Dzieci, zakupy i modlitwy o chłopaka. Kim są "Girls of Warsaw"?
Niepokoją mnie twierdzenia, że po trzydziestce należy jak najszybciej zajść w ciążę, bo zegar tyka. Niepokoi mnie Andziaks, która mówi, że dopiero gdy urodziła dziecko, to zrozumiała, że przedtem jej życie było puste i bez znaczenia - komentowała w "Zapytam inaczej" Emilia Dłużewska z "Gazety Wyborczej". Serial dokumentalny "Girls of Warsaw" z czterema polskimi influencerkami w roli głównej zadebiutował w piątek na Prime Video.
Z tego artykułu dowiesz się:
- kiedy odbyła się premiera "Girls of Warsaw";
- o czym jest produkcja Prime Video i kto w niej występuje;
- jak przejawia się konserwatyzm w postawie bohaterek serialu;
- jak "Girls of Warsaw" ocenia Emilia Dłużewska z "Gazety Wyborczej".
W piątek 18 września swoją premierę miał serial dokumentalny Prime Video "Girls of Warsaw", w której wystąpiły cztery polskie influencerki: Andziaks, Ola Nowak, Jessica Mercedes-Kirschner oraz Klaudia Sadownik.
"Polscy widzowie zostaną zabrani do świata czterech czołowych polskich influencerek, ukazując zarówno ich aktywność znaną z mediów społecznościowych, lecz przede wszystkim mniej znaną stronę ich życia, pozostającą poza zasięgiem kamer i starannie wyselekcjonowanych treści" - możemy przeczytać na portalu Filmweb.
Dziennikarka "Gazety Wyborczej" Emilia Dłużewska, która obejrzała "Girls of Warsaw", wątpi w prawdziwość tego opisu. - Nie po to te osoby tak bardzo kreują swój wizerunek, żeby potem pokazywać, kim są naprawdę - skomentowała w "Zapytam inaczej", stwierdzając też, że oglądanie polskich influencerek jest "dosyć dużym wyzwaniem".
Gościni TOK FM opisywała program jako reklamę konsumpcji oraz... rodziny. - Słowo "rodzina" jest tam odmieniane przez wszystkie przypadki - powiedziała Emilia Dłużewska w rozmowie z Anną Piekutowską. Tu prym wiedzie Andziaks, którą w serialu widzimy z mężem, dzieckiem i w zaawansowanej ciąży. - Andziaks jest w tym gronie królową pszczół, jest też najpopularniejsza z tych czterech influencerek i jest pokazywana jako cel, do którego dąży reszta. Potem jest Ola Nowak, która właśnie się zaręczyła, więc jest na dobrej drodze, a Andziaks wita ją w świecie dorosłych, dojrzałych kobiet sukcesu. I są dwie "bezdzietne lambaciary" - opowiadała dziennikarka "GW".
Mowa o Jessica Mercedes-Kirschner oraz Klaudii Sadownik. - (Mercedes-Kirschner-red.) jest bardzo przykro, ponieważ już jest po trzydziestce i bardzo dużo mówi o tym, że też chciałaby mieć partnera i dzieci. U trochę młodszej Klaudii temat dzieci jeszcze aż tak mocno się nie pojawia. Natomiast bardzo intensywnie pojawia się temat partnera, łącznie z tym, że ona mówi, że chodzi do kościoła się modlić o chłopaka. Dziewczyny w tym serialu przez gros czasu rozmawiają o tym, czy mają chłopaka, że chciałyby mieć chłopaka, że nie mają chłopaka, że kiedyś miały chłopaka, ale teraz chłopaka nie mają. Właściwie to rozmawiają o niewielu innych rzeczach. Jest to do jakiegoś stopnia nużące - oceniła gościni TOK FM.
Konserwatyzm influencerek "trafia do reklamodawców"
Czy "Girls of Warsaw" promują konkretny, konserwatywny, model kobiecości? W ocenie Emilii Dłużewskiej - jak najbardziej, choć nie jest pewna, czy taka była intencja. - Osoby, które akurat prowadzą czy pokazują taki styl życia, trafiają do odbiorczyń i na pewno do reklamodawców, bo są mniej w Polsce kontrowersyjne. Taki model osoby, życia, rodziny pozwala sprzedać różne rzeczy - wskazała dziennikarka.
Gościnię TOK FM taki model jednak "niepokoi". - Niepokoją mnie twierdzenia, że po trzydziestce należy jak najszybciej zajść w ciążę, bo zegar tyka. Niepokoi mnie Andziaks, która mówi, że dopiero gdy urodziła dziecko, to zrozumiała, że przedtem jej życie było puste i bez znaczenia - mówiła Dłużewska.
Drugim po rodzinie celem bohaterek "Girls of Warsaw" jest wspomniana konsumpcja. - Poziom konsumpcji pokazany w tym dokumencie jest wręcz przerażający. Chodzi o to, żeby zarobić na tyle pieniędzy, żeby sobie móc kupować to, co się chce, bez ograniczeń i czuć się z tym dobrze. Tam padają takie słowa, że skoro Kim Kardashian nie wstydzi się wydawać dużo pieniędzy na dekoracje i drobiazgi do domu, to one też nie powinny się wstydzić. To, moim zdaniem, toksyczne sprzężenie girlbossingu (stylu życia nastawionego na sukces zawodowy, ambicję i niezależność finansową - red.), takiego wzmacniania się nawzajem, że jest się kobietą sukcesu, która sobie zarobiła, założyła firmę, a w dodatku rodzi właśnie drugie dziecko, więc może sobie kupować - komentowała Emilia Dłużewska w TOK FM.
Źródło: TOK FM, Filmweb