,
Obserwuj
Śląskie

Urząd zaciska pasa i tnie koszty. Pracę straciło blisko sto osób. "Nie wzięli kota w worku"

PAP
3 min. czytania
24.09.2024 18:48
W ramach oszczędności w Urzędzie Miasta Zabrze pracę straciło blisko stu urzędników. Prezydentka Agnieszka Rupniewska we wtorek powiedziała, że nie wszyscy z nich zostali zwolnieni - część przeszła na emerytury, a część sama zrezygnowała z pracy.
|
|
fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Wyborcza.pl

Podczas wtorkowej konferencji prasowej poinformowano, że zadłużenie miasta w połowie 2024 r. sięgnęło ponad 883,5 mln zł. W związku z tym nowe władze samorządowe – wybrane wiosną tego roku – szukają oszczędności, a redukcja etatów w magistracie to jedno z działań związanych z zaciskaniem pasa.

- Zmniejszyliśmy liczbę zatrudnionych osób o prawie stu urzędników. W tej chwili urzędnicy, którzy pracują razem z nami, oczywiście są dociążeni obowiązkami, ponieważ musieliśmy je przekazać tym, którzy z nami zostali. Część urzędników to były osoby, które rozstały się z nami z zachowaniem okresu wypowiedzenia, część odeszła na emerytury, a część sama zrezygnowała z pracy – powiedziała Rupniewska.

Nadmierne zatrudnienie w Urzędzie Miasta Zabrze to jeden z zarzutów, jakie nowe władze kierują wobec Małgorzaty Mańki-Szulik, która kierowała miastem w latach 2006-2024. Sekretarz Zabrza Łukasz Urbańczyk wyliczył, że za jej rządów przybyło 197 urzędników (2006 – 530 osób, 2024 – 727 osób) choć liczba mieszkańców miasta równocześnie spadła o 36 tys.

- W przeliczeniu na jednego mieszkańca Zabrze zatrudniało więcej urzędników niż m.in. Katowice, Gliwice, Ruda Śląska (…). W budżecie miasta już na początku 2024 r. brakowało środków na pokrycie 74 etatów urzędników, a jednocześnie pani Mańka-Szulik dała urzędnikom przedwyborcze podwyżki i nagrody bez zabezpieczenia środków finansowych w budżecie – powiedział Urbańczyk.

Podkreślił, że za czasów poprzedniej prezydentki zadłużenie miasta wzrosło o 1263 proc. - z 64,7 mln zł do 883,5 mln zł. Obecnie zadłużenie w przeliczeniu na jednego mieszkańca wynosi 5743,50 zł.

Pożyczka dla samorządu

Urbańczyk ostrzegł, że do zrównoważenia budżetu w 2024 r. brakuje 220 mln zł. Natomiast Rupniewska poinformowała, że prowadzone są rozmowy z resortem finansów dotyczące ewentualnej pożyczki dla samorządu.

- Staramy się doprowadzić do sytuacji, w której budżet miasta będzie stabilny. Rozmawiamy m.in. z ministrem finansów na temat możliwości udzielenia naszemu miastu pożyczki (…). Narzędzie, które oferuje minister finansów, byłoby najwłaściwsze dla nas i dało nam możliwość złapania oddechu – oceniła Rupniewska.

Oszczędności zabrzańskiemu samorządowi ma przynieść także prywatyzacja Górnika Zabrze. Prezydentka zapowiedziała podczas konferencji prasowej, że pod względem formalnym urzędnicy mają być gotowi do tego procesu przed końcem września.

- Będziemy bardzo serdecznie zachęcać wszystkie podmioty, które z jednej strony kochają piłkę nożną, z drugiej strony mają pomysł na to, w jaki sposób rozwijać nie tylko Górnik Zabrze, ale także akademię Górnika Zabrze, a z trzeciej strony mają pieniądze na to, żeby do tego tematu podejść bardzo poważnie – powiedziała Rupniewska.

Dodała, że wśród warunków, jakie zostaną postawione przed potencjalnymi inwestorami, będzie m.in. zachowanie nazwy oraz barw klubowych, a także jego siedziby w mieście.

Oni też skracają tydzień pracy. Nie chodzi tylko o work-life balance. 'Przegrywamy'

"Nie wzięli kota w worku"

W rozmowie z PAP Mańka-Szulik odpowiedziała na kierowane wobec niej zarzuty. Podkreśliła, że w samorządzie potrzebni są fachowcy, a ich zwalnianie nie doprowadzi do rozwoju miasta. - Ludzie, którzy są dziś zwalniani, mają wysokie kwalifikacje – dodała.

- Trzeba mieć wizję rozwoju miasta, a nie tylko opluwać poprzedników. (…) Niczego bym nie zmieniała. Z czego mieliśmy zrezygnować? Z Drogowej Trasy Średnicowej? Z naprawy torowisk? (…) Mieliśmy nie uzbrajać strefy ekonomicznej? Zarządzanie budżetem to pozyskiwanie środków i wydawanie środków. (…) Zabrze musiało wykonać gigantyczną pracę, aby stanąć na nogi – powiedziała Mańka-Szulik.

Przypomniała, że w przeszłości Zabrze borykało się z poważnymi problemami związanymi z zamykaniem kopalń, m.in. wysokim bezrobociem. W związku z tym inwestycje były konieczne.

Zdaniem Mańki-Szulik nowe władze miasta powinny zabrać się za ciężką pracę. - Nie rozumiem postawy, którą prezentują nowi włodarze. Byli w radzie miasta, uczestniczyli w życiu tego miasta. To nie są niespodzianki, nie wzięli kota w worku – powiedziała była prezydentka.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>