Zbliża się załamanie pogody w Tatrach. "To będzie główne niebezpieczeństwo"
- Na razie na Podhalu mamy odwilż, ale wieje halny, po którym spodziewana jest potężna zmiana w pogodzie.
- O godzinie 7.00 na Kasprowym Wierchu wiatr osiągał w porywach 112 km/h. TPN ostrzega przed wychodzeniem w góry w takich warunkach.
- W weekend w Tatrach może być nawet -10 stopni. To ważne ostrzeżenie, zwłaszcza że Zakopane szykuje się na przyjazd turystów na kolejny długi weekend.
Na zakopiance dziś (w czwartek) spory ruch. Korki tworzą się szczególnie od Zakopanego do Nowego Targu. To efekt powrotów sylwestrowiczów z Podhala. W większości obiektów doba hotelowa kończy się około godziny 10 i właśnie wtedy zaczęły się utrudnienia. Ci, którzy zostali w górach i planują górskie wycieczki, muszą być gotowi na pogarszające się warunki. Na razie jest jeszcze odwilż z halnym. W Zakopanem dziś plus 10 stopni. - Jak na początek stycznia, to bardzo wysoka temperatura - zauważa przewodnik Tatrzańskiego Parku Narodowego Tomasz Zając.
Wieje halny, o 7.00 na Kasprowym Wierchu osiągał w porywach 112 km/h. Jego siła może jeszcze wzrastać. Nasz rozmówca odradza wyjścia w wyższe partie Tatr w takich warunkach.
- Ten wiatr może powodować zachwiania równowagi, co może się skończyć tragicznie. Możemy się potknąć, spaść. Komfortu poruszania się teraz nie ma - przekonuje Zając. - Poza tym mamy do czynienia z tak zwanymi "betonami". To śnieg, który jest ubity, zmrożony. Te warunki wymagają dużego doświadczenia, umiejętności poruszania się w rakach z czekanem. Nie ma tu możliwości na popełnienie jakiś błędów - dodaje.
Raczki sprawdzą się tylko w niektórych tatrzańskich dolinach
Tatrzański Park Narodowy apeluje również o to, by nie wchodzić na tafle stawów, ponieważ dopiero zamarzają. Lód w wielu miejscach jest cienki i z łatwością może się załamać.
Nie zaleca również wychodzenia w doliny, bo jest ryzyko łamania się gałęzi i drzew. Jeśli jednak na spacer się zdecydujemy, to warto zabrać raczki i kijki, bo z powodu odwilży nawet na niższych szlakach są oblodzenia.
Jak przypomina Tomasz Zając, raczki nadają się tylko do poruszania się po terenie płaskim bądź o niewielkim nachyleniu. - Gdy wybieramy się do Doliny Kościeliskiej, Chochołowskiej czy nad Morskie Oko, to raczki będą bardzo okej. Jednak w wyższe partie gór, na przykład do Doliny Pięciu Stawów, w raczkach już nie powinniśmy iść, bo są niewystarczające. Tam powinniśmy mieć już raki, czyli sprzęt, który ma zdecydowanie dłuższe zęby - podkreśla.
Zaginęła bez wieści ponad 50 lat temu. Dziś ogłoszono jej odnalezienie
W nocy załamanie pogody w Tatrach: śnieg i mróz
- Jednak te warunki, o których dzisiaj rozmawiamy, już jutro będą zupełnie nieaktualne - zwraca uwagę Zając. Zbliża się bowiem załamanie pogody w Tatrach. Według prognoz w nocy ma spaść śnieg i do tego nadal będzie mocno wiać.
We wstępnej prognozie TOPR-u na piątek (3 stycznia) pojawia się już lawinowa dwójka (na razie jest jedynka). Jaki stopień zagrożenia zostanie faktycznie ogłoszony, zależy od tego, ile śniegu spadnie. Warunki do wędrówek na pewno się jednak pogorszą. - Gdy ten śnieg świeży spadnie na tą starą warstwę, to powstanie warstwa poślizgowa, która zwiększy zagrożenie realnie. Wiatr zwykle przenosi ten śnieg, umieszcza go w formacjach wklęsłych, w żlebach, pod ścianami skalnymi i to będzie główne niebezpieczeństwo w najbliższym czasie - wyjaśnia nasz rozmówca.
Ochłodzi się. Mróz ma się utrzymać do niedzieli. Najzimniej ma być w Zakopanem w sobotę - w nocy około -10 stopni, w dzień -4. Po weekendzie odwilż i deszcz. - To będzie taki bardziej epizod zimowy niż rzeczywiście zima - zapowiada Zając.
Turyści zaskoczeni, że w Tatrach po 16 jest ciemno
Ostrzeżenia są ważne chociażby z tego względu, że Zakopane szykuje się na kolejny długi weekend (6 stycznia - Święto Trzech Króli - to dzień wolny od pracy).
Nasz rozmówca zwraca uwagę, że nie zawsze turyści są dobrze przygotowani na wyjścia w góry o tej porze roku. - Często nie są przygotowani na oblodzenie. Czasami są zaskoczeni tym, że po godzinie 16 zrobiło się całkowicie ciemno, że nie ma oświetlenia w parku narodowym, a nie mają ze sobą latarek i zbyt późno wychodzą w góry - wylicza Tomasz Zając. - To typowe błędy wśród turystów mniej doświadczonych, którzy tak naprawdę wybierają się nie w góry, a na spacer i czasem pewne rzeczy ich przerastają. Ta sytuacja powtarza się co rok - dodaje.
Turyści, którzy przyjeżdżają już typowo na górskie wędrówki, są raczej dobrze wyposażeni. Potrafią chodzić w rakach, sprawdzają pogodę. - Oni czasem nie mają jednak zestawu lawinowego - przyznaje Zając. - Chodzi o sondę, detektor i łopatę. Ale to się na szczęście jeszcze nie odbiło wielkim echem, bo to zagrożenie lawinowe jest na niskim poziomie - zaznacza nasz rozmówca.