,
Obserwuj
Pomorskie

Książki kontra stare skarpetki. Kuriozalne nieporozumienie w Gdyni

ga
3 min. czytania
29.01.2025 07:19
Niezwykłe sceny rozgrywają się w bibliotekach w Gdyni. Mieszkańcy zasypują filie zużytymi i brudnymi ubraniami. To efekt wejścia w życie zakazu wrzucania tekstyliów do śmietników połączony z błędnie odebranym udziałem bibliotek w charytatywnej akcji.
|
|
fot. Adam Stępień / Agencja Wyborcza.pl

Problemy bibliotek zaczęły się w styczniu, gdy ludzie zorientowali się, że starych ubrań nie mogą wyrzucać do kosza z odpadami zmieszanymi. Wraz z nowym rokiem weszły bowiem w życie przepisy, które nakazują selektywną zbiórkę tekstyliów. Ktoś jednak skojarzył, że coś wspólnego ze zbiórką ubrań mają biblioteki, które ogłosiły charytatywną akcję "Ubrania do oddania". Dalej poszło lawinowo.

 

"Toboły szmat"

 

Pierwsza osoba, która pojawiła się w jednej z filii z torbą starych rzeczy, wywołała ogromne zdziwienie na twarzy bibliotekarki. - Ja nawet nie wiem, czy to były ciuchy, czy jakieś stare zasłony i tego typu rzeczy. Oczywiście odmówiliśmy, ale ta odmowa nie spotkała się z życzliwością - relacjonuje Natalia Gromow.

Wizyt mieszkańców - chcących potraktować bibliotekę jako punkt zbiórki odpadów - z dnia na dzień było więcej. - Zazwyczaj to ludzie z różnymi tobołkami, natomiast w poniedziałek pojawił się mieszkaniec, który przywiózł po prostu cały bagażnik samochodowy różnego rodzaju szmat - dodaje zrezygnowana dyrektorka.

Niepokojące zjawisko wśród naukowców, także w Polsce. 'Widzę w tym doskonały biznes'

 

Bibliotekarze tłumaczyli każdemu, że to nieporozumienie i że faktycznie sześć z dwudziestu gdyńskich bibliotek bierze udział w akcji "Ubrania do oddania", ale chodzi w niej o niewielkie ilości czystych ubrań w dobrym stanie, które trafią na cel charytatywny.

Nie do wszystkich ten komunikat jednak dotarł. Dyrektorka nie kryje, że wśród mieszkańców, którzy przynoszą stare rzeczy, są "klienci awanturujący się". - Niektórzy mówią, że ich to nie interesuje i po prostu zostawiają te ubrania albo robią awantury - opowiada. Są też tacy, jak przyznaje, którzy rozumieją, zabierają swoje ciuchy i mówią, że poszukają odpowiednich punktów.

Stare ciuchy nawet we wrzutniach na książki

 

Na drzwiach bibliotek pojawiły się komunikaty, a w mediach społecznościowych szczery apel o rozsądek.

"Nie dysponujemy miejscem na składowanie odpadów ani nie jesteśmy odpowiednio przeszkoleni do ich przyjmowania. No i tak już patrząc na czysty komfort podczas Waszych wizyt w bibliotekach, nie chcecie chyba spędzać wolnego czasu w miejscach, w których unosi się woń starych skarpetek?" - pytali autorzy internetowego wpisu, wskazując jednocześnie, że sprawa nie jest śmieszna, tylko z perspektywy bibliotek - kłopotliwa.

Komunikat na drzwiach Biblioteki Gdynia
Komunikat na drzwiach Biblioteki Gdynia
Paweł Radzewicz / TOK FM

 

"Jakkolwiek zabawnie to nie brzmi, nasi bibliotekarze zderzyli się już z wieloma przykrymi sytuacjami. Dochodziło do konfrontacji ze sfrustrowanymi osobami, które chciały zostawić odpady w bibliotece. Stara, brudna, niezdatna do użytku odzież, firany czy inne zniszczone rzeczy były zostawiane przy budynkach biblioteki lub znajdowaliśmy je we wrzutniach, przeznaczonych do zwracania książek" - podają dalej bibliotekarze.

- W tym tygodniu będziemy mieli też specjalne plakaty, które będą przygotowywane przez Wydział Środowiska i będą informować, w jaki sposób można się tekstylnych odpadów pozbyć w sposób nieingerujący w przestrzeń biblioteki. Czytanie komunikatów jest w ogóle problematyczne, więc fajnie jest, jeżeli czytamy je ze zrozumieniem - podsumowywała z przekąsem dyrektorka