,
Obserwuj
Świat

Wojna jest nieunikniona? Kowal wskazuje, ile mamy czasu. "Nasza chałupa jest zagrożona"

oprac. Marta Zdanowska
4 min. czytania
31.01.2024 11:03
Prof. Paweł Kowal będzie rozmawiał w Niemczech m.in. z ministrem obrony Borisem Pistoriusem, który ostrzegał niedawno, że "za kilka lat zostanie zaatakowane któreś z państw środkowoeuropejskich, a nawet Polska". - Naszą rolą nie jest straszyć. Tu chodzi o mobilizowanie. Opatrzność nam jeszcze raz dała szansę - mówił w TOK FM pełnomocnik ds. odbudowy Ukrainy.
|
|
fot. PAVEL BEDNYAKOV / AFP

W czwartek podczas unijnego szczytu przywódcy państw Unii spróbują zbudować kompromis w sprawie 50 miliardów euro na pomoc dla Ukrainy. Wsparcie finansowe dla Kijowa ostatnio zablokował premier Węgier Victor Orban. UE ma także zadeklarować przyśpieszenie dostaw amunicji i rakiet. Choć zobowiązała się dostarczyć władzom w Kijowie milion pocisków artyleryjskich, realizacja tego celu stale się opóźnia.

Prof. Paweł Kowal, pełnomocnik ds. odbudowy Ukrainy i szef sejmowej komisji spraw zagranicznych, mówił w "Poranku Radia TOK FM", że Unia Europejska powinna pracować nad tym, by w sprawach obronności uzyskać "pewną autonomię strategiczną". - Jeżeli cała UE nie jest w stanie wyprodukować amunicji w taki sposób, żeby dorównać Putinowi, to z nami jest coś nie tak - ocenił.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Rozmówca Macieja Głogowskiego odwołał się przy tym do listopadowych wyborów prezydenckich w USA, które może wygrać popierany przez Republikanów były prezydent Donald Trump . - Bo co będzie, jeśli faktycznie wygra Trump i do tego jeszcze zaprzestanie wsparcia dla Ukrainy? - pytał Kowal.

Zdaniem eksperta takiego scenariusza nie można wykluczyć. - Osoby ze środowiska republikanów mówią mi: "Spoko, będzie dobrze. Rozumiemy znaczenie wygrania z Rosją dla bezpieczeństwa Zachodu". Tylko że z Trumpem problem jest głównie psychologiczny. On jest po prostu niestabilny, podejmuje decyzje, których nikt, nawet z jego otoczenia, nie jest w stanie przewidzieć. I dlatego się obawiamy - tłumaczył polityk.

Ukraina wciąż bez obiecanego pakietu pomocy z USA. 'Musimy bardziej liczyć na siebie'

"Mamy dwa-trzy lata. Opatrzność jeszcze raz dała nam szansę"

Jak podkreślił prof. Kowal, sprawa wsparcia dla Ukrainy w toczącym się już prawie dwa lata starciu z Rosją jest kluczowa dla bezpieczeństwa naszego kraju. - Lecę do Niemiec. Będę pewnie też rozmawiał z ministrem obrony Borisem Pistoriusem, który kilka dni temu powiedział, że to może być tak, że za kilka lat zostanie zaatakowane któreś z państw środkowoeuropejskich, a nawet Polska - mówił gość TOK FM.

Kowal uważa, że Rosja się w perspektywie 10-12 lat rozpadnie się jako imperium. - Ale ten czas za dwa-trzy lata będzie strasznie trudny. Będą tam straszne konwulsje. To może być szczególnie niebezpieczny moment dla partnerów na Zachodzie - zaznaczył. Dlatego - jak stwierdził - politycy nie mogą sobie pozwolić na wywoływanie w społeczeństwie paniki. - Naszą rolą nie jest straszyć. Kiedy ja to mówię, to nie po to, żeby wystraszyć kogoś, kto teraz pije kawę, żeby mu powiedzieć, by sobie - jeśli ma na to środki - kupił mieszkanie w Hiszpanii czy Portugalii. Tu chodzi o mobilizowanie - powiedział rozmówca Macieja Głogowskiego.

Tłumaczył, że "minister Pistorius był krytykowany właśnie za to, że straszy Rosją, pomaga jej grać strachem". - Ja bym nie chciał tak powiedzieć. Chciałbym powiedzieć, że przynajmniej ta koalicja amunicyjna w Unii Europejskiej się poskładała. Mamy dwa-trzy lata. Opatrzność jeszcze raz dała nam szansę, te dwa-trzy lata na pokazanie Putinowi, że jesteśmy nie do ruszenia - uważa polityk KO.

Wiemy, co wleciało do Polski. Gen. Pacek: Powodów do spokoju nie mamy

"Nasza wspólna chałupa jest zagrożona"

Prof. Kowal przekonywał, że wobec realnego zagrożeni "musimy uzyskać jakąś zdolność do tego, żeby się bronić przed Putinem". - A bronić się to znaczy przede wszystkim odstraszać. On musi widzieć, że Europa się ogarnęła w niektórych ważnych dziedzinach np. obrony przeciwlotniczej, produkcji amunicji. I Europa musi być w tym wiarygodna - zaznaczył.

Jak mówił, nie możemy siedzieć z założonymi rękami. - Jeżeli ktoś będzie traktował to stare już NATO jako klub dżentelmena, siedział w fotelu i myślał: "Jestem w NATO, to mi nic nie grozi", to w taki sposób się nie zbuduje bezpieczeństwa. Ani swojego, ani sąsiadów. Jesteśmy dziś częścią Zachodu. I musimy iść do każdego z nich i powiedzieć: "Słuchajcie, nasza wspólna chałupa jest zagrożona. Mamy czas, bo Ukraińcy walczą" - stwierdził.

- Takie jest zadanie rządu w Polsce. Takie jest zadanie ludzi, którzy rozumieją, co się dzisiaj dzieje na świecie. Jeśli ktoś, tak jak w 1916 roku w Wiedniu, siedzