,
Obserwuj
Śląskie

Z laborantki w Ukrainie na motorniczą w Katowicach. "Pomyślałam, że to jakiś znak"

4 min. czytania
05.12.2023 17:03
Pani Maryna przyjechała do Polski z Ukrainy krótko przed wybuchem wojny. U siebie pracowała w laboratorium i prowadziła firmę. Od zawsze marzyła jednak o tym, by zostać motorniczą. Marzenie to spełniła w Katowicach. - Lubię swoją pracę - mówi i przekonuje, że niestraszne jej nawet wstawanie o 3 nad ranem.
|
|
fot. Tamara Kiptenko dla IRC

Maryna Borysova przyjechała do Polski z miasta Mikołajew na południu Ukrainy, krótko przed wojną. Miała zatrzymać się na pewien czas, ale inwazja Rosji sprawiła, że została do dziś. Mieszka na Śląsku - razem z 14-letnią córką i 11-letnim synem. W Ukrainie ma jeszcze jednego syna. Nie mógł opuścić kraju, bo jest w wieku poborowym. Studiuje. - Martwię się o niego. Cały czas staramy się być w kontakcie - mówi.

Pani Maryna w Ukrainie pracowała w laboratorium przy miejscowej mleczarni. Potem prowadziła własną firmę zajmującą się sprzedażą kosmetyków. Gdy przyjechała do Polski, najpierw trafiła do pracy w urzędzie. Po wybuchu wojny pomagała uchodźcom w uzyskiwaniu numeru PESEL czy świadczenia 500 plus. Jak mówi, czuła się w tej pracy potrzebna i była z niej zadowolona. Cały czas marzyła jednak o czymś innym. Zawsze - jeszcze mieszkając w Ukrainie - chciała bowiem prowadzić tramwaj.

- Któregoś dnia w Katowicach zobaczyłam ogłoszenie, że szukają osób do pracy w komunikacji miejskiej, właśnie do prowadzenia tramwaju. Pomyślałam, że to jakiś znak i że mogłabym spróbować - opowiada. Zgłosiła się i dostała tę pracę.

Kiedyś pomagał, dziś sam prosi o pomoc. Olek wrócił do Ukrainy, by walczyć o kraj

Żeby nie zwracać pieniędzy za kurs, Maryna musi przepracować co najmniej trzy lata. - Ale mam nadzieję, że będę tu pracować dłużej. Jestem bardzo zadowolona - zaznacza w rozmowie z TOK FM. Jak podkreśla, niestraszne jest jej nawet wstawanie o 3 w nocy, gdy o 3.50 zaczyna poranną zmianę. - Można się przyzwyczaić, potem to odsypiam - mówi.

- Na kursie było nas dziesięcioro. Teraz siedmioro z nas pracuje na jednej zajezdni, także mam tutaj kolegów i dobrze się dogadujemy - cieszy się nasza rozmówczyni. Opowiada, że samo prowadzenie tramwaju od początku nie sprawiało jej trudności. - W tramwaju jest trochę inaczej niż w samochodzie, ale zasady są te same. Dosłownie po kilku minutach się przestawiłam - dodaje nasza rozmówczyni. Większy kłopot przysparzały jej w czasie kursu pewne słowa - jak na przykład "sprzęgło" - bo nie znała ich ukraińskich odpowiedników.

Maryna, motornicza tramwaju w Katowicach
Maryna, motornicza tramwaju w Katowicach
Fot. Tamara Kiptenko dla IRC

W Katowicach działa Centrum Wsparcia i Integracji ''Krok do pracy'', prowadzone przez Fundację "Innowacja i Wiedza" w partnerstwie z International Rescue Committee. To m.in. dzięki wsparciu tej jednostki pani Maryna mogła zostać tramwajarką. - Zapewniamy pomoc prawną i pomoc doradcy zawodowego, który wyszukuje oferty pracy z danego regionu. Wspieramy też Ukrainki np. w pisaniu CV. Wskazujemy, jak się zachowywać na rozmowie kwalifikacyjnej, bo proces rekrutacji w Ukrainie przebiega trochę inaczej - mówi Weronika Rzeżutka-Wróblewska z IRC.

- Pani Maryna postanowiła, że zostanie motorniczą tramwaju, bo akurat tramwaje w tej okolicy prowadziły nabór pracowników. Początkowo przedsiębiorstwo, gdzie szkoli się motorniczych, było troche sceptyczne, bo - wiadomo - cały kurs jest w języku polskim. Nigdy wcześniej nie zatrudniali nikogo z Ukrainy. Trochę nie wiedzieli, jak się do tego zabrać i jakie procedury trzeba przejść, ale z pomocą pośrednika, który pomagał i jednej, i drugiej stronie wszystko się udało - opowiada Rzeżutka-Wróblewska. - Pani Maryna przeszła wielomiesięczny kurs teoretyczny i praktyczny, zdała wszystkie potrzebne certyfikaty i jest pierwszą z Ukrainy motorniczą tramwaju w Katowicach. Ma stałą pracę i można ją spotkać w katowickich tramwajach - dodaje przedstawicielka IRC.

'Chłopcy z klasy rzucają we mnie zeszytem'. Dzieci z Ukrainy w polskich szkołach. Hejt i wykluczenie. Co robić?

Gdzie pracują Ukraińcy w Polsce?

Z IV raportu "Obywatele Ukrainy w Polsce i na polskim rynku pracy" przeprowadzonego przez Platformę Migracyjną EWL, Fundację EWL oraz Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego wynika, że odsetek osób z Ukrainy w Polsce, które wykonują pracę zgodną ze swoimi kwalifikacjami, znacznie spadł - z 68 procent w 2021 roku do 35 procent obecnie. Ukrainki i Ukraińcy najczęściej wykonują pracę poniżej swoich kwalifikacji.

International Rescue Committee - wspólnie ze specjalistami i specjalistkami HR, pracodawcami i managerami z Polski i z Ukrainy - prowadzi kampanię "Praca dla wszystkich". Ma ona wspierać pracodawców w lepszym zrozumieniu nowo przybyłych osób w Polsce i podpowiadać, jak tworzyć bardziej różnorodne miejsca pracy. Stąd m.in. powoływanie Centrów Wsparcia i Integracji, takich jak choćby to w Katowicach.

Obecnie większość pracowników z Ukrainy to kobiety. Według badań przeprowadzonych przez IRC, brak możliwości zapewnienia opieki nad dziećmi i nieumiejętność posługiwania się językiem polskim to wciąż najpoważniejsze wyzwania dla kobiet z Ukrainy na rynku pracy.

'O 5.30 żona mnie budzi i mówi, że minister dzwoni...'. Wojewoda żegna się z urzędem