszy taki wyrok i precedensowe rozstrzygnięcie - skomentował w rozmowie z 'GW' adwokat reprezentujący Bałka, mec. Tomasz Banaś.
Uczelnia o. Rydzyka wymagała zaświadczeń od proboszcza. Teraz musi zwrócić pieniądze
Wygrana w sądzie nie oznacza jednak końca kłopotów studenta. Uczelnia jeszcze nie odpowiedziała na jego wniosek o dopuszczenie go do toczących się już zajęć, dopisanie do listy studentów w jedenastym semestrze oraz uznanie obecności na zajęciach w dziesiątym semestrze.
- Pan Szymon Bałek jest studentem, wpisanym na 9. semestr studiów, po przywróceniu na studia przeprowadzonym na jego wniosek. Władzom uczelni nie jest znane uzasadnienie wyroku i do czasu zapoznania się z jego treścią, w tej sprawie nie zostaną podjęte żadne decyzje. Czekamy na wpłynięcie treści wyroku sądowego na uczelnię i wtedy będziemy mogli podjąć stosowne działania - odpowiedziała 'Wyborczej' Izabella Majewska rzeczniczka Uniwersytetu Rolniczego.
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>