O dronach nad Polską dowiedzieli się od Ukraińców. "Zacząłem to dokładnie śledzić"
Część mieszkańców Lubelszczyzny ma pretensje do władz - także lokalnych - że nie informowały wystarczająco wcześnie o nadlatujących nad Polskę dronach. Jak mówią, wiadomości wysyłali im przyjaciele z Ukrainy. Wojewoda zapewnia, że działania podejmowane po stronie jego urzędu były prawidłowe.
Z tego artykułu dowiesz się:
- W jaki sposób część mieszkańców Lubelszczyzny dostawała informacje o dronach?
- Jak działania swoich urzędników ocenia wojewoda lubelski?
- Dlaczego SMS-y RCB zostały wysłane rano?
Na Lubelszczyźnie drony lub ich szczątki zostały odnalezione w co najmniej siedmiu miejscach - ostatni w środę wieczorem niedaleko Lublina. Poszukiwania ciągle trwają. Miejscowości, w których znajdowane są fragmenty obiektów, są znacznie od siebie oddalone - jedne położone bliżej granicy z Białorusią, inne - bliżej granicy z Ukrainą.
Część mieszkańców ma pretensje do władz, że informacje o wlatujących do Polski dronach dostali bardzo późno, praktycznie już po zakończonej w przestrzeni powietrznej operacji. - Gdy usłyszałem wielki huk w powietrzu, a przez balkon zobaczyłem samoloty, wiadomo było, że coś się dzieje. Samoloty - zwiadowczo - latają u nas często, ale ta noc była inna. Zacząłem szukać na oficjalnych stronach gminy, powiatu, ale też ministerstw i nic nie było. Natomiast w mediach społecznościowych informacji pojawiało się coraz więcej. Ludzie wrzucali komentarze i pisali, jak to u nich wygląda. Zacząłem szukać też na stronach ukraińskich - opowiada nam pan Radek, nauczyciel z Lubelszczyzny.
Informacje o dronach dostawali od Ukraińców
Gdy w środę byliśmy w miejscowościach, gdzie znaleziono drony i rozmawialiśmy z mieszkańcami, powtarzało się pytanie: "Dlaczego informacje o tym, że lecą drony, dostawaliśmy w nocy od przyjaciół z Ukrainy, a nie od polskich służb?".
Dariusz Monik - mieszkaniec miejscowości Udrycze niedaleko miejsca, gdzie spadł dron - też pierwszy sygnał otrzymał od znajomych z Ukrainy. Po wybuchu pełnoskalowej wojny jeździł tam z pomocą humanitarną, zna wiele osób. - Dostałem informacje od moich ukraińskich przyjaciół, że w naszym kierunku, do Polski, przesuwają się jakieś obiekty i zacząłem to wtedy dokładnie śledzić - opowiada w TOK FM.
Przyznaje, że wiedział, gdzie szukać i co sprawdzać, bo tą tematyką interesuje się od dawna. Przeglądał w szczególności strony z radarami. - Zajrzałem na radar, na którym są oznaczone nasze samoloty. I faktycznie, był samolot Saab wczesnego ostrzegania, wykonywał loty nad Zamościem. Potem samoloty myśliwskie, no i doleciał samolot z Holandii, który umożliwia tankowanie w powietrzu. Wiadomo było, że jest poważnie - relacjonuje pan Dariusz. - Zacząłem też czytać dodatkowe komunikaty strony ukraińskiej, że nad Polskę lecą drony. Sprawdzałem też na stronach rządowych, ale był tylko komunikat o zamknięciu lotniska w Jasionce i w kolejnych miastach - dodaje nasz rozmówca.
Podobnych głosów jest więcej.
"W nocy - niezależnie od siebie - napisały do mnie dwie znajome z Ukrainy, że 'drony atakują Polskę'. Wysłały też zrzuty ekranu. Zajrzałam natychmiast na kanały monitorujące, z których korzystałam w lipcu podczas pobytu we Lwowie. Część komunikatów, które tam zamieszczono, dotyczyła właśnie Polski (...). Dowiedziałam się, bo jeszcze o tej porze nie spałam, bo znam wspaniałych ludzi z Ukrainy, bo znam język ukraiński, bo (dzięki uprzejmości innej znajomej z Ukrainy) mam dostęp do ukraińskich kanałów monitorujących" - pisze na Facebooku Aneta Kamińska.
Informacja o dronach przyszła za późno? Co na to wojewoda lubelski?
Wojewoda lubelski Krzysztof Komorski, pytany na konferencji prasowej, dlaczego SMS-y z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa zaczęły trafiać do mieszkańców po godz. 7.00, nie chciał tego komentować. - Jako lubelski Urząd Wojewódzki koordynujemy pracę w swoim zakresie. Nie chciałbym komentować tego, jak były wypuszczane komunikaty z RCB. My skupialiśmy się na przekazywaniu obiektywnej wiedzy, stanu faktycznego i tego, co się wydarzyło na terenie naszego województwa, a naszym celem było przede wszystkim zabezpieczenie interesów i poczucia bezpieczeństwa mieszkańców. Do tego dochodziło wsparcie dla służb, wsparcie dla samorządów - powiedział Komorski.
Dodał jednocześnie, że na Lubelszczyźnie trwają prace nad unowocześnieniem Systemu Wczesnego Ostrzegania. - Na pewno dążymy do tego, aby system działał w modelu idealnym, natomiast nie chciałbym w tym momencie wychodzić przed szereg [i komentować działania innych - red.] - dodał wojewoda.
Podkreślił jednocześnie, że decyzje o informowaniu ludzi podejmuje wojsko. - To wojsko ma ogląd sytuacji, jeśli chodzi o bieżące i realne zagrożenie. Pamiętajmy, że decyzje, które są podejmowane, muszą być podejmowane w oparciu o obiektywne przesłanki, a przede wszystkim - w oparciu o skalę zagrożenia. Chodzi o adekwatność działań, żeby niepotrzebnie nie budzić paniki, nie rozprzestrzeniać nieprawidłowych informacji. To, co jest naszym zadaniem jako Urzędu Wojewódzkiego, to reagować na bieżąco, w uzgodnieniu i w kontakcie z naszymi przełożonymi w ministerstwie. Mam poczucie, że nasze służby zdały ten egzamin, choć - jak wiemy - ta skala zagrożenia była bardzo wysoka. A ta sytuacja nauczyła nas, że musimy być zjednoczeni. To nie jest miejsce na polityczne przepychanki czy przerzucanie się odpowiedzialnością, ale na współpracę i współdziałanie - podsumował wojewoda lubelski.
Do zarzutów o tym, że komunikaty RCB były wysyłane za późno, szeroko odniosła się na środowej konferencji prasowej rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka. Jak podkreśliła, wysyłanie komunikatów RCB czy SMS-ów do mieszkańców jest szczegółowo analizowane pod kątem takiej konieczności.
- Państwo w nocy czuwało. Czuwało wojsko, Ministerstwo Obrony Narodowej, MSWiA i wszystkie służby po to, żeby obywatele mogli spać - zapewniła. W jej opinii wysłanie komunikatu RCB w porze nocnej lub bardzo wczesnym rankiem, kiedy nie było bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia obywateli Polski, spowodowałoby panikę. - W sytuacji, kiedy drony, które mogły zagrażać bezpieczeństwu, zostały zneutralizowane, przed godziną siódmą została wydana dyspozycja puszczenia i poinformowania SMS-owo mieszkańców poprzez system RCB - dodała.
Źródło: TOK FM