Podejrzenie błonicy w Olsztynie. Pacjent jest w ciężkim stanie. Szef GIS o szczegółach
- W Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Olsztynie hospitalizowany jest pacjent z podejrzeniem zakażenia błonicą;
- Jak powiedział w rozmowie z TOK FM szef Głównego Inspektoratu Sanitarnego dr Paweł Grzesiowski, mężczyzna, u którego podejrzewana jest błonica, jest w stanie ciężkim;
Pacjent, który jest od niedzieli w olsztyńskim Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym z podejrzeniem błonicy, zmaga się z kryzysem bezdomności. Przebywał w trudnych warunkach. Do szpitala przywiozło go pogotowie w związku z niewydolnością układu krążenia. Mężczyzna cierpi na wielochorobowość i jest nieprzytomny.
Wstępne badania wykryły maczugowca błonicy. Jak powiedział w rozmowie z TOK FM Główny Inspektor Sanitarny Paweł Grzesiowski, trwa oczekiwanie na ostateczne potwierdzenie (diagnozy). Próbki zostały przesłane do Państwowego Zakładu Higieny w celu weryfikacji. Wyniki badań mogą być znane jeszcze we wtorek. - Pacjent otrzymał już surowicę antybłoniczą. Jego stan jest ciężki, trudny do rokowania, jest leczony na oddziale intensywnej terapii z powodu problemu krążeniowego - poinformował Grzesiowski.
Z dotychczasowych ustaleń służb sanitarnych wynika, że mężczyzna nie miał kontaktu z innym pacjentem zakażonymi błonicą z Wrocławia.
'Epidemia głupoty' w Polsce. Ryzyko jest coraz większe, niezaszczepionych przybywa
Rzeczniczka Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Olsztynie Marta Gołąb-Kocięcka przekazała, że szpital podjął działania zabezpieczające personel, który miał kontakt z tym pacjentem. Zaszczepione zostały osoby, które nie przeszły szczepienia w ciągu ostatnich dziesięciu lat.
Przypomnijmy, że w połowie marca lekarze we Wrocławiu stwierdzili zachorowanie u sześcioletniego dziecka, które wróciło z wakacji na Zanzibarze. Chłopiec nie był szczepiony.
Błonica - objawy
Błonica to ciężka choroba zakaźna gardła i krtani, która może prowadzić do śmierci. W Europie praktycznie wyeliminowało ją wprowadzenie obowiązkowych szczepień. Według danych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - PZH w 2024 roku zanotowano w Polsce dwa przypadki błonicy, a rok wczęsniej - jeden.
Błonica, określana też jako dyfteryt, krup lub dławiec, jest ostrą i ciężką chorobą zakaźną wywoływaną przez bakterie zwane maczugowcami błonicy. Do zakażenia dochodzi drogą kropelkową lub przez bezpośredni kontakt z osobą chorą lub nosicielem, rzadziej przez kontakt z zakażonymi zwierzętami, jak koty, psy i konie. Objawy pojawiają się początkowo w miejscu kolonizacji bakterii, czyli w gardle, na migdałkach podniebiennych, w krtani, rzadziej w nosie, na spojówkach i błonach śluzowych narządów płciowych.
Błonica wróciła. Przeciwko tym chorobom dorośli powinni się doszczepić [LISTA]
W miejscach wniknięcia do organizmu bakterie wywołują martwicę tkanek, tzw. pseudobłony rzekome mające postać szarych, półprzezroczystych lub czarnych nalotów krwawiących przy próbie oderwania. Razem z powiększającymi się szyjnymi węzłami chłonnymi i obrzękiem szyi mogą prowadzić do zwężenia światła gardła i krtani oraz zgonu w wyniku niewydolności oddechowej lub zatrzymania krążenia.
Maczugowce błonicy wydzielają silną toksynę błoniczą, która rozprzestrzeniając się w organizmie, może prowadzić do zaburzeń w funkcjonowaniu wielu narządów, tj. do zapalenia mięśnia sercowego i martwicy cewek nerkowych. Mogą również wystąpić powikłania neurologiczne, jak porażenie podniebienia i tylnej ściany gardła, porażenie mięśni odpowiedzialnych za ruchy gałek ocznych, porażenia kończyn i mięśni twarzy.
Posłuchaj: