Co z mieszkańcami domu, w który uderzył dron? "To naprawdę nie wygląda ciekawie"
- Szczęście w nieszczęściu, że mieszkańcy byli na parterze. Ten [zniszczony] budynek naprawdę nie wygląda ciekawie - opowiadał w programie "TOK360" Michał Dzienyński, reporter Radia Zet, który był w Wyrykach, gdzie dron uderzył w dom mieszkalny.
Z tego artykułu dowiesz się:
- W jakich miejscach w Lubelskiem znaleziono szczątki dronów?
- Jak wygląda sytuacja w Wyrykach, gdzie dron uderzył w dom mieszkalny?
- Co mówią mieszkańcy miejscowości Wyryki i Zamościa, którzy też mieli nieprzespaną noc?
Najwięcej fragmentów dronów znaleziono do tej pory w województwie lubelskim. Jak podała Polskiej Agencji Prasowej rzeczniczka Prokuratury Regionalnej w Lublinie Beata Syk-Jankowska - w sumie szczątki tych maszyn odkryto już w sześciu punktach w regionie. W Czosnówce maszyna miała napisy cyrylicą.
Szczątki odkryto w miejscowościach: Krzywowierzba-Kolonia (pow. parczewski), Wyhalew (pow. parczewski), Wohyń (pow. radzyński), Czosnówka (pow. bialski), Cześniki (pow. zamojski) i Wyryki-Wola (pow. włodawski). W tym ostatnim przypadku zniszczenia są największe. Dron uderzył bowiem w dom mieszkalny.
Dron uderzył w dom. "Szczęście w nieszczęściu, że mieszkańcy byli na parterze"
Wyryki to miejscowość położona około 30 km od Włodawy. Na miejscu był reporter Radia Zet Michał Dzienyński. - Sam budynek [ten zniszczony dom - red.], a stoję może 100-200 metrów od niego, naprawdę nie wygląda ciekawie. Zniszczony jest cały dach. Wystają dwa czerwone kikuty kominów - opowiadał na naszej antenie.
Jeśli chodzi o mieszkańców - reporter powiedział, że byli przerażeni i trudno się temu dziwić, gdy w środku nocy, w centrum wsi, widzi się takie zdarzenia. - Szczęście w nieszczęściu, że mieszkańcy byli na parterze. (...) Wójt gminy, z którym też rozmawiałem, obiecał, że dostaną mieszkanie zastępcze. To jest dwuosobowa rodzina - podał Dzienyński w programie "TOK360". - Teraz wszyscy z niepokojem zastanawiają się, co będzie najbliższej nocy - dodał.
Reporter Radia Zet podał również, że na miejscu cały czas są służby: saperzy, policja, Żandarmeria Wojskowa i samorządowcy.
Rosyjskie drony nad Polską. Tu mieszkańcy nie spali całą noc
Reporterka TOK FM Anna Gmiterek-Zabłocka pojechała z kolei do Zamościa. Tam też mieszkańcy mieli nieprzespaną noc. - Około godziny 1:00 usłyszałem pierwsze myśliwce. Potem około 3:00 była druga fala. Zacząłem szukać informacji w sieci, na mediach społecznościowych. Przestraszyłem się, jak zobaczyłem, że zamknęli lotniska - opowiadał naszej dziennikarce pan Radosław, mieszkaniec Zamościa, który śledził niebo ze swojego balkonu.
- Ludzie, z którymi rozmawiałem, mówili, że nie mogli spać. Niektórych zbudziła już ta pierwsza fala, innych ta druga. Mieszkańcy się boją, wiadomo, jesteśmy blisko granicy - opowiadał.
W trakcie nocnego ataku Federacji Rosyjskiej wykonującej uderzenia na obiekty znajdujące się na terytorium Ukrainy, Polska przestrzeń powietrzna została wielokrotnie naruszona przez drony. Uruchomiono procedury obronne, a polskie i sojusznicze systemy radiolokacyjne śledziły - jak podało MON - kilkanaście obiektów. W przypadku obiektów mogących stanowić zagrożenie Dowódca Operacyjny RSZ zdecydował o neutralizacji.
Źródło: TOK FM