Z laborantki w Ukrainie na motorniczą w Katowicach. "Pomyślałam, że to jakiś znak"
Maryna Borysova przyjechała do Polski z miasta Mikołajew na południu Ukrainy, krótko przed wojną. Miała zatrzymać się na pewien czas, ale inwazja Rosji sprawiła, że została do dziś. Mieszka na Śląsku - razem z 14-letnią córką i 11-letnim synem. W Ukrainie ma jeszcze jednego syna. Nie mógł opuścić kraju, bo jest w wieku poborowym. Studiuje. - Martwię się o niego. Cały czas staramy się być w kontakcie - mówi.
Pani Maryna w Ukrainie pracowała w laboratorium przy miejscowej mleczarni. Potem prowadziła własną firmę zajmującą się sprzedażą kosmetyków. Gdy przyjechała do Polski, najpierw trafiła do pracy w urzędzie. Po wybuchu wojny pomagała uchodźcom w uzyskiwaniu numeru PESEL czy świadczenia 500 plus. Jak mówi, czuła się w tej pracy potrzebna i była z niej zadowolona. Cały czas marzyła jednak o czymś innym. Zawsze - jeszcze mieszkając w Ukrainie - chciała bowiem prowadzić tramwaj.
- Któregoś dnia w Katowicach zobaczyłam ogłoszenie, że szukają osób do pracy w komunikacji miejskiej, właśnie do prowadzenia tramwaju. Pomyślałam, że to jakiś znak i że mogłabym spróbować - opowiada. Zgłosiła się i dostała tę pracę.
Kiedyś pomagał, dziś sam prosi o pomoc. Olek wrócił do Ukrainy, by walczyć o kraj
Żeby nie zwracać pieniędzy za kurs, Maryna musi przepracować co najmniej trzy lata. - Ale mam nadzieję, że będę tu pracować dłużej. Jestem bardzo zadowolona - zaznacza w rozmowie z TOK FM. Jak podkreśla, niestraszne jest jej nawet wstawanie o 3 w nocy, gdy o 3.50 zaczyna poranną zmianę. - Można się przyzwyczaić, potem to odsypiam - mówi.
- Na kursie było nas dziesięcioro. Teraz siedmioro z nas pracuje na jednej zajezdni, także mam tutaj kolegów i dobrze się dogadujemy - cieszy się nasza rozmówczyni. Opowiada, że samo prowadzenie tramwaju od początku nie sprawiało jej trudności. - W tramwaju jest trochę inaczej niż w samochodzie, ale zasady są te same. Dosłownie po kilku minutach się przestawiłam - dodaje nasza rozmówczyni. Większy kłopot przysparzały jej w czasie kursu pewne słowa - jak na przykład "sprzęgło" - bo nie znała ich ukraińskich odpowiedników.
W Katowicach działa Centrum Wsparcia i Integracji ''Krok do pracy'', prowadzone przez Fundację "Innowacja i Wiedza" w partnerstwie z International Rescue Committee. To m.in. dzięki wsparciu tej jednostki pani Maryna mogła zostać tramwajarką. - Zapewniamy pomoc prawną i pomoc doradcy zawodowego, który wyszukuje oferty pracy z danego regionu. Wspieramy też Ukrainki np. w pisaniu CV. Wskazujemy, jak się zachowywać na rozmowie kwalifikacyjnej, bo proces rekrutacji w Ukrainie przebiega trochę inaczej - mówi Weronika Rzeżutka-Wróblewska z IRC.
- Pani Maryna postanowiła, że zostanie motorniczą tramwaju, bo akurat tramwaje w tej okolicy prowadziły nabór pracowników. Początkowo przedsiębiorstwo, gdzie szkoli się motorniczych, było troche sceptyczne, bo - wiadomo - cały kurs jest w języku polskim. Nigdy wcześniej nie zatrudniali nikogo z Ukrainy. Trochę nie wiedzieli, jak się do tego zabrać i jakie procedury trzeba przejść, ale z pomocą pośrednika, który pomagał i jednej, i drugiej stronie wszystko się udało - opowiada Rzeżutka-Wróblewska. - Pani Maryna przeszła wielomiesięczny kurs teoretyczny i praktyczny, zdała wszystkie potrzebne certyfikaty i jest pierwszą z Ukrainy motorniczą tramwaju w Katowicach. Ma stałą pracę i można ją spotkać w katowickich tramwajach - dodaje przedstawicielka IRC.
Gdzie pracują Ukraińcy w Polsce?
Z IV raportu "Obywatele Ukrainy w Polsce i na polskim rynku pracy" przeprowadzonego przez Platformę Migracyjną EWL, Fundację EWL oraz Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego wynika, że odsetek osób z Ukrainy w Polsce, które wykonują pracę zgodną ze swoimi kwalifikacjami, znacznie spadł - z 68 procent w 2021 roku do 35 procent obecnie. Ukrainki i Ukraińcy najczęściej wykonują pracę poniżej swoich kwalifikacji.
International Rescue Committee - wspólnie ze specjalistami i specjalistkami HR, pracodawcami i managerami z Polski i z Ukrainy - prowadzi kampanię "Praca dla wszystkich". Ma ona wspierać pracodawców w lepszym zrozumieniu nowo przybyłych osób w Polsce i podpowiadać, jak tworzyć bardziej różnorodne miejsca pracy. Stąd m.in. powoływanie Centrów Wsparcia i Integracji, takich jak choćby to w Katowicach.
Obecnie większość pracowników z Ukrainy to kobiety. Według badań przeprowadzonych przez IRC, brak możliwości zapewnienia opieki nad dziećmi i nieumiejętność posługiwania się językiem polskim to wciąż najpoważniejsze wyzwania dla kobiet z Ukrainy na rynku pracy.
'O 5.30 żona mnie budzi i mówi, że minister dzwoni...'. Wojewoda żegna się z urzędem