Ataki na placówki dyplomatyczne USA. Są ofiary śmiertelne i ranni
Co najmniej dziewięć osób zginęło w niedzielę w starciach z pakistańskimi siłami bezpieczeństwa, gdy setki osób zaczęły szturmować konsulat USA w Karaczi po śmierci irańskiego przywódcy ajatollaha Alego Chameneia w atakach USA i Izraela – podała agencja Reutera, powołując się na policję.
Policja i siły paramilitarne użyły pałek i gazu łzawiącego, by rozpędzić tłum, który tłukł szyby w budynku konsulatu Stanów Zjednoczonych w największym mieście Pakistanu. Zginęło co najmniej dziewięć osób. Wcześniej AFP podała, powołując się na służby ratunkowe, że zginęło osiem osób, a 20 odniosło obrażenia, głównie rany postrzałowe.
Do ataku na konsulat USA doszło kilka godzin po potwierdzeniu śmierci przywódcy Iranu. Ali Chamenei zginął w sobotę.
Również w niedzielę antyamerykańscy demonstranci usiłowali szturmować teren ambasady USA w Bagdadzie - przekazała AFP, powołując się na źródło w irackich siłach bezpieczeństwa.
Chamenei nie żyje. Co wydarzy się teraz w Iranie?
Jak mówił w TOK FM ekspert ds. Bliskiego Wschodu Mariusz Borkowski, trudno oczekiwać, żeby nowym przywódcą Iranu mógł zostać ktoś o bardzo liberalnych poglądach. - Ali Chamenei nie tylko wyznaczył swoich następców, ale też - podobno - wskazał pewne wytyczne dotyczące strategicznej polityki Iranu. (...). Wiadomo, że w ciągu najbliższych dni zbierze się 88 członków Zgromadzenia Ekspertów, którzy mają - po dłuższej dyskusji - wyznaczyć przywódcę - mówił rozmówca Anna Piekutowskiej.
Ekspert wyjaśnił, że trudno spodziewać się, że irański reżim zostanie obalny. A - przypomniajmy - do obalenia władz wzywał w sobotę Donald Trump. - Tam nie ma Wałęsy, Solidarności, żadnej struktury opozycyjnej i znanych społeczeństwu nazwisk, które można wylansować - mówił gość niedzielnego "Poranka TOK FM".
- Irańczycy chcieliby wyłonienia liberalnego rządu, ale nie chcą mieć przywódców przywiezionych w walizce - to nie wchodzi w grę - podkreślił Borkowski.
Źródło: PAP, TOK FM