Co się dzieje na białoruskiej granicy? Podkop, kamienie i kolce. "To w zasadzie codzienność"
- Rzucane kamienie, rzucane konary, gałęzie. W ostatnim czasie pojawiły się też kolce przerzucane ze strony białoruskiej na stronę polską, których celem jest unieruchamianie naszych pojazdów. Pojazdy są bardzo często uszkadzane. To w zasadzie codzienność, z jaką stykają się nasi funkcjonariusze - mówił w TOK FM ppłk Straży Granicznej Andrzej Juźwiak.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak migranci próbują pokonać granicę polsko-białoruską?
- Na jakie niebezpieczeństwa narażony jest strażnik graniczny?
- Czy nasza wschodnia granica jest bezpieczna?
Funkcjonariusze Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej odkryli w piątek podziemny tunel pod barierą na polsko-białoruskiej granicy - poinformował na platformie X minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński.
Podlaski Oddział Straży Granicznej poinformował, że podkop odkryto w okolicy miejscowości Kondratki w powiecie białostockim. Tunel zauważyli funkcjonariusze w rejonie działania placówki SG w Michałowie. Początek miał na Białorusi i kończył się około 20 metrów po stronie polskiej, na prywatnej, niezamieszkanej posesji.
- Funkcjonariusze Straży Granicznej 7 dni w tygodniu, 24 godziny na dobę pełnią służbę w rejonie granicy państwowej. Granicę chronią też odpowiednie urządzenia - różnego rodzaju kamery światła dziennego, kamery nocne, dzięki którym widzimy, co się dzieje - mówił w "Magazynie" TOK FM ppłk Andrzej Juźwiak, rzecznik prasowy Komendanta Głównego Straży Granicznej.
Jak dodał, granicę chroni też zapora techniczna, czyli bariera zmodernizowana dwoma metalowymi przęsłami. - Dzięki temu rozgięcie tych profilów tworzących barierę jest teraz niemożliwe. Natomiast jesteśmy świadomi tego, że poszukiwane będą różne rozwiązania, żeby migranci mogli dostać się do Polski. I jedną z takich konstrukcji był właśnie ten ujawniony podkop - wskazał rozmówca Przemysława Iwańczyka.
Strażnik Graniczny podkreślił, że ten ruch migracyjny jest nieprzewidywalny. - Ubiegły tydzień to codziennie notowane próby przekroczenia granicy w liczbie 30-40, ale już około 2 tygodni temu tych notowanych prób było około 150. A w minionych dalszych tygodniach bywało to nawet ok. 300 osób dziennie. Dlatego jesteśmy przygotowani na różne scenariusze - zaznaczył ppłk Juźwiak.
Jak wskazał, podkop jest dowodem na to, że osobom sterowanym przez białoruskie służby tę barierę na granicy jest coraz trudniej sforsować. Próby jednak nie ustają. - Rzucane kamienie, rzucane konary, gałęzie. W ostatnim czasie pojawiły się też kolce przerzucane ze strony białoruskiej na stronę polską, których celem jest unieruchamianie naszych pojazdów. Pojazdy są bardzo często uszkadzane. To w zasadzie codzienność, z jaką stykają się nasi funkcjonariusze - podsumował.
Źródło: TOK FM