Bieszczady przeżywają zimowe oblężenie. "To nasz najlepszy sezon"
Jedni kończą ferie i pakują narty do samochodów, drudzy właśnie meldują się w pensjonatach. W Bieszczadach nie ma jednak mowy o przestoju. Zmiana turnusów odbywa się płynnie, a branża turystyczna mówi wprost: "To nasz najlepszy zimowy sezon od lat". Pomaga też pogoda. Ostatnie opady śniegu powodują, że szusować będzie można tu jeszcze przez długi czas.
- Narciarski boom w Bieszczadach, tylko jeden ze stoków w tym sezonie odwiedziło aż 40 tys. narciarzy;
- Hotele w Bieszczadach są przepełnione. Turystom sprzyja pogoda;
- Ratownicy apelują o zachowanie bezpieczeństwa na stokach narciarskich.
Druga tura ferii dobiegła końca dla uczniów m.in. z Małopolski i Dolnego Śląska. Trzecią rozpoczynają dzieci i młodzież z Podkarpacia, Lubelszczyzny i Śląska. Efekt? Pełne parkingi i niemal stuprocentowe obłożenie miejsc noclegowych w najbliższych okolicach stoków.
- Za nami już cztery tygodnie ferii bardzo udanych, turyści dopisali. Teraz zaczynamy ferie podkarpackie i lubelskie. Patrząc po rezerwacjach, będą również udane. Mamy stuprocentowe obłożenie w naszym hotelu - mówi Aleksandra Stelmach-Klaine, prezes BieszczadSki w Wańkowej.
40 tysięcy narciarzy od początku sezonu
Tylko ten jeden z bieszczadzkich stoków obok Leska od początku sezonu odwiedziło już około 40 tysięcy osób. I - jak podkreślają właściciele - to jeszcze nie koniec, bo sprzyjają warunki. Śniegu nie brakuje, temperatury pozwalają utrzymać trasy w dobrym stanie, a narciarze korzystają z okazji, bo w poprzednich latach prawdziwa, mroźna zima nie była w regionie oczywistością.
- Przyjechaliśmy z Lublina i trafiliśmy idealnie. Stoki przygotowane świetnie, dzieciaki zachwycone. W poprzednich latach bywało różnie ze śniegiem - mówi pan Michał, który spędza urlop z rodziną w okolicach Leska.
Pani Katarzyna z Krakowa przyznaje, że decyzja zapadła spontanicznie. - Widzieliśmy prognozy, że jest prawdziwa zima, więc szybko zarezerwowaliśmy nocleg. Nie było jakoś trudno znaleźć wolne miejsce kilka kilometrów od wyciągu - cieszy się turystka.
Hotele pękają w szwach
Pełne obłożenie potwierdzają hotelarze. W Lesku trudno o wolny pokój. - Druga część ferii zapowiada się znacznie lepiej. Nie mieliśmy wolnych miejsc, niektóre stałe grupy musieliśmy odesłać. Obłożenie jest stuprocentowe, jedna grupa została nawet przeniesiona do Polańczyka nad Solinę, bo nie mieliśmy miejsca - mówi Aneta Szczepek, kierownik hotelu w Lesku.
Część turystów szuka miejsc w mniejszych pensjonatach i gospodarstwach agroturystycznych. - Dzwoniliśmy w kilka miejsc, cena taka sobie, ale nie było większego problemu. Przynajmniej mamy własną saunę - śmieje się pan Tomasz ze Śremu, który na stok wybrał się z grupą znajomych.
Ratownicy apelują o rozsądek
Przy większym ruchu rośnie też liczba interwencji ratowników. Ci przypominają o podstawowych zasadach bezpieczeństwa - rozgrzewce przed zjazdem, dopasowaniu trasy do umiejętności i obowiązkowych kaskach dla dzieci i młodzieży do 16. roku życia.
Źródło: TOK FM