"Gaza płonie". Dlaczego Izrael rozpoczął atak na miasto? "Nie to jest celem"
Armia Izraela prowadzi działania ofensywne w mieście Gaza. - Obecny dowódca armii izraelskiej przestrzegał przed tą ofensywą. Natomiast dostał od premiera ultimatum: albo wykona polecenie rządu, który sprawuje cywilną kontrolę nad wojskiem, albo może podać się do dymisji - mówił w TOK FM Jarosław Kociszewski z Magazynu Nowa Europa Wschodnia.
- 5 zdjęć Zobacz galerię
W poniedziałek wieczorem Izrael zintensyfikował ofensywę, mającą na celu zajęcie miasta Gaza. Armia rozpoczęła zmasowane ataki lotnicze, a do centrum miasta wjechały czołgi - poinformowały izraelskie media.
"Gaza płonie. Siły Obronne Izraela (IDF) twardo atakują infrastrukturę terrorystyczną, a żołnierze IDF walczą dzielnie, tworząc warunki do uwolnienia zakładników i pokonania Hamasu. Nie ustąpimy i nie wycofamy się - dopóki misja nie zostanie zakończona" - napisał na portalu X minister obrony Izrael Katz, komentując nocne ataki na to palestyńskie miasto. Informacje o izraelskich atakach potwierdzili mieszkańcy Gazy w rozmowach z mediami.
Wojskowy, cytowany we wtorek przez agencję Reutera, poinformował, że - według izraelskich szacunków - armia będzie się musiała zmierzyć w Gazie z około. 3 tys. terrorystów z Hamasu.
- Obecny dowódca armii izraelskiej przestrzegał przed tą ofensywą. Natomiast dostał od premiera ultimatum: albo wykona polecenie rządu, który sprawuje cywilną kontrolę nad wojskiem, albo może podać się do dymisji - skomentował w TOK FM Jarosław Kociszewski z Magazynu Nowa Europa Wschodnia.
Tym bardziej, jak od razu dodał, że większość dowódców izraelskiej armii i służb bezpieczeństwa już wcześniej podkreślała, że Hamas został w praktyce militarnie pokonany już przeszło rok temu. W związku z tym, tłumaczył, ofensywa na Strefę Gazy nie służy rozbiciu tej organizacji, a jedynie przedłuża wojnę partyzancką, którą prowadzą małe już w tej chwili oddziały palestyńskie, niezagrażające Izraelowi.
Inna rzecz, jak wskazał Jarosław Kociszewski, że ofensywa nie służy też uwolnieniu zakładników - ci dotychczas byli uwalniani na skutek negocjacji, a nie działań zbrojnych. - Co więcej, niedawno Izrael podjął próbę zabicia negocjatorów Hamasu w stolicy Kataru, co dobitnie pokazuje, że żadne negocjacje nie wchodzą w grę. Stąd też spodziewać się możemy długiej kampanii, która nie zmieni niczego w samym konflikcie, a spowoduje niebywałe cierpienia setek tysięcy ludzi - dopowiedział w rozmowie z Filipem Kekuszem.
Izrael nowa superSpartą?
W ocenie gościa TOK360 trzeba też pamiętać o tym, co w ostatnim czasie mówił Benjamin Netanjahu i jego rząd.
- Premier Izraela, jak również minister obrony Katz i inni ministrowie jasno wskazywali, że celem jest oczyszczenie Gazy z Palestyńczyków i doprowadzenie do "dobrowolnej emigracji" ze Strefy Gazy. Z kolei duża część izraelskich żołnierzy i obywateli Izraela uważa, że celem jest po prostu zniszczenie Strefy Gazy, niepozostawienie tam kamienia na kamieniu - wskazał Jarosław Kociszewski.
W efekcie, jak podkreślił, mają tam teraz miejsce zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości. Choć, jak od razu zastrzegł, nie wszyscy są zgodni, czy jest to ludobójstwo.
- Tutaj nadal toczy się debata. O ile organizacja zrzeszająca badaczy ludobójstwa niedawno stwierdziła, że tak, to jest ludobójstwo, o tyle nie uważa tak rząd izraelski. Podobnie, tego pojęcia nie używają Stany Zjednoczone i rządy europejskie, które nawet jeżeli nie pochwalają tego, co robi Izrael, to też niekoniecznie jednoznacznie potępiają działania Izraela - mówił też Jarosław Kociszewski.
Dodatkowo, jak dodał, Izraelczycy podejmują przy tym ogromne ryzyko, co z kolei wydaje się nie przeszkadzać premierowi Izraela. Przypomniał w tym kontekście, że wczoraj podczas konferencji w Izraelu powiedział, że nadszedł czas izolacji, a Izrael ma stać się superSpartą.
- To się bardzo nie spodobało uczestnikom spotkania. Biznesmenom wcale się nie uśmiecha rozwijanie biznesu w kraju, który zmierza w kierunku Korei Północnej - podsumował w TOK FM.
źródło: TOK FM