Tunelem do Świnoujścia jadą tłumy. Miasto staje w korku, zwłaszcza w weekendy
W miniony piątek (7 lipca) przed południem tunelem do Świnoujścia wjechało stutysięczne auto, za chwilę wjedzie dwustutysięczne. To pokazuje, jak gigantyczny ruch generuje stałe połączenie wysp Wolin i Uznam. - Rekord padł w pierwszy weekend po otwarciu, kiedy to w ciągu jednej doby tunelem przejechało 22 tysiące samochodów - wylicza dyrektor Zarządu Dróg Miejskich w Świnoujściu Paweł Szynkaruk. Pytany o maksymalną przepustowość połączenia, podaje liczbę 25 tysięcy aut. Zastrzega jednocześnie, że to szacunki teoretyczne.
Potrzebne parkingi?
Już podczas otwarcia tunelu mieszkańcy obawiali się zwiększenia ruchu. - Zobaczymy, jak to wpłynie na okolicę. Obawiam się, że jak ci wszyscy kierowcy wjadą do nas, to będą ogromne korki - przewidywał pan Igor, mieszkaniec centrum nadmorskiego kurortu. - Dziękujemy za tunel, teraz władze Świnoujścia muszą poważnie zacząć myśleć o wielopoziomowych parkingach, zwłaszcza w okolicach dzielnic nadmorskich - dodawał.
Dziś już wiadomo, że mieszkaniec niewiele się pomylił. Miasto się korkuje, głównie w weekendy i głównie w dzielnicach nadmorskich. - Poza weekendami nie ma w Świnoujściu drastycznych problemów z jazdą po mieście, a mówię to także z punktu widzenia kierowcy - przekonuje dyrektor Szynkaruk.
Promy pływają, ale mniej i rzadziej
Tunelem do miasta wjeżdża 100 proc. więcej turystów niż przed jego otwarciem. Gdyby nawet wszystkie promy przewoziły samochody non stop, to byłyby w stanie przetransportować 12 tysięcy aut w ciągu dobowy. A przypomnijmy, że dobowy rekord przejazdów tunelem to 22 tysiące samochodów.
Otwarcie tunelu nie spowodowało całkowitego zniknięcia przepraw promowych. Bieliki pływają na razie co 20 minut, ale od połowy lipca będą co pół godziny. Promy wożą pieszych, rowerzystów, ale też mieszkańców w autach, którzy do przeprawy mają zwyczajnie bliżej niż do tunelu. Nocami promami przewożone są ciężarówki z materiałami niebezpiecznymi, które mają zakaz wjazdu do tunelu.