Na zabytkowej stodole zostawili "pozdrowienia z Warszawy". Muzeum oburzone. "Akt bezmyślnego wandalizmu"
Napisy i rysunki wykonane kolorową kredą pojawiły się na ścianie XIX-wiecznej zabytkowej stodoły w skansenie w Chorzowie. - To akt wandalizmu. Szczęśliwie odwracalny. Niebezpieczeństwo istniało o tyle, że niefachowa czy też niewprawna próba usuwania napisów mogłaby doprowadzić do wtarcia kredy i trwałego zabarwienia drewna - mówi nam Barbara Klajmon, kierowniczka Działu Obiektów i Zabytków Ruchomych Górnośląskiego Parku Etnograficznego w Chorzowie.
- Siłami naszej pracowni rysunki udało się już usunąć. Natomiast łatwo puścić w ruch wyobraźnię i pomyśleć, że gdyby użyto nieco innych materiałów, szkoda mogłaby być nieodwracalna - dodaje.
Wśród napisów i rysunków, które pojawiły się na ścianie zabytku, uwagę zwraca wykonany białą kredą napis "Pozdrowienia z Warszawy". Monitoring jednoznacznie nie wskazuje sprawców. - Mamy podejrzenia, natomiast nie jesteśmy w stanie powiedzieć jednoznacznie, kto to zrobił. Widzimy wchodzących do zagrody i wychodzących, natomiast samego momentu powstania napisów nie widać na monitoringu. Natomiast w tym wypadku - powtarzam - szkody szczęśliwie są odwracalne. Bardziej jest to chuligański wybryk, akt bezmyślnego wandalizmu niż fizycznego zniszczenia obiektu zabytkowego czy jego solidnego uszkodzenia - stwierdza Barbara Klajmon.
Zaczną od kredy, skończą na sprayu
Ponad 70 obiektów drewnianych na terenie muzeum funkcjonującego pod nazwą Górnośląskiego Parku Etnograficznego w Chorzowie to unikatowe w skali kraju zabytki, których historia sięga XVII wieku. Jak przyznaje nasza rozmówczyni, poprzez poinformowanie o sprawie w mediach społecznościowych muzeum chciało uświadomić zwiedzającym możliwe konsekwencje i zadziałać profilaktycznie, by do podobnych zniszczeń nie dochodziło w przyszłości.
- Chodzi nam o uwrażliwienie zwiedzających, że są w otoczeniu zabytkowym i że te obiekty są zabytkami, a zabytków nie niszczymy. To nasze wspólne dziedzictwo. Gdy jest się wśród zabytków, należy pomyśleć, zanim zrealizuje się pierwszy pomysł, który wpadnie do głowy i wydaje się dowcipny - przestrzega nasza rozmówczyni. Przyznaje, że przypadki uszkodzenia obiektów zdarzają się w muzeum sporadycznie. Był przypadek uszkodzenia figurki w kapliczce na terenie skansenu czy uszkodzenia zabytkowej pompy podczas bezmyślnej zabawy. Na szczęście nie doszło - jak dotąd - do wandalizmu, który spowodowałby nieodwracalne szkody.
W mediach społecznościowych, pod postem Górnośląskiego Parku Etnograficznego w Chorzowie opisującym sytuację, szybko posypały się komentarze. "Na szczęście sprawcy się podpisali. Mam nadzieję, że zostaną znalezieni i pociągnięci do odpowiedzialności" - napisał jeden z internautów.
"Z tym aktem wandalizmu i dewastacją to lekko przesadziliście. To tylko kreda" - przekonuje ktoś inny. "Zaczną od kredy, skończą na sprayu" - pojawiła się odpowiedź.
Byli też tacy, którzy zaczęli doszukiwać się podpisów w języku ukraińskim. "Wszystkie napisy są po polsku. Potwierdzamy jako naoczni świadkowie" - skomentowało muzeum.
'W tej relacji mógł czuć się bezpiecznie'. W Częstochowie szukają chętnych do ważnej akcji