,
Obserwuj
Świat

To dziś wybrzmiewa w Wenezueli. "Nie chcą być zarządzani przez Amerykanów"

PAP, tokfm.pl
2 min. czytania
05.01.2026 16:18

Po interwencji USA w Wenezueli ten kraj jest na ustach wielu mediów świata. Rodzą się pytania o jego przyszłość, ale także o to, jak na wywiezienie z kraju Nicolasa Maduro zareaguje społeczeństwo. Czy dojdzie do zamieszek i walk między opozycją a rządem, który powołał Maduro?

fot. TIMOTHY A. CLARY/AFP/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak wygląda życie codziennie w Caracas po obaleniu Nicolasa Maduro?
  • Czego oczekują mieszkańcy Wenezueli?

W sobotę siły amerykańskie przeprowadziły atak na Caracas i inne miasta Wenezueli oraz ujęły przywódcę tego kraju Nicolasa Maduro i jego żonę. Para została wywieziona do USA, gdzie w poniedziałek stanęła przed sądem w Nowym Jorku w związku z oskarżeniami o przestępstwa związane z narkotykami i terroryzmem. Sąd Najwyższy przekazał obowiązki głowy państwa Delcy Rodriguez, dotychczasowej wiceprezydentce.

Jak wygląda życie w Wenezueli po obaleniu dyktatora? "W mieście jest niepokój"

Przemysław Iwańczyk o bieżącej sytuacji w Wenezueli rozmawiał w TOK FM m.in. z Małgorzatą Olasińską-Chart z Polskiej Misji Medycznej. Od 2019 roku prowadzi ona projekt w Wenezueli i jest w stałym kontakcie z lekarzami pracującymi m.in. w Caracas.

Olasińska-Chart relacjonowała, że otrzymała wiadomości od lekarki pediatry, która mieszka w Caracas o tym, że "w mieście jest niepokój, społeczne podminowanie". - Wszyscy myślą, że kryzys jednak się pogłębi, a nie uspokoi. Ludzie ustawili się w olbrzymich kolejkach po żywność. Powiedziała mi, że była 79. w kolejce po proste produkty żywnościowe - chleb, ser, warzywa - powiedziała gościni Przemysława Iwańczyka.

Trudna sytuacja, jak mówiła Olasińska-Chart, dotyka szczególnie osób ubogich. - Przesyłała mi zdjęcia osób najbardziej ubogich, które po prostu szukają jedzenia w śmieciach - dodała.

Podkreśliła, że przez to, iż "ludzie mają pewność, że kryzys będzie się pogłębiał, zaczynają gromadzić zapasy". - Dlatego szukają też informacji wśród samorządów. Nasz współpracownik, który obecnie zarządza jednym z miast, mówi, że wciąż uspokaja ludzi, którzy do niego dzwonią, przychodzą i pytają co robić. On sam stara się zachować spokój - powiedziała.

Podkreśliła, że "to, czego nikt nie chce w Wenezueli to rozruchów na ulicy". - Nikt nie chce, aby wciąż jeszcze rządzący rząd Nicolasa Maduro i armia starły się z opozycją. Stąd jest ten spokój, każdy myśli po prostu o zabezpieczeniu własnego bytu, możliwości przeżycia kolejnego dnia - dodała.

Jak mówiła, "tym żyje teraz społeczeństwo Wenezueli, zwłaszcza to najuboższe". - Szczególnie w takich miejscach, gdzie żywność nie jest dostępna tak jak w Caracas, które są po prostu wsiami, gdzie nic nie ma, nic nie dociera - dodała.

Redakcja poleca

"Wenezuela nie chce być zarządzana przez Amerykanów" 

Dominik Zakrzewski, który mieszka w Caracas i pracuje w Wenezueli jako nauczyciel języka angielskiego, mówił w TOK FM, że pierwsze reakcje na informacje o interwencji USA to był szok, choć dodał, że na ulicach jest spokojnie. - Nie ma żadnych wielkich protestów, wszyscy siedzą w domu, sklepy są zamknięte, nie wiemy, co jest grane - dodał.

Podkreślił, że "prawie cały kraj chciał zmiany". - Ten kraj miał demokrację, ci ludzie są przyzwyczajeni do demokracji. Są zmęczeni - powiedział.

Według Małgorzaty Olasińskiej-Chart, "przede wszystkim Wenezuela chciałaby stanowić sama o sobie". - Wenezuela nie chce być zarządzana przez Amerykanów i to wyraźnie wybrzmiewa w tych informacjach - powiedziała. 

Źródło: TOK FM, PAP