Biuro podróży KRRiT? Tak Świrski poleciał na inaugurację Trumpa
- Maciej Świrski pojechał do USA na inaugurację prezydentury Donalda Trumpa;
- Miał zaproszenie, ale za wyjazd zapłacono z publicznych pieniędzy KRRiT;
- Według nieoficjalnych informacji TOK FM mogło chodzić nawet o 50 tysięcy złotych.
Jeff Bezos, założyciel Amazona; Mark Zuckerberg, dyrektor generalny Meta; Elon Musk, dyrektor generalny Tesli, X oraz SpaceX; Sundar Pichai, dyrektor generalny Google i Maciej Swirski, przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji w Polsce. Co ich łączy? Wszyscy wzięli udział w inauguracji prezydentury Donalda Trumpa na początku stycznia w Waszyngtonie. Co potwierdza TOK FM rzeczniczka rady. - Przewodniczący KRRiT na zaproszenie Heritage Foundation z Waszyngtonu wziął udział w uroczystej Inauguracji prezydentury Donalda Trumpa oraz w spotkaniach z przedstawicielami organizacji dbającymi o wolność słowa w USA - napisała nam w wiadomości e-mail Teresa Brykczyńska.
Radio TOK FM jako pierwsze podaje informację o tej nietypowej podróży. Zapytaliśmy, ile wydano na tę wycieczkę Świrskiego do USA i kto za to zapłacił. Na pierwsze pytanie nie dostaliśmy odpowiedzi, ale z naszych nieoficjalnych informacji wynika że, koszt tej podróży mógł wynieść nawet 50 tysięcy złotych. A kto wyłożył pieniądze? - Koszty wizyty poniosło Biuro KRRiT - przyznała Brykczyńska.
Po co Świrski pojechał do Trumpa?
KRRiT jako cel wizyty przewodniczącego Świrskiego w Waszyngtonie podaje spotkania z przedstawicielami organizacji dbających o wolność słowa. Takie, w tym czasie, faktycznie miały miejsce. - Przewodniczący Maciej Świrski od lat utrzymuje aktywne relacje transatlantyckie z różnymi przedstawicielami życia publicznego w USA. Nie tylko na płaszczyźnie działalności patriotycznej, ale również w sferze zadbania o wolność jednostki, tradycyjne wartości i silną obronę narodową. Istotnym problemem poruszanym podczas takich spotkań jest sprawa obrony przed dezinformacją i deepfakem z wykorzystaniem AI. Celem wizyty było zarówno podtrzymanie dobrych relacji transatlantyckich, jak i poznanie warunków funkcjonowania mediów w USA z punktu widzenia regulatora, co ma duże znaczenie dobie prób ograniczania wolności słowa w Polsce - pisze rzeczniczka.
Posłowie PiS problemu nie widzą
Politycy Prawa i Sprawiedliwości pytani o wizytę Świrskiego w USA, chwalą eskapadę szefa rady. - Jeśli miał zaproszenie, to miał prawo jechać i załatwiać polskie sprawy - komentował poseł PiS Łukasz Kmita. Jeszcze ciekawiej robi się, gdy pada nieoficjalna kwota, którą KRRiT musiała przeznaczyć na ten wyjazd. - Nie ma takiej ceny, której nie powinniśmy zapłacić, żeby układać sobie jak najlepsze relacje z naszym głównym gwarantem bezpieczeństwa - mówił z przekonaniem Zbigniew Kuźmiuk, także z Prawa i Sprawiedliwości.
W przesłanym do TOK FM mailu KRRiT powołuje się też na... konstytucję USA. - Sprawowanie nadzoru nad wolnością słowa w mediach jest szczególnie ważne w dobie poddawania ich presji ze strony obozu rządzącego. Należy podkreślić, że 1. Poprawka do Konstytucji USA gwarantuje obywatelom wolność słowa. Jest to zatem obszar niezwykle ważny dla mocno ukształtowanej, amerykańskiej demokracji - tłumaczy dalej swojego szefa rzeczniczka KRRiT.
Los rady Świrskiego leży tylko w jego rękach. 'To byłby krok w dobrą stronę'
Politycy koalicji rządzącej odpowiadają, że ta poprawka nie daje wolności wydawania publicznych pieniędzy. -To się powinno jechać za swoje pieniądze, a nie podatników. Naprawdę, powinno się, jak nasi rodzice kiedyś, jechać z biura podróży - skwitował te doniesienia poseł Polski 2050 Norbert Pietrykowski.
Posłuchaj podcastu!