W jaki sposób zaatakuje Rosja? Paweł Kowal kreśli scenariusze. "Wymusić brak reakcji"
Szef CIA miał podczas wizyty w Moskwie ostrzec Rosję przed próbą zaatakowania państwa NATO - informują amerykańskie media. Według prowadzącej "Poranek TOK FM" Dominiki Wielowieyskiej to, że samolot Johna Ratcliffe'a międzylądował na Łotwie, mówi samo za siebie. - Sprawa jest gruba - ocenił Paweł Kowal z Koalicji Obywatelskiej.
Z tego artykułu dowiesz się:
- W jakim celu - według amerykańskich mediów - szef CIA złożył we wtorek wizytę w Mokswie?
- Jakimi metodami - zdaniem Pawła Kowala - Rosja może testować determinację NATO?
- Które z państw bałtyckich jest prawopodobnym celem Rosji?
- Na czym polega rosyjska kampania dezinformacyjna, mająca wpłynąć na relacje polsko-czeskie?
- W jaki sposób - według gościa TOK FM - Leszek Miller szerzy dezinformację ws. ekshumacji ofiar rzezi wołyńskiej?
Szef CIA John Ratcliffe odwiedził we wtorek Moskwę po to, by ostrzec Rosję przed próbą ataku na państwa NATO - podał w środę dziennik "The Wall Street Journal" i przypomniał wcześniejsze analizy amerykańskiego wywiadu, według których rosyjski przywódca Władimir Putin mógłby "w najbliższych latach przeprowadzić ograniczony atak na któreś z państw NATO, by przetestować determinację Sojuszu". Według Politico ostrzeżenie dotyczyło ataku na państwa bałtyckie.
Ostatnie miesiące w Rosji upłynęły pod znakiem regularnych ukraińskich ataków na rafinerie oraz centra logistyczne i magazyny giganta e-commerce Wildberries. Nastroje w społeczeństwie są coraz bardziej ponure. - Putin jest faktycznie w trudnej sytuacji, bo nie wygrywa tej wojny. W związku z tym jest skłonny do działań bardzo agresywnych - ocenił w "Poranku TOK FM" poseł Koalicji Obywatelskiej Paweł Kowal pytany o prawdopodobieństwo scenariusza kreślonego przez amerykańskie media. Jak przypomniał, ostatnia znana wizyta szefa CIA w stolicy Rosji miała miejsce w listopadzie 2021 r., kiedy to William Burns przestrzegał Putina przed planowaną inwazją na Ukrainę. - Sprawa jest gruba - skomentował.
Przewodniczący sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych i pełnomocnik rządu ds. odbudowy Ukrainy wyjaśnił też, na czym - jego zdaniem - mogłoby polegać ów "testowanie determinacji sojuszu", przed którym ostrzega amerykański wywiad. - To byłoby uderzenie na któreś z państw NATO w taki sposób, żeby wymusić brak reakcji: albo bardzo małe i punktowe, albo pod fałszywą flagą. Albo uczynienie sprawy na tyle mętną, że NATO nie zdecydowałoby się na włączenie artykułu 5 - wymieniał Kowal w rozmowie z Dominiką Wielowieyską.
Zdaniem prowadzącej poranną audycję celem Putina może być Łotwa - właśnie tam lądował samolot z Ratcliffem na pokładzie, zanim udał się on do Rosji. - Wcześniej Rosja uchwaliła prawo dające sobie możliwość interwencji, jeżeli mniejszość rosyjska w danym kraju jest, zdaniem Kremla, zagrożona. To może być sytuacja, w której do Łotwy wkroczą tzw. zielone ludziki - uzasadniła Wielowieyska.
Poseł KO zaznaczył, że celowo stara się nie wymieniać konkretnych państw, ale uznał taki scenariusz za "bardzo prawdopodobny". - Rosjanie praktycznie w każdej ze swoich nielegalnych interwencji w ostatnich latach używali hasła obrony mniejszości rosyjskiej. To może być jeden z motywów. Inny motyw to motyw religijny, na przykład obrona prawosławia. Pomysły mogą być rozmaite - analizował Paweł Kowal.
Dezinformacja ws. ekshumacji ofiar rzezi Wołyńskiej. Kowal uderza w Leszka Millera
Kowal powtarzał także, że Polska nieprzerwanie jest celem rosyjskich działań dezinformacyjnych. We wtorek czeski portal "Seznam Zpravy" przekazał, że w Czechach i Polsce prowadzona jest kampania dezinformacyjna, wykorzystująca historyczne spory wokół Zaolzia, a celem jest pogorszenie relacji polsko-czeskich. "Polskie służby i eksperci podejrzewają, że za kampanią może stać Rosja" - wskazał portal.
- Na początku nie mogłem w to uwierzyć - przyznał gość "Poranka TOK FM". W kontekście rosyjskiej dezinformacji zaczął mówić o byłym premierze Leszku Millerze. - W momencie, kiedy głosił dezinformację rosyjską, należało po prostu otoczyć go murem sanitarnym i nie pozwalać na to, żeby to dalej szło - stwierdził.
Pytany o źródło antyukraińskiej postawy Millera, Kowal odparł, że "nie jest psychologiem". - Po prostu czytam raporty instytucji, które profesjonalnie obserwują dezinformacje i wymieniały go obok Grzegorza Brauna - zwrócił uwagę.
W obszernym wpisie z września 2025 roku były lider SLD przekonywał, że skoro Puźniki leżą na Podolu, a nie na Wołyniu, to rząd - informując o ekshumacji w Puźnikach jako o "ekshumacji ofiar rzezi wołyńskiej" - wprowadza społeczeństwo w błąd. - Opowiadał, że rzeź wołyńska dotyczy tylko Wołynia. I nie jest w stanie powiedzieć honorowo, że ekshumacje ruszyły. A ekshumacje to jeden z głównych tematów dezinformacji rosyjskiej i podburzania przeciwko sobie Polaków i Ukraińców. Wszyscy, którzy na ten temat mówili, dopóki ekshumacji nie było, teraz siedzą cichutko. Dzisiaj ekshumacje toczą się w jednym miejscu, za kilka dni rozpoczną się w kolejnym. Gdzie są ci, którzy mówili, że nie ma ekshumacji? Już jesteśmy w świecie przedwojennym i nie ma co udawać - podsumował Paweł Kowal w rozmowie w TOK FM.
Źródło: TOK FM/PAP