,
Obserwuj
Śląskie

Hospicjum to też życie. "Ten strach można pokonać"

Ewa Pasierbiewicz
5 min. czytania
01.11.2024 08:00
Chociaż śmierć to jedyny pewnik w naszym życiu, wciąż się jej boimy. Boimy się też miejsc, gdzie ta śmierć jest obecna. Hospicja nadal wielu osobom kojarzą się z umieralnią. A wystarczy przyjść i poświęcić zaledwie jedną godzinę, by przekonać się, że hospicjum to życie.
|
|
fot. Jakub Orzechowski/ Agencja Wyborcza.pl

O wolontariacie w hospicjum, o tych, którzy poświęcają swój wolny czas pomagając pacjentom i ich rodzinom, opowiada Izabela Kaptacz, wiceprezeska Stowarzyszenia Opieki Hospicyjnej Ziemi Częstochowskiej.

Pierwszy krok

Większość z nas myśli, że najważniejsze w pracy wolontariusza to przebywanie z pacjentem. Tak, to prawda. Czytanie książki, wyjście na zakupy, na spacer, załatwienie jakichś jego spraw. Bycie z drugim człowiekiem może dawać radość. I wolontariuszowi i pacjentowi. Czasami patrzę na bloki stojące obok naszego hospicjum. Teraz jest chłodno, ale latem widać, że mieszka tam sporo starszych osób, zapewne na emeryturze. Być może, właśnie teraz zastanawiają się, co zrobić ze swoim popołudniem. A gdyby tak przyszli do nas i poświęcili godzinę innemu, często starszemu człowiekowi? Wiem, że wiele osób boi się hospicjum. Ale można ten strach pokonać.

Ostatnio, trafiła do nas pani, która - jak się później okazało - od dawna myślała o wolontariacie, ale zawsze brakowało jej okazji, by do nas przyjść. Bo praca, obowiązki, inne plany. I pewnego dnia starszy mężczyzna poprosił ją o wskazanie drogi do hospicjum. Miał się zgłosić do naszej poradni. Więc wzięła go pod rękę i do nas przyprowadziła. Pacjent poszedł do poradni, a ona dopytała o wolontariat i z nami została. Musi być ten moment, ta myśl, kiedy powiemy sobie: "Dobrze, spróbuję i zobaczę, czy jestem w stanie". Wolontariusz jest częścią naszego medycznego zespołu. Oczywiście, nie robi tego co my - specjaliści, ale jest z pacjentem, towarzyszy mu. Może mu czytać książkę albo trzymać za rękę. Dla pacjenta ten kontakt jest bardzo ważny.

Do wolontariatu zachęcam dorosłych, bo młodzież przychodzi. Uczniowie są w stanie wygospodarować kilka dni w tygodniu na przychodzenie do nas. Mamy fantastyczną uczennicę, która, mimo że nie mieszka w Częstochowie, to do nas dojeżdża. I pokazuje, że można po lekcjach, po pracy znaleźć czas, by przyjść do nas i pobyć z pacjentem. Dla osób zagonionych, żyjących pracą i kolejnymi obowiązkami po pracy, wizyta w hospicjum, to taki moment na zatrzymanie się. Zwolnienie.

Jednak nie na każdym etapie życia można zostać wolontariuszem. Mówi się, że w czasie żałoby lepiej nie opiekować się innymi, że wtedy należy skoncentrować się na sobie. Zadbać o siebie, a potem o innych.

Cierpliwy, konsekwentny, empatyczny

Wolontariusz musi być cierpliwy. Może trafić na pacjenta, który mówi wolniej, którego trzeba do końca wysłuchać. Niecierpliwy wolontariusz go zagada, udzieli dziesięciu porad, które w niczym choremu nie pomogą. Musi być też konsekwentny. Jeżeli sobie założy, że w środy po południu przychodzi do nas, no to powinien słowa dotrzymać i w każdą środę do nas przyjść. Oczywiście, nie oznacza to, że gdy poczuje się gorzej albo będzie chory, to też ma przyjść. Nie, to nie tak. Istotną cechą wolontariusza jest też bezinteresowność. Chociaż niektórzy mówią, że wolontariusze nie pomagają bezinteresownie, bo realizują siebie. Spełniają swoją potrzebę pomagania innym. Może jest w tym troszkę racji, aczkolwiek pozostałabym jednak przy tej bezinteresowności, rozumianej jako potrzeba pomagania komuś, a nie realizowania siebie. Robienie czegoś dla obcej osoby.

