,
Obserwuj
Śląskie

Zamiast siedzieć w sali, będą biegać na poligonie. "Te studia to znak czasu"

Grzegorz Kozieł, TOK FM
2 min. czytania
13.08.2025 16:09
Śląski Uniwersytet Medyczny uruchamia unikatowe w skali kraju studia podyplomowe z medycyny pola walki. Uczelnia będzie współpracować z Jednostką Wojskową Komandosów w Lublińcu. Zajęcia rozpoczną się jesienią 2025 r.
|
|
fot. Mateusz Grochocki/East News

 

  • Studia podyplomowe z medycyny pola walki potrwają trzy semestry. Program przewiduje 366 godzin zajęć, w tym 238 godzin zajęć praktycznych;
  • 'Dla naszych studentów przewidziane są dwa tygodnie pobytu na poligonie' - mówi kierowniczka studiów;
  • 'Te studia to znak czasu. W dobie zagrożeń militarnych i terrorystycznych rośnie znaczenie wyspecjalizowanych lekarzy i ratowników' - ocenia dziekan Wydziału Nauk Medycznych.

 

Do niesienia pomocy w warunkach wojny medyków przygotowywać będzie wyspecjalizowana kadra, która ma doświadczenie m.in. w zagranicznych misjach humanitarnych oraz wojskowych.

- Medycy wojskowi zajmują się nie tylko żołnierzami, ale również cywilami ze stref objętych konfliktami zbrojnymi. I my chcemy naszych studentów nauczyć praktycznego zachowania w takich momentach, kiedy nie będzie szpitala, karetka nie dojedzie, a trzeba będzie utrzymać przy życiu pacjenta bez pomocy specjalisty - wyjaśnia Sandra Adamczyk, kierowniczka ds. studiów podyplomowych w Śląskim Uniwersytecie Medycznym.

Dwa tygodnie na poligonie

Słuchacze będą brali udział w zajęciach praktycznych na terenach wojskowych. - Dla naszych studentów przewidziane są dwa tygodnie pobytu na poligonie. Będą tam tarzać się w błocie. Podobno będą też helikoptery - podkreśla Adamczyk.

Medyk i koordynator kierunku z Jednostki Wojskowej Komandosów w Lublińcu (chciał zachować anonimowość) wyjaśnia, że szkolenie kadry medycznej na wypadek zagrożeń wymaga czasu i intensywnych ćwiczeń. - Słuchacze spędzą dobę na zajęciach survivalowych. Chcemy ich do pewnych rzeczy przygotować, obyć ich trochę z mundurem, z procedurami taktycznymi, z kwestiami ewakuacji medycznej. Musimy im pokazać środowisko, które jest zupełnie inne niż szpitalne, bezpieczne, z dostępem do sanitariatów i bieżącej wody - informuje komandos.

'Te studia to znak czasu'

Zdaniem wojskowego medycy nauczą się na studiach m.in. działania w ramach opieki przedłużonej, kiedy ewakuacja poszkodowanych jest niemożliwa przez wiele dni. - Świetnym przykładem jest Azowstal w Ukrainie. Miasto było odcięte i przez wiele tygodni pacjenci byli leczeni w podziemiach. Tam trzeba było nad nimi sprawować tzw. opiekę przedłużoną, która składa się z elementów pielęgniarskich. To jest taki troszkę polowy oddział intensywnej terapii, na którym musimy zwracać uwagę na wiele rzeczy - opowiada komandos.

- Te studia to znak czasu. W dobie zagrożeń militarnych i terrorystycznych oraz katastrof naturalnych rośnie znaczenie wyspecjalizowanych lekarzy i ratowników - ocenia prof. Alicja Grzanka, dziekan Wydziału Nauk Medycznych.

Oto najpopularniejszy kierunek studiów w Polsce. Prawie 80 osób na jedno miejsce

Trzy semestry, 366 godzin zajęć

Studia podyplomowe z medycyny pola walki potrwają trzy semestry. Program przewiduje 366 godzin zajęć, w tym 238 godzin zajęć praktycznych. Dostępne są 24 miejsca. Kształcić będą mogli się lekarze, pielęgniarki, położne oraz ratownicy medyczni. Absolwenci uzyskają międzynarodowy certyfikat - uznawany przez NATO - z zakresu medycyny taktycznej.

Medycyna pola walki jest również przedmiotem nauczanym od 2018 r. na kierunku ratownictwo medyczne w Śląskim Uniwersytecie Medycznym.