Druga ofiara wybuchu w kopalni Knurów-Szczygłowice. Zmarły miał 31 lat
- Zmarł drugi z górników rannych w wyniku środowego wybuchu metanu w kopalni Knurów-Szczygłowice. - Zmarły (...) mieszkał w Czerwionce-Leszczynach i miał 31 lat. Miał też 5-letni staż w ruchu Szczygłowice kopalni Knurów-Szczygłowice - poinformował rzecznik Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich Wojciech Smętek;
- W siemianowickiej placówce nadal przebywa ośmiu górników z oparzeniami ciała oraz dróg oddechowych. W szpitalu w Krakowie leczone są dwie osoby;
- Prokuratura Okręgowa w Gliwicach wszczęła śledztwo ws. zdarzenia.
Zmarł drugi z górników z kopalni Knurów-Szczygłowice. 'Jeden z najbardziej poszkodowanych'
JSW sygnalizuje, że po środowym zapaleniu metanu w rejonie ściany XVII w pokładzie 405/1 utrzymuje się wzrost stężeń gazów pożarowych, świadczący o trwającym zagrożeniu pożarowym. Trwa akcja polegająca na otamowaniu i odizolowaniu zagrożonego rejonu.
Zmarły górnik to jeden z kilkunastu poszkodowanych w środowym wypadku, przewieziony został od razu do siemianowickiej oparzeniówki (niektórzy trafiali tam przez inne szpitale). Zmarł w sobotę po godz. 16.
- Był to jeden z najbardziej poszkodowanych pacjentów, od początku przebywał na oddziale intensywnej opieki medycznej. Miał oparzone 80 proc. powierzchni ciała, w tym 60 proc. trzeciego stopnia, a także drogi oddechowe - powiedział PAP Smętek.
Urolog z Rzeszowa 'okaleczał ludzi'? 'To będzie jedna z większych afer medycznych'
Joanna Karwot z biura prasowego Jastrzębskiej Spółki Węglowej, do której należy kopalnia, powiedziała PAP, że zmarły w sobotę górnik mieszkał w Czerwionce-Leszczynach i miał 31 lat. Miał też 5-letni staż w ruchu Szczygłowice kopalni Knurów-Szczygłowice.
W siemianowickim Centrum Leczenia Oparzeń nadal przebywa ośmiu górników z oparzeniami ciała oraz dróg oddechowych. W szpitalu im. Ludwika Rydygiera w Krakowie leczone są dwie osoby.
Szpitale opuściło już pięciu pracowników, którzy trafili do nich po środowym wypadku - informowała wcześniej JSW. Były to placówki w Rybniku, Knurowie i Gliwicach.
Wybuch metanu w kopalni Knurów-Szczygłowice. Prokuratura wszczęła śledztwo
W tzw. ruchu Szczygłowice należącej do Jastrzębskiej Spółki Węglowej kopalni Knurów-Szczygłowice w środę rano zapalił się metan w ścianie XVII w pokładzie 405/1, poniżej poziomu 850. Z zagrożonego rejonu ewakuowano 44 górników.
Łącznie 17 z nich trafiło do szpitali. W czwartek przedstawiciele CLO w Siemianowicach Śląskich informowali, że zmarł pierwszy z przebywających tam górników oraz że stan sześciu innych utrzymywanych tam w śpiączce farmakologicznej był bardzo ciężki.
'Płacimy za etaty, które nie są potrzebne'. Tyle codziennie kosztuje nas utrzymanie górnictwa
W kopalni jeszcze w środę, po wytransportowaniu wszystkich poszkodowanych na powierzchnię, rozpoczęto izolowanie zagrożonego rejonu - nadal w reżimie akcji ratowniczej. Akcja nadzorowana jest przez Okręgowy Urząd Górniczy (OUG) w Rybniku przy współudziale Wyższego Urzędu Górniczego (WUG).
Śledztwo ws. zdarzenia wszczęła już Prokuratura Okręgowa w Gliwicach. Postępowanie poprowadzą policjanci z komendy wojewódzkiej w Katowicach, specjaliści z zespołu ds. katastrof, który powstał w 2017 r.
Przyczyny i okoliczności zdarzenia będzie badał OUG w Rybniku, pod nadzorem WUG. Prezes WUG zdecydował też o zleceniu ekspertyz specjalistom aerologii górniczej, zlecił podległym służbom analizy bezpieczeństwa w rejonach ścian z zagrożeniem metanowym, a także zapowiedział wystąpienie o nadzwyczajną analizę takich regionów do spółek górniczych.
Posłuchaj: