Orban po 16 latach może przegrać wybory. Czy premier Węgier odda władzę?
Jak ocenił w TOK FM Andrzeja Sadeckiego, trudno spodziewać się, że w przypadku przegranej Viktor Orban uzna wygrana przeciwników. - Raczej będzie kontestował ten wynik - mówił ekspert z Ośrodka Studiów Wschodnich.
- Czy Węgrzy stracili serce do Orbana? - pytała Karolina Lewicka swojego gościa Andrzeja Sadeckiego. Ekspert z Ośrodka Studiów Wschodnich mówił, że w Budapeszcie czuć wiatr zmian. Niechęć do najdłużej rządzącego w historii Węgier premiera Viktora Orbana wywołana jest - jak podkreślił - przede wszystkim pogarszającą się sytuacją ekonomiczną kraju.
- Te pierwsze lata nie były najgorsze, ale od pandemii i wybuchu wojny w Ukrainie sytuacja jest bardzo napięta: ogromna inflacja, zapaść w służbie zdrowia, edukacji. I Węgrzy widzą, że sąsiednie państwa zaczynają im "uciekać" ( pod względem jakości życia - red.) - tłumaczył gość "Wywiadu politycznego".
Orban przegra wybory?
Sondaże pokazują, że duże szanse na odsunięcie Orbana od władzy - po 16 latach rządów - ma TISZA. Ugrupowanie Petera Magyara prowadzi od dawna w notowaniach.
Jak zachowa się węgierski premier po ewentualnej przegranej? Czy uzna wybór, a może będzie walczył o utrzymanie się od władzy? - Jeśli faktycznie TISZA by wygrała, to zakładam, że Orban nie zachowa się od razu w ten sposób, że pogratuluje rywalowi zwycięstwa. Raczej będzie kontestował ten wynik - ocenił Sadecki. - Retorycznie na pewno będzie ten wynik kontestował - powtórzył.
- Wyobraża pan sobie wojsko na ulicach? - pytała Lewicka.
- Chyba nie, Węgry nie mają takiej tradycji sięgania po wojsko, policję. Oprócz 1956 roku, ale to zamierzchła przeszłość. Ale w Budapeszcie spekuluje się o takich scenariuszach, które widzieliśmy np. w Rumunii. Czyli unieważnienie wyników wyborów ze względu na kwestie bezpieczeństwa. I jeśli spojrzymy na narrację Fideszu, to można się dopatrywać przygotowywania się do takiego scenariusza. Choćby przez to, że Fidesz regularnie mówi, że Peter Magyar, który stoi na czele partii TISZA, to nie jest węgierski polityk, że to polityk przysłany przez Kijów i Brukselę - wyjaśnił ekspert z OSW.
Zdaniem Sadeckiego Orban zapewne "pewnie będzie liczył, że TISZA - jako partia niedoświadczona - bardzo szybko zacznie popełniać błędy". - I być może wtedy on wróci - dodał.
Źródlo: TOK FM