To właśnie ta ciekawość innych ludzi i świata przyciąga wolontariuszy. Pozwala im usiąść przy chorym i cierpliwie go wysłuchać. Tą uważnością i cierpliwością dają znać chorym, że są ważni, że to ich potrzeby, a nie nasze definiują to, co robimy. Nie myślą za nich, nie wchodzą w ich buty. Pytają, czego ten starszy, schorowany człowiek potrzebuje. Godność osoby chorej, niepełnosprawnej, niedołężnej, to nie tylko slogan, nie tylko zapis w Konstytucji, to są konkretne działania. Takie, które nie poniżają i nie osądzają zbyt pochopnie. Takie, które pozwalają, by osoba mająca problem w wyartykułowaniu swoich potrzeb, była zauważona.

Koordynatorem wolontariatu jest psycholog. To on przygotowuje i wprowadza każdego, kto chce nam pomagać. Wolontariuszem może być każdy, nie ma ograniczeń wiekowych. Czasowych również nie ma. Jeśli ktoś zdecyduje się przychodzić do nas raz w tygodniu czy raz w miesiącu, to też znajdzie u nas swoje miejsce. Poprzez naszą stronę internetową można skontaktować się z koordynatorem i umówić na rozmowę. Rozmowa być musi. Nikt nie zostanie wolontariuszem w hospicjum bez rozmowy wstępnej i bez podpisania umowy wolontaryjnej. To jest określone w ustawie. Bezpieczeństwo pacjentów jest najważniejsze. My im to gwarantujemy. Stąd najpierw rozmowa, a po niej ustalany jest dzień i miejsce, gdzie wolontariusz będzie mógł się realizować.

Działanie na rzecz innych

W naszym hospicjum są dwie formy wolontariatu: medyczny i akcyjny. Wolontariusz medyczny to ten, który uzupełnia pracę lekarza, psychologa i pielęgniarki. Taka osoba musi przejść kurs. Po co? Po to, by zrozumieć potrzeby naszych pacjentów. Żeby wiedzieć, jak rozmawiać, jak opiekować się pacjentem w hospicjum. Uczy się rozmawiać z chorym i jego rodziną. Wolontariusze akcyjni to osoby, które przychodzą do nas, kiedy są różnego rodzaju kampanie, akcje, eventy, w których uczestniczymy.

Często sami wolontariusze wychodzą z własnymi inicjatywami. Na przykład z okazji Bożego Narodzenia robią i przysyłają naszym pacjentom świąteczne kartki. Albo organizują zbiórki na rzecz dzieci przebywających w hospicjum domowym. Wolontariuszami jest też para młoda, która na zaproszeniu ślubnym informuje gości, by zamiast kwiatów przynieśli chusteczki nawilżane, pieluchy czy zupki. I chociaż nie nazywają siebie wolontariuszami, to to, co robią jest wolontariatem. Działaniem na rzecz innych. Bo wolontariat, to każda dobrowolna inicjatywa, która ma pomóc. Jeśli zaniesiemy mamie chorego dziecka te przyniesione przez weselnych gości zupki, to ona tego dnia nie będzie musiała gotować, albo nie będzie musiała wydawać pieniędzy na podstawowe produkty pielęgnacyjne, jak chusteczki czy pieluchy. Będzie mogła odpocząć, zadbać o siebie. I nie ma w tym nic złego, bo pomagając nie możemy zapominać o sobie. Wolontariuszami akcyjnymi mogą być też prawnicy, kierowcy czy tłumacze pomagający hospicjum.

Kropla drąży skałę

Zachęcam do pomocy innym i zapraszam do nas. Można do nas zadzwonić, można również do nas przyjść. Nasza siedziba mieści się przy ulicy Krakowskiej 45a. Tutaj mamy opiekę głównie domową i pediatryczną, a przy ulicy Kopernika 17a mamy poradnię i opiekę stacjonarną. Można również do nas zadzwonić. Numer telefonu: 34 360 54 91.

Mówi się, że kropla drąży skałę. Jeśli każdy z nas, kropelka po kropelce, będzie drążyć tę skałę, to możemy wydrążyć piękne dobro.