`
,
Obserwuj
Polityka

"Czuje miętę do Putina". Kolejny ruch Trumpa w stronę Rosji. Co jest stawką?

3 min. czytania
17.10.2026 12:43

- Można się domyślać, że Putin kusi Trumpa i jego rodzinę oraz przyjaciół wielkimi dealami biznesowymi, które można by zawrzeć, gdyby wojna się skończyła. Ten wiedziony ideą, że (...)  będą się mogli dorobić na prywatyzacji Łukoilu i eksploatacji złóż na Syberii, prze do tego, by zniknął ostatni punkt oporu, czyli ten wredny Zełenski, który nie chce się poddać  - mówił w TOK FM Dariusz Ćwiklak z "Newsweek Polska". 

Donald Trump
Donald Trump
fot. Kevin Lamarque / Reuters / Forum

"Czuje miętę do Putina". Kolejny ruch Trumpa w stronę Rosji. Co jest stawką?

Podczas konferencji Warsaw Security Forum gen. Alexus Grynkewich przedstawił "Teorię zwycięstwa", której celem było zademonstrowanie gotowości NATO do obrony państw członkowskich. Komentując w sobotę w TOK FM jego wystąpienie, wicenaczelny tygodnika "Newsweek Polska" Dariusz Ćwiklak, ocenił krótko: "Rozczarowanie było podyktowane tym, że była to teoria zwycięstwa, podczas gdy wszyscy czekają na praktyki zwycięstwa".

- A jak się ma teoria do praktyki, to widzimy. Wystarczy zestawić to, czym się do tej pory charakteryzowały przygotowania NATO z tym, jak wygląda front w Ukrainie, w tym jak szybko się zmienia. To teraz największe wyzwanie dla sojuszu - zastrzegł. 

Jak przypomniał sam Grynkewich przyznał potem w wywiedzie dla niemieckich mediów, że dużym wyzwaniem są "techniki dronowe, których NATO nie ma w takiej liczbie, która pozwalałaby uczestniczyć we współczesnym froncie i musi to szybko nadrobić. Czytaj: NATO nie jest jeszcze pod tym względem przygtowane". 

- "Teoria zwycięstwa" zakłada też wykorzystanie dużej przewagi militarnej sojuszu, szybkie rozbicie ewentualnego natarcia, ale cały mówimy o wojnie konwencjonalnej, do której Putin - według słów Grynkiewicha - raczej nie dąży. Będziemy mieli do czynienia raczej z eskalacją wojny hybrydowej, o czym mówił z kolei dosłownie wczoraj, po powrocie ze szczytu Unii Europejskiej, premier Donald Tusk - dodał Dariusz Ćwiklak. 

Politolożka Uniwersytetu Warszawskiego dr Anna Wojciuk, także gościni TOK FM, zwróciła uwagę na jeszcze jedną kwestię: dla części ekspertów od wojskowości, przemówienie Grynkiewicha pokazywało NATO jako sojusz o charakterze defensywnym. Nie taki, który  pozwoli - w odpowiedzi na zaczepne akcje Rosji - na bardziej ofensywne działania. - Z tego był ten niedosyt, ale to jest po linii Trumpa - dopowiedziała w rozmowie z Aleksandrą Karasińską. 

"Wielkie deale biznesowe"

Na Warsaw Security Forum był też Wołodymyr Zełeński. Na żywo, choć przemawiał online. Komentował ocieplenie relacji Moskwa-Waszyngton, po tym jak Trump zniósł sankcje na rosyjski diesel i ogłosił energetyczne zawieszenie broni pomiędzy Rosją i Ukrainą. Wskazywał, że "Władimir Putin nie czyta Truth Social, a jego drony są silniejsze niż wpisy prezydenta USA". 

- Donald Trump przed wyborami połówkowymi, zdesperowany sondażami, postanowił całkowicie odsłonić swoją ciemniejszą stronę, czyli fakt, że czuje miętę do Putina. Widzieliśmy to w zeszłym roku podczas szczytu na Alasce, kiedy przed prezydentem Rosji rozwijano czerwony dywan. Wydawało się, że to chwilowa aberracja i potem mu przeszło, ale ostatnie miesiące dowodzą, że to raczej reguła niż wyjątek - skomentował Dariusz Ćwiklak. 

I choć, jak zastrzegł, nie znamy szczegółów negocjacji, to "można się domyślać, że Władimir Putin kusi Donalda Trumpa i jego rodzinę oraz przyjaciół wielkimi dealami biznesowymi, które można by zawrzeć, gdyby wojna się skończyła.

- Donald Trump wiedziony ideą, że on, jego rodzina, Steve Witkoff i wszyscy wszyscy przyjaciele będą się mogli dorobić na prywatyzacji Łukoilu i eksploatacji złóż na Syberii, prze do tego, by zniknął ostatni punkt oporu, czyli ten wredny Zełenski, który nie chce się poddać  - dopowiedział. 

Inna teoria zakłada z kolei, że Zełenski stał się "kozłem ofiarnym wyborów w USA". Tym bardziej, że sondaże są "bardzo złe" dla Republikanów i Donalda Trumpa. 

- Jedno wyjaśnienie nie wyklucza drugiego. Zazwyczaj to kilka pieczeni na jednym ogniu. Ale Trumpowi to już nie pomoże, bo miażdżącą falę społecznego niezadowolenia trudno jest odwrócić, zwłaszcza przekierowując dyskurs, który teraz ma czynić z wroga kogoś, komu przez wiele lat pomagano. Za mało jest na to czasu - podsumowała w TOK FM. 

Źródło: TOK FM, PAP 

Redakcja poleca