,
Obserwuj
Zachodniopomorskie

Skazani na święta. "To dla osadzonych niewątpliwie trudny czas"

Robert Bochenko
3 min. czytania
08.04.2023 09:00
W polskich zakładach karnych i aresztach śledczych wielkanocne śniadanie zje w tym roku ponad 84 tysiące osadzonych. - Za kratami, w więziennych murach, zupełnie inaczej zabrzmi wielkanocne Alleluja - opowiada kapelan Zakładu Karnego w Czarnem.
|
|
fot. Zakład Karny w Nowogardzie

Zakład Karny w Nowogardzie. Ponad 850 osadzonych

Więzienie - w liczącym około 16 tysięcy mieszkańców Nowogardzie - powstało w XIX wieku. Dziś jest Zakładem Karnym typu zamkniętego, gdzie w ośmiu budynkach swoje kary odbywają skazani za poważne przestępstwa mężczyźni, recydywiści penitencjarni. - W takim miejscu organizacja dnia jest ściśle określona obowiązującym porządkiem wewnętrznym - mówi st. szer. Małgorzata Martyniuk, rzeczniczka prasowa dyrektora Zakładu Karnego w Nowogardzie.

I zaznacza, że czas Świąt Wielkanocnych za więziennym murem jest szczególny. - W ramach oddziaływań resocjalizacyjnych i terapeutycznych osoby odbywające karę pozbawienia wolności zachęcane są do aktywnego i kreatywnego wykorzystywania tego czasu - wskazuje Martyniuk. - W oddziale terapeutycznym osadzeni wykonują kartki i ozdoby świąteczne, co rozwija ich zdolności manualne oraz pobudza zdolności twórczego myślenia - opisuje.

- Osadzeni mają też możliwość uczestnictwa w wielkopostnym piątkowym nabożeństwie Drogi Krzyżowej. W Niedzielę Wielkanocną udzielane są również widzenia z osobami bliskimi, co z pewnością pozytywnie wpływa na utrzymywanie więzi z rodzinami w świątecznym czasie - informuje dalej rzeczniczka.

Zakład Karny w Nowogardzie
Zakład Karny w Nowogardzie
Zakład Karny w Nowogardzie

Areszt Śledczy w Szczecinie. W jadłospisie: jajko i żurek

Szczeciński Areszt Śledczy mieści się przy ulicy Kaszubskiej 28. Przebywają tutaj tymczasowo aresztowani oraz osoby, w stosunku do których prowadzone jest śledztwo lub postępowanie sądowe. - W związku z tym, że wobec tych osób nie zapadły jeszcze wyroki, to mają oni mniejsze prawa, na przykład jeżeli chodzi o odwiedziny czy kontakty telefoniczne z rodziną lub adwokatem. Na wszystko wymagana jest zgoda organu dysponującego - wyjaśnia kpt. Grzegorz Terlikowski, rzecznik prasowy dyrektora Aresztu Śledczego w Szczecinie.

- Nasza jednostka składa się z cel więziennych dla ponad 500 osadzonych. Do tego mamy około 100 miejsc w szpitalu - na oddziałach psychiatrii sądowej i wewnętrznym. W ramach Aresztu Śledczego działa także oddział zewnętrzny w Stargardzie, gdzie część osadzonych chodzi do szkoły - wylicza rzecznik. Jak podaje, więźniowie kształcą się tam m.in. w zawodzie kucharza i cukiernika, i w ramach nagrody część z nich miała w tym roku możliwość własnoręcznego przygotowania świątecznych potraw, a potem wspólnego zjedzenia ich przy jednym stole z wychowawcami. Pozostali zjedzą swój świąteczny posiłek, tak jak na co dzień, czyli w zamkniętych celach. - W jadłospisie na śniadanie są w tym roku: szynka i chrzan, na obiad tradycyjny żurek i kotlet schabowy, a na kolację jajko i biała kiełbasa - podsumowuje Terlikowski.

Zdjęcie z warsztatów w Areszcie Śledczym w Szczecinie
Zdjęcie z warsztatów w Areszcie Śledczym w Szczecinie
nadesłane przez Grzegorza Terlikowskiego, rzecznika placówki

Więzienie w Czarnem. 'Święcę tu pokarmy'

Ksiądz Marcin Gajowniczek jest kapelanem Zakładu Karnego w Czarnem. Do tego - mieszczącego się pod Człuchowem - Zakładu Karnego trafiają zarówno skazani po raz pierwszy, jak i recydywiści skazani za bardzo poważne przestępstwa. Czarne znane jest z buntu więźniów, do którego doszło w 1989 roku, po ogłoszeniu przez Sejm PRL amnestii. Zakład karny został wówczas prawie całkowicie zniszczony. Odbudowano go na początku XXI wieku. Aktualnie przebywa w nim blisko 1300 skazanych, do tego dochodzi także więzienny oddział szpitalny na 72 łóżka.

- Od kiedy jestem w więzieniu z moimi osadzonymi, dosłownie rozumiem słowa Pana Jezusa, który powiedział, że 'prostytutki i złodzieje przed nami wchodzą do Królestwa Niebieskiego' - mówi ksiądz Gajowniczek. - W więzieniu każde wyjście do kaplicy więziennej wiąże się z ostracyzmem i wyśmiewaniem. Traci się swoją pozycję. Ale ten, który idzie, wie dlaczego tu idzie. Sumienie działa tu ze zdwojoną siłą - dodaje więzienny duszpasterz.

I zaznacza, że w tym zakładzie święta również są wyjątkowym czasem. - Czuć, że w tych dniach atmosfera za kratami jest bardziej napięta. Więźniowie mocniej odczuwają tęsknotę za bliskimi i żal - opowiada. - Choć nikt tu nie jest w nagrodę za dobre zachowanie, to w święta mocno widać, jak bardzo doskwiera im samotność - dodaje ksiądz.

Na Drogę Krzyżową w piątek może przyjść, ze względów bezpieczeństwa, tylko wybrana grupa więźniów, podobnie na mszę świętą w niedzielę czy poniedziałek. Kapelan zaznacza, że z duchowej strony stara się robić dla osadzonych 'to samo, co dla swoich parafian'. - Są rekolekcje, jest spowiedź, jest Eucharystia. Zdarzają się też prośby o poświęcenie pokarmów. Niektórzy więźniowie, z tego co dostają w ramach jadłospisu, odkładają coś, co potem przynoszą mi do poświęcenia w ramach wyjątkowego wielkanocnego, więziennego koszyczka. Szukają w tym geście tego, co znają z domu. Błogosławię więc i życzę im spokoju - podsumowuje nasz rozmówca.