Nowe pułapki na nieostrożnych kierowców już działają. Wlepiają 500 zł i 15 punktów karnych
Systemy RedLight we Wrocławiu i Rudzie Śląskiej
System RedLight na skrzyżowaniu ul. Na Ostatnim Groszu i Bystrzyckiej we Wrocławiu (woj. dolnośląskie) od 24 lutego znów działa - poinformował serwis Auto Świat. Od listopada ubiegłego roku urządzenia pozostawały wyłączone z powodu braku odpowiedniego zasilania. Ponowne uruchomienie systemu może być więc sporym zaskoczeniem dla kierowców, którzy przez ostatnie kilka miesięcy ignorowali czerwone światło, a mimo to nie otrzymali mandatu.
Nowa pułapka na nieostrożnych kierowców stanęła w miniony poniedziałek także w Rudzie Śląskiej (woj. śląskie), a dokładnie na skrzyżowaniu ulic 1 Maja, Czarnoleśnej i Kokota. W województwie śląskim rejestratory są obecne także w Bielsku-Białej, Pszczynie, Mikołowie i Zabrzu.
Jak podał Auto Świat po pojawieniu się systemu RedLight we Wrocławiu w kwietniu 2023 r. odnotował on aż 12558 przejazdów na czerwonym świetle. Tylko w pierwszym miesiącu było ich 4400.
System RedLight - jak działa?
System RedLight to technologia stosowana na skrzyżowaniach w celu automatycznego wykrywania i rejestrowania pojazdów, które przejeżdżają na czerwonym świetle. System jest połączony z sygnalizacją świetlną i "wie", kiedy zapala się czerwone światło. Jeśli pojazd wjedzie na skrzyżowanie po zapaleniu się czerwonego światła, system robi zdjęcia i/lub nagrywa film. Zdjęcia i nagrania są analizowane, a system odczytuje numer rejestracyjny pojazdu. Właściciel pojazdu otrzymuje mandat pocztą, wraz z dowodami w postaci zdjęć lub nagrań.
'Peron widmo' warszawskiego metra. Nie skorzystał z niego żaden pasażer
Kierowcy, którzy ignorują obowiązek zatrzymania pojazdu na czerwonym świetle, płacą coraz wyższe kary finansowe. Najniższa to 500 zł, a najwyższa nawet 30 tys. zł. Do tego należy doliczyć 15 punktów karnych. Kierowca, który złamie ten przepis dwukrotnie, musi liczyć się z utratą prawa jazdy.
Posłuchaj: