,
Obserwuj
Mazowieckie

"Jest idiotą, bo siedział w Polsce jeszcze przez trzy dni". Kulisy podpalenia przy Marywilskiej

oprac. Katarzyna Rogowska tokfm.pl
4 min. czytania
08.12.2025 12:47

Onet dotarł do akt śledztwa dotyczących m.in. podpalenia Centrum Handlowego Marywilska 44 Warszawie z 12 maja 2024 roku. Opisują działalność 50-letniego Ołeksandra Warywody - poszukiwanego listem gończym Ukraińca, który miał kierować siatką sabotażową działającą w Polsce i krajach bałtyckich.

Dariusz Borowicz / Agencja Wyborcza.pl
Dariusz Borowicz / Agencja Wyborcza.pl
fot. Pożar hali targowej przy Marywilskiej w Warszawie, 12 maja 2024 roku
  • Pavel T., kluczowy świadek, opisał zlecenia Chalyia i Warywody dotyczące pobić oraz współpracy z azjatyckim biznesmenem z Wólki Kosowskiej;
  • Wiosną 2024 r. nastolatkowie Daniil B. i Oleksander H. wykonywali dla grupy rekonesans i podkładali ładunki zapalające w sklepach wielkopowierzchniowych;
  • Poszukiwani m.in. czerwoną notą Interpolu Warywoda i Chalyi mieli, według prokuratury, działać na rzecz rosyjskiego wywiadu przeciwko Polsce.

Z dokumentów wynika, że Warywoda, przebywający w Krasnodarze, koordynował działania grupy odpowiedzialnej nie tylko za podpalenie warszawskiego centrum handlowego przy ul. Marywilskiej, ale również sklepu Ikea w Wilnie, do którego doszło trzy dni wcześniej. "Przeprowadzone czynności dowodowe doprowadziły do ustalenia, że dokonane przez podejrzanych akty sabotażu oraz przestępstwa o charakterze terrorystycznym zostały popełnione na rzecz obcego wywiadu Federacji Rosyjskiej przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej" - przekazał w mailu przesłanym do redakcji Onetu prok. Przemysław Nowak, rzecznik Prokuratury Krajowej.

Redakcja poleca

Wątek biznesmena z Wólki Kosowskiej

W śledztwie kluczowe okazały się zeznania 40-letniego Pavla T., pochodzącego z Chersonia. Przekazał on, że poznał jednego z organizatorów podpaleń, Serhiia Chalyia, jeszcze na Ukrainie, za pośrednictwem rodziny. Z jego słów wynika, że Chalyi wykonywał zlecenia dla Warywody, a także dla - jak to ujął - "Chińczyka czy Wietnamczyka”, biznesmena z Wólki Kosowskiej. "Ja w tamtym czasie tylko słyszałem od Serhiia Chalyia, że jest ktoś taki jak Ołeksandr Warywoda, który ma jakiś browar i robi piwo, Serhii Chalyi u niego pracuje. Wtedy nie wiedziałem, że to jest jego wujek" - zeznał Pavel T.

Według materiałów śledztwa grupa zajmowała się pobiciami na zlecenie, a później - działaniami dywersyjnymi. T. relacjonował m.in. sytuację, gdy woził Chalyia do Wólki Kosowskiej. "Jak wiozłem ich swoim samochodem, to oni nagle zobaczyli jakiegoś Chińczyka czy Wietnamczyka i wtedy poprosili, żebym się zatrzymał, a następnie wybiegli i go pobili" - powiedział. Miało to być jedno z wielu zleceń dla wspomnianego azjatyckiego biznesmena.

W 2024 r. Chalyi sprowadził do Polski dwóch 17-letnich Ukraińców - Daniila B. i Oleksandra H. W trakcie śledztwa wyszło na jaw, że mieli oni umieszczać ładunki zapalające w sklepach wielkopowierzchniowych. Za każdą akcję obiecano im po 10 tys. dolarów. Do komunikacji - także z Warywodą, który wówczas przebywaj już w Rosji - grupa używała aplikacji ZANGI.

Redakcja poleca

Podpalenia sklepu Ikea i hali przy Marywilskiej

Daniil B. dokonał rekonesansu w sklepie Ikea w Wilnie, a następnie - wraz z Oleksandrem H. - skonstruował urządzenie zapalające. 8 maja 2024 r. pozostawił je w sklepie. Sklep staje w ogniu godzinę później, a Danił B. nagrywa pożar i przesyła wideo przez aplikację ZANGI do Ołeksandra Warywody.

12 maja, w podobnych okolicznościach, spłonęła hala przy Marywilskiej 44. Choć nie ustalono bezpośredniego sprawcy, Oleksander H. zeznał, że Daniil B. znów pojawił się na miejscu, by nagrać pożar i wysłał film "wujkowi Serhiia Chalyia", czyli najprawdopodobniej Warywodzie.

Gdy litewska policja zatrzymała Daniila B., Chalyi próbował uciec z Polski. W samochodzie, którym jechał z Pavlem T., rozmawiał z Warywodą na głośnomówiącym. "Wyraźnie zdenerwowany Warywoda odpowiada mu, że jest idiotą, bo siedział w Polsce jeszcze przez trzy dni, zamiast od razu wyjechać" - czytamy na łamach Onetu. Warywoda instruował go również, jak uniknąć rejestracji przez przydrożne kamery oraz organizował dla niego fałszywe paszporty i trasę ucieczki przez Austrię, Sycylię i Rosję.

Redakcja poleca

"Powiedział, że jest milionerem i wszędzie ma znajomych" 

Z zeznań wynika, że Warywoda miał szerokie powiązania w Rosji. "Powiedział jeszcze, że jest milionerem i wszędzie ma znajomych" - relacjonował T. Inni członkowie grupy opisywali go jako osobę powiązaną z handlem samochodami w okupowanym Chersoniu. "Ja wiem, że w czasie okupacji rosyjskiej w Chersoniu Ołeksandr Warywoda, a później też Serhii Chalyi zajmowali się handlem samochodami, w tym samochodami, które były porzucane przez ludzi uciekających przed wojną"- stwierdził Vladyslav Y.

Ukraińskie media potwierdzają, że Warywoda od początku okupacji współpracował z Rosjanami, pomagając im rekwirować samochody. Po wyzwoleniu miasta uciekł do Rosji, uzyskał obywatelstwo i został zaocznie skazany w Ukrainie na 12 lat.

We wrześniu 2024 r. Sąd Okręgowy w Warszawie skazał trzy osoby: Pavla T. na 5,5 roku więzienia, Serhiia R. na 2,5 roku, a Vladyslava Y. na 1 rok i 4 miesiące. Daniil B. pozostaje w areszcie na Litwie, Oleksander H., Vitalii K. i Stepan K. - w Polsce. Główni organizatorzy, Serhii Chalyi i Ołeksandr Warywoda, wciąż są poszukiwani listem gończym, ENA oraz czerwoną notą Interpolu.

Posłuchaj:

Źródło: Onet