,
Obserwuj
Małopolskie

"GW": Co kontrolerzy NIK robią w operze? Opera Krakowska "jak klub disco"

zsz
3 min. czytania
05.02.2025 14:04
Do Opery Krakowskiej weszła Najwyższa Izba Kontroli - podała "Gazeta Wyborcza". Kontrolerzy przyglądają się nieprawidłowościom, które przed rokiem w instytucji wykrył Urząd Marszałkowski. - Autorka wniosku o kontrolę NIK - Daria Gosek-Popiołek z Lewicy, wskazała, że chodzi o finanse, politykę kadrową i zarządzanie majątkiem.
|
|
fot. Tomasz Wiech / Agencja Wyborcza.pl

 

NIK z kontrolą w Operze Krakowskiej

 

Pracownicy Opery Krakowskiej poinformowali Darię Gosek-Popiołek, posłankę Lewicy oraz wiceprzewodniczącą sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu, o szeregu nieprawidłowości, które mają miejsce w instytucji. Jak wskazali, dyrektor opery Piotr Sułkowski zwolnił osobę odpowiedzialną za zamówienia publiczne, a jego kompetencje przekazał opłacanej trzy razy hojniej firmie zewnętrznej. Ponadto dyrektor miał wpisywać się na zastępstwa za nieobecnych dyrygentów i pobierać za to dwukrotnie wyższą kwotę. Posłanka zareagowała na te doniesienia wnioskiem o wizytę w operze urzędników z Najwyższej Izby Kontroli.

W styczniu NIK poprosiła Urząd Marszałkowski o przesłanie wyniku zeszłorocznego audytu. Jak podała „Gazeta Wyborcza”, na liście opisanych w dokumencie nieprawidłowości znalazły się „wypłata nagród dla zastępców dyrektora, mimo iż ci zajmowali stanowisko krócej niż rok”, „obniżenie stawki wynajmu lokali do 16,09 zł netto dla jednego z pracowników bez zgody dyrektora”, „brak planowania zamówień publicznych do 130 tysięcy złotych oraz błędy w przetargach”. Wnioski pokontrolne - według Gosek-Popiołek nie zostały przez władze opery należycie wdrożone.

Aktorzy Nowego Teatru piszą do Trzaskowskiego. 'Proszę nie traktować tych słów jako szantaż'

 

Z Opery Krakowskiej odeszło 40 osób

 

Sytuacja w Operze Krakowskiej miała zacząć się pogarszać w 2022 roku, czyli w momencie, gdy stanowisko dyrektora objął Piotr Sułkowski. Jego nieudolność (w pierwszym sezonie rządów Sułkowskiego nie odbyła się żadna premiera) wzbudziła stanowcze reakcje osobistości ze świata kultury i polityki. 20 osób (w tym m.in. Krystyna Zachwatowicz-Wajda, Jerzy Buzek i Bartosz Szydłowski) napisało list otwarty do ówczesnego ministra kultury Piotra Glińskiego, marszałka Witolda Kozłowskiego i wojewody Łukasza Kmity.

W liście można przeczytać, że "w Operze po prostu zabrakło opery" oraz że Piotr Sułkowski traktuję Operę Krakowską jak "klub disco, w którym Dyrektor może robić wszystko". Po roku od objęcia przez niego stanowiska dyrektora z Opery Krakowskiej odeszło 40 osób.

Koniec taryfy ulgowej od NFZ. Stawiają warunki. Na pierwszy ogień waga i miara

Piotr Sułkowski odpowiedział na oskarżenia pod swoim adresem w listopadzie ub.r. na łamach portalu LoveKraków.pl: - Przyjmując to odpowiedzialne stanowisko, byłem świadomy, że pierwsze lata to analiza kierunków działania instytucji, budowanie i wdrażanie rozwiązań, nie zawsze od razu widocznych na zewnątrz. Ważnym elementem jest także dostosowanie naszej pracy do pełnego spektrum wykonywania różnorodnego programu. Jedna scena głównie z powodów technicznych ogranicza ilość wykonywanych spektakli. Konsekwentnie to zmieniamy - mówił Sułkowski.

Posłuchaj: