Pokojowy plan Trumpa dla Ukrainy jak "rzut granatu do szamba". "Niewyobrażalne"
Pokojowy plan Trumpa to kapitulacja Ukrainy - ocenił w TOK FM Konstanty Gebert. Zdaniem publicysty prezydent Stanów Zjednoczonych może dzięki planowi dużo zyskać. - Trump chciał wszystko, a Ukraina dała mu część. Teraz może będzie musiała dać więcej - stwierdził gość Jacka Żakowskiego.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są główne założenia planu pokojowego Trumpa dla Ukrainy?
- Kto przygotował plan pokojowy dla Ukrainy?
- Dlaczego plan pokojowy Trumpa dla Ukrainy zaskoczył Europę?
- Co plan pokojowy Trumpa przewiduje wobec relacji NATO z Ukrainą?
- Jesteśmy na etapie rzucania granatu do szamba i sprawdzania, kto z tego wyjdzie najbardziej ochlapany - tak Konstanty Gebert rozpoczął w TOK FM komentarz na temat pomysłu Stanów Zjednoczonych na zakończenie wojny w Ukrainie. W projekcie, który opublikował serwis Axios, zapisano między innymi, że "Krym, obwody ługański i doniecki będą uznane za de facto rosyjskie", Ukraina musi w konstytucji zapisać, że nie będzie chciała wstąpić do NATO, nie będzie też można sądzić i karać za zbrodnie dokonane w czasie trwającej wojny. Plan zakłada też, że "Rosja prawnie usankcjonuje swoją politykę nieagresji wobec Europy i Ukrainy".
Arabia Saudyjska pokazała, jak dogadać się z Trumpem
Gebert stwierdził, że propozycje prezydenta Stanów Zjednoczonych to "kapitulacja Ukrainy, ale nie Trumpa". - Należy myśleć, że USA i Trump osobiście mogą na tym bardzo dużo zyskać - podkreślił współpracownik Kultury Liberalnej.
Gość "Poranka TOK FM" zwrócił uwagę na zapis planu, który dotyczy dużych pieniędzy. Chodzi o to, że połowa rosyjskich środków - zamrożonych w europejskich bankach - ma zostać zainwestowana w amerykańsko-rosyjski fundusz, który będzie inwestował w bliżej nieokreślone projekty. Z kolei druga połowa rosyjskich pieniędzy - wraz ze 100 mld euro od Europy - ma być wykorzystana na inwestycje w Ukrainie.
- Gdzieś w tle prawdopodobnie są osobiste korzyści dla Trumpa i jego firm - uznał Gebert. Publicysta powołał się na przykład relacji prezydenta USA z saudyjskim księciem Mohammedem bin Salmanem, który odwiedził niedawno Waszyngton. - Arabia Saudyjska dostała niemal wszystko, co chciała, a w odpowiedzi zapowiedziała ogromne inwestycje również w firmach należących do członków rodziny Trumpa - wyjaśnił rozmówca Jacka Żakowskiego.
- Trump chciał wszystko, a Ukraina dała mu część. Teraz jest szansa, że będzie musiała dać więcej - dodał. Zdaniem gościa "Poranka TOK FM" przyjęcie przez Ukrainę tego planu pokojowego wydaje się "niewyobrażalne".
Europa zaskoczona planem pokojowym Trumpa
Plan, który ma zakończyć wojnę w Ukrainie, był przygotowywany bez udziału przedstawicieli Kijowa. Jak informowały media, szczegóły miały zostać wypracowane podczas październikowych rozmów w Miami wysłannika Władimira Putina - Kiriłła Dmitrijewa z wysłannikiem Trumpa - Stevem Witkoffem.
- Nie wiedziała o nim ani administracja ukraińska, ani Unia Europejska. Europa była zaskoczona - stwierdził Roman Imielski z "Gazety Wyborczej".
Według amerykańskiego planu - jak wyjaśnił Konstanty Gebert - NATO ma się podjąć "dwóch nieoczekiwanych zobowiązań". - Stany Zjednoczone i Rosja uzgodniły, że NATO nie będzie się rozszerzać, o czym sam Sojusz Północnoatlantycki nie wiedział - opisał publicysta. Jednocześnie w planie pojawił się punkt mówiący o tym, że Ukraina ma wpisać w swoją konstytucję, że nie będzie należała do NATO. Gość Jacka Żakowskiego przypomniał, że ostatnim razem takie relacje były wpisywane do konstytucji w czasach PRL-u, kiedy to była mowa o "nierozerwalnym sojuszu ze Związkiem Radzieckim".
Plan pisany na kolanie lub na Kremlu
Dziennikarz zwrócił też uwagę na pewną sprzeczność. - Jeżeli NATO się zobowiąże, że nie będzie się rozszerzać, to po co Ukraina ma wpisywać, że nie będzie należała do NATO, skoro do NATO i tak nie należy? Ten plan sprawia wrażenie pisanego na kolanie - ocenił Gebert. Z kolei według Romana Imielskiego plan był raczej pisany przy stoliku na Kremlu, a w opinii Jacka Żakowskiego - na czeku.
Konstanty Gebert przypomniał, że już widzieliśmy podobny plan firmowany przez Trumpa. Chodzi o porozumienie w sprawie Strefy Gazy. - Miał rozwiązać wszystkie problemy, a zrealizowano tylko pierwszy punkt. Plan pozostał na papierze - podkreślił. A o pomyśle ws. wojny w Ukrainie mówił: "To nie jest plan, to jest dyktat. I to z dykty".
Mocna reakcja Europy? Brak reakcji
Według Romana Imielskiego niedoceniona, a bardzo ciekawa jest reakcja Unii Europejskiej na plan pokojowy Trumpa. - Europa pokazała USA środkowy palec w języku dyplomatycznym - stwierdził dziennikarz "Gazety Wyborczej". - Najmocniej powiedział kanclerz Niemiec Friedrich Merz, że on nic o tym planie nie wie, bo nie był konsultowany. I dodał, że tę wojnę można zakończyć w każdej chwili, jeśli Rosja wycofa swoje wojska z terenu Ukrainy - powiedział Imielski, dodając, że Niemcy niebawem przekażą Ukrainie broń dalekiego zasięgu.
Źródło: TOK FM