,
Obserwuj
Śląskie

Najpierw był szok, potem lawina pomocy. "Musieliśmy przeorganizować cały nasz świat"

4 min. czytania
24.02.2023 08:00
Od spontanicznej pomocy do systemowych rozwiązań - taką drogę w ciągu roku przeszło wiele miast przyjmujących uchodźców. Nie brakowało osób, które rzuciły wszystko, by pomagać innym. - Jedna z urzędniczek krótko przed wybuchem wojny przeszła na emeryturę, a 25 lutego przyszła normalnie do pracy - słyszymy w ratuszu w Częstochowie.
|
|
fot. Grzegorz Skowronek / Agencja Wyborcza.pl

- W czwartek dowiedzieliśmy się o wybuchu wojny, a w piątek już organizowaliśmy profesjonalny punkt informacyjny dla osób z Ukrainy. Z dnia na dzień musieliśmy przeorganizować cały nasz świat, cały sposób myślenia. Musieliśmy wprowadzić w urzędzie mnóstwo zmian - tak wspomina pierwsze chwile po wybuchu wojny Agata Wierny, pełnomocniczka prezydenta Częstochowy ds. równych szans. Z pomocą ruszyli i urzędnicy, i organizacje pozarządowe, i przede wszystkim mieszkańcy Częstochowy.

W miejskim punkcie dla uchodźców pomagała codziennie rzesza wolontariuszy. Zgłaszała się młodzież i osoby starsze. Ci, którzy mieli samochody, rozwozili najbardziej potrzebujących. - Gdy docierały do nas osoby w słabym stanie psychicznym, straumatyzowane, wolontariusze po prostu brali swój prywatny samochód i zawozili ich czy to do Częstochowskiego Centrum Świadczeń, czy do ZUS-u. Prowadzili w miejsca, gdzie mogą wykonać sobie zdjęcie i wszędzie, gdzie było trzeba - opowiada Agata Wierny.

Podaje mnóstwo historii osób, które wtedy rzuciły wszystko, by pomagać. - Jedna z urzędniczek, wieloletnia naczelniczka jednego z wydziałów Urzędu Miasta Częstochowy, krótko przed wybuchem wojny przeszła na emeryturę. A 25 lutego [2022 roku] pojawiła się w punkcie. Przyszła jak do pracy i następnie, przez trzy miesiące, codziennie od 7:30 do 15:30, pomagała osobom z Ukrainy wypełniać formularze, przekopać się przez dokumenty, śledziła zmiany w przepisach i doradzała - wspomina nasza rozmówczyni.

Inna wolontariuszka, pochodząca z Ukrainy, rok temu zgłosiła się do punktu informacyjnego, by pomóc jako tłumaczka. Dziś jest już miejską urzędniczką. 

Ścieżka przetarta

Uruchomiony tuż po wybuchu wojny miejski punkt informacyjny dla osób z Ukrainy wrósł na dobre w strukturę częstochowskiego magistratu. Dziś uchodźcy, którzy wciąż do Częstochowy docierają, mają już przetarte szlaki i sprawdzone procedury. - Mamy asystentów i asystentki, które są w stanie każdego przeprowadzić przez cały proces załatwiania formalności. Osoby docierające do Częstochowy otrzymują od ręki materiały informacyjne. Dowiadują się, jak uzyskać PESEL, gdzie zrobić zdjęcie. W razie trudności językowych asystent towarzyszy im krok po kroku - opowiada nasza rozmówczyni.

Rolę asystentów integracyjnych w Częstochowie pełnią wykwalifikowani pracownicy socjalni MOPS. Pomagają zaaklimatyzować się w nowym miejscu, przejść przez procedury prawne i sprawy urzędowe. Instruują, jak skorzystać z opieki medycznej, zapisać dzieci do szkół czy przedszkoli, wspierają w poszukiwaniu zatrudnienia. Różnica jest też taka, że niewiele jest już osób przyjeżdżających "w ciemno". Uchodźczynie i uchodźcy zwykle mają na miejscu krewnych i zapewnione zakwaterowanie.

W ramach finansowanego ze środków Unii Europejskiej programu wsparcia udało się w Częstochowie wdrożyć więcej działań dla uchodźców. Część realizuje urząd miasta, inne MOPS, jeszcze inne - jedna z organizacji pozarządowych. Poza pomocą asystentów integracyjnych oferowana jest także pomoc psychologiczna. Częstochowscy specjaliści pomagają zmierzyć się z przeżyciami związanymi z traumą wojenną, rozłąką z bliskimi czy na przykład problemami wychowawczymi. Zaplanowane są też spotkania i warsztaty pomagające odnaleźć się uchodźcom w nowej rzeczywistości. Projekt trwa do końca czerwca. Informacji w tej sprawie udziela Sekcja ds. Projektów i Współpracy Międzysektorowej Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Częstochowie.

Stały punkt informacyjno-pomocowy dla uchodźców działa cały czas w centrum Dialogu Społecznego w budynku Urzędu Miasta Częstochowy, obecnie przy ul. Śląskiej 3/5, w godzinach pracy urzędu (7.30-15.30). Na miejscu dostępny jest tłumacz języka ukraińskiego.

Heroski

W profilowaniu form pomocy duże znaczenie od początku miał fakt, że potrzebują jej przede wszystkim kobiety, najczęściej przyjeżdżające z dziećmi. - To są niesamowicie odważne i zorganizowane osoby. Ze znanej sobie rzeczywistości w Ukrainie trafiają do rzeczywistości nowej i całkowicie innej pod każdym względem. I muszą tutaj zorganizować swoim dzieciom namiastkę życia, jakie znały tam. Ze wszystkim muszą poradzić sobie same: z barierą językową i z tym, że dzieci bardzo przeżywają taki wyjazd. Z organizacją życia, ze znalezieniem mieszkania, ze znalezieniem pracy. A wsparcia nie mają, bo partner czy mąż najczęściej jest na wojnie - mówi Agata Wierny.

Stąd tak ważne są nie tylko inicjatywy włączające osoby z Ukrainy do miejskiej społeczności, ale także stworzenie im możliwości spotykania się ze sobą i wymiany doświadczeń. Dlatego integracja - jak zaznacza nasza rozmówczyni - także powinna przebiegać dwutorowo. Dla osób myślących o stałym pobycie w Częstochowie zwykle istotne są inicjatywy integrujące je ze społecznością miejską. Natomiast uchodźczynie, które myślą o jak najszybszym powrocie do Ukrainy, często ukierunkowane są bardziej na możliwość przebywania ze sobą nawzajem.

- Po tym roku jestem głęboko przekonana, że częstochowianie i częstochowianki ten egzamin z otwartości i wsparcia zdali doskonale - stwierdza nasza rozmówczyni. - Każdy pomagał, jak mógł. To były czasem drobne rzeczy, ale taka pomoc jest niemierzalna - dodaje.