,
Obserwuj
Polska

Liczą się minuty, a nawet sekundy. Co robić, gdy usłyszymy syrenę alarmową?

2 min. czytania
18.09.2026 14:35
Obserwuj nas na Google

Od momentu usłyszenia syreny mamy nie kwadrans, ale minuty, a skrajnie nawet sekundy na działanie - mówił w "TOK360" Szymon Kępka. Jak wyjaśnił, w tak dynamicznej sytuacji nie ma miejsca na tworzenie procedur. - Liczy się tylko to, co wiemy i potrafimy - opisywał reporter TOK FM.

Syreny alarmowe w Warszawie
Syreny alarmowe w Warszawie
fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Wyborcza.pl

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak powinna wyglądać prawidłowa ewakuacja?
  • Jakie błędy można popełnić, gdy słyszy się syreny alarmowe?

Coraz częściej słychać syreny alarmowe we wschodniej Polsce. Po tym, jak 17 września dron uderzył 4 km od polskiej granicy, ogłoszono alarm o zagrożeniu z powietrza. Syreny zawyły m.in. w Lublinie i Rzeszowie. Jednak nie wszędzie doszło do prawidłowej ewakuacji: niektórzy uczniowie byli prowadzeni na miejsce zbiórki w otwartej przestrzeni, niektórzy pracownicy nie mogli opuścić miejsca pracy. Jak więc powinna przebiegać ewakuacja w przypadku alarmu o zagrożeniu z powietrza?

W przypadku szkół - stwierdził Szymon Kępka - nie ma dobrej odpowiedzi, jeżeli nie wiemy, jakie konkretnie jest to zagrożenie. - W wielu przypadkach lepiej jest pozostać w schronieniu, w miejscu bezpiecznym, a nie gromadzić się przed szkołą, tak jak bywa przy zagrożeniu pożarowym - wskazał prowadzący audycję "Plan Działania" w TOK FM. Z kolei grupa ludzi w jednym miejscu z powietrza staje się łatwym celem. - Otwarta przestrzeń nie daje większego bezpieczeństwa w wielu przypadkach - zaznaczył Kępka.

Redakcja poleca

Zdaniem Szymona Kępki miejsca takie jak centra handlowe zapewne nie przećwiczyły swoich procedur ewakuacyjnych w wypadku zagrożenia z powietrza. - Jeżeli obiekt ma wyznaczone miejsce schronienia, to korzystamy z ustalonej drogi, kierujemy się tam zgodnie z instrukcjami personelu - podpowiedział redaktor.

I przypomniał, że chroniąc się w budynku należy odejść od okien, aby ukryć się przed odłamkami. - Nie stoimy przy witrynie, żeby zobaczyć, co się dzieje. Nie filmujemy nieba, nie wyglądamy przez okno - podkreślił Kępka. Jak wyjaśnił, podczas wybuchu nawet, gdy sam budynek nie zostanie bezpośrednio trafiony, to fala uderzeniowa może spowodować wybicie szyb.

- Co do zasady: wybieramy schody, a nie windy, bo w przypadku odłączenia od zasilania możemy się w windzie zablokować - dodał gość Adama Ozgi.

Co, jeśli syreny rozlegną się, gdy jedziemy samochodem? - Pierwszym naturalnym odruchem powinno być zwolnienie, pozostawienie pojazdu w bezpiecznym miejscu i udanie się do najbliższego schronienia - stwierdził Szymon Kępka. Zaznaczył jednak, że zostawienie samochodu na środku drogi to zagrożenie w ruchu drogowym - i dla siebie, i dla innych.

- Najbardziej podstawowa rzecz, stojąc w korku, to zachowanie bezpiecznego odstępu, by mieć możliwość manewru - mówił redaktor. - W wielu przypadkach po prostu zachowanie spokoju, zjazd na bok, zatrzymanie się, zdobycie informacji i przemyślenie swojego następnego kroku to będzie na pewno lepsze rozwiązanie niż popadanie w skrajną panikę i podejmowanie nieprzemyślanych decyzji - podsumował gość "TOK360".

Źródło: TOK FM