,
Obserwuj
Mazowieckie

Dziurawy system wsparcia osób z niepełnosprawnościami. "Mówimy na to: projektoza"

4 min. czytania
10.02.2024 10:00
- Usługi asystenckie dzisiaj w Polsce są realizowane w ramach projektów. Nasze środowisko mówi na to "projektoza". Jeśli samorządy mają pieniądze, to można zatrudnić asystenta dla osoby z niepełnosprawnością. Jeśli pieniędzy nie ma, to asystenci nie przychodzą - opowiada nam Mateusz, aktywista z Warszawy. Jak podkreśla, środowisko domaga się od państwa systemowego wsparcia, na które obecnie nie ma co liczyć.
|
|
fot. Anna Gmiterek-Zabłocka, TOK FM

Mateusz Majkut to młody (24 lata) warszawiak, działacz społeczny wspierający osoby z niepełnosprawnościami. Należy do partii Polska 2050 Szymona Hołowni, w ostatnich wyborach startował z 21. miejsca w Warszawie - nie dostał się, ale działalności nie zaprzestał. Ostatnio jest częstym gościem m.in. w parlamencie. Pojawia się na posiedzeniach sejmowych komisji - na dyskusjach dotyczących edukacji czy wsparcia dla osób z niepełnosprawnościami.

W przeszłości był m.in. marszałkiem Parlamentu Młodych Rzeczypospolitej Polskiej. Na Facebooku prowadzi profil "Polityka na kółkach", a jego hasło przewodnie to #NieMaŻeSięNieDa. Jeśli chodzi o wykształcenie - niedawno ukończył studia prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim, ma przed sobą jeszcze obronę pracy magisterskiej. Napisał ją na popularny obecnie temat, dotyczący definicji gwałtu ('Przestępstwo zgwałcenia w ujęciu prawnoporównawczym na tle wybranych krajów świata, analiza w kontekście postulatów zmian definicji zgwałcenia w prawie polskim').

Asystent osobisty potrzebny na już

Mateusz jeździ na wózku, ma mózgowe porażenie dziecięce spastyczne, czterokończynowe. W wielu codziennych czynnościach jest zależny od innych. - Najważniejsze dla mnie to mieć asystenta osobistego. To jest podstawa. Na co dzień pomagają mi rodzice, znajomi, przyjaciele. Korzystam też z asystentów przydzielanych w ramach projektów, ale to tylko w określonym zakresie - opowiada.

Po wypadku matki Łukasz został sam. 'Takie sytuacje śnią się po nocach rodzicom'

Podkreśla, że obecnie takim jak on brakuje systemowego wsparcia ze strony państwa. Dlatego wiele osób z niepełnosprawnościami z ogromną nadzieją czeka na ustawę o asystencji osobistej, o której mówi się już od kilku lat.

- Usługi asystenckie dzisiaj w Polsce są realizowane w ramach projektów. Nasze środowisko mówi na to "projektoza". Wygląda to tak, że jeśli samorządy mają pieniądze, to jest realizowany program i można zatrudnić asystenta dla osoby z niepełnosprawnością. Jeśli pieniędzy nie ma, albo gdy projekt się kończy, to asystenci nie przychodzą - opowiada. Jak dodaje, w efekcie asystencja osobista przysługuje poszczególnym osobom tylko przez kilka miesięcy w roku. - Każdy projekt, również u nas w Warszawie, jest tak pomyślany, że w którymś momencie się kończy - kwituje.

Renta socjalna. Spór w środowisku

Ostatnio Mateusz aktywnie włącza się w dyskusje o rencie socjalnej, gorącym aktualnie temacie w środowisku osób z niepełnosprawnościami. Renta socjalna - zgodnie z projektem obywatelskim, który trafił do dalszych prac w Sejmie - ma być podniesiona z kwoty niespełna 1500 złotych do najniższej krajowej, czyli nieco ponad 4000 złotych. Pomysł budzi sprzeciw części środowiska osób z niepełnosprawnościami. Wskazują one, że proponowane rozwiązanie jest niesprawiedliwe społecznie, bo renta socjalna przysługuje tylko tym, którzy nabyli niepełnosprawność przed 18. rokiem życia albo później, jeśli dalej się uczą. Gdy ktoś ma wypadek i złamie kręgosłup np. w wieku 26 lat, na tego typu świadczenie nie może liczyć. Może dostać inne wsparcie, ale ono już nie wzrośnie. Nie wzrosną też inne renty, pobierane w przypadku całkowitej czy częściowej niezdolności do pracy.

Gość TOK FM ma niepełnosprawność od urodzenia, dlatego jest jedną z osób pobierających rentę socjalną. Ale - jak mówi - jej podwyżka niewiele dla niego zmieni. - To nie jest rozwiązanie mojego głównego problemu, choć rozumiem tych, dla których jest to istotne - przyznaje Mateusz. Powtarza, że dla niego ważniejszy jest asystent osobisty. I podaje, że gdyby chciał zatrudnić taką osobę prywatnie - na 10 godzin dziennie, przez 30 dni w miesiącu - przy najniższej stawce, czyli 30 złotych za godzinę wsparcia, to miesięczny koszt wyniósłby 9000 złotych. - Sama renta socjalna na pewno na to nie wystarczy - kręci głową.

Renta wdowia. Co siń zmieni? Na czym polega? Kto dostanie wyższą emeryturę ?

Mateusz nie ma wątpliwości, że potrzebne jest zbudowanie całego systemu wsparcia. Powołuje się przy tym na przykład Szwajcarii i zastosowane tam już dawno rozwiązania zgodne z Konwencją o Prawach Osób Niepełnosprawnych.

To jest góra, na którą należy wejść. Najpierw wejdźmy chociaż na Rysy, potem na Gerlach, wszystko po kolei. Problem w tym, że my nawet plecaka nie spakowaliśmy na tę podróż - jako państwo

- Jeśli chcemy chronić lasy, to po prostu musimy zacząć to robić, sami. Jeśli chcemy zmienić myślenie o osobach z niepełnosprawnością, to musimy się do tego zabrać. Nikt za nas tego nie zrobi. Ale to się nie stanie dziś, jutro czy za tydzień. To jest proces, a my musimy go rozpocząć i działać - podsumowuje nasz rozmówca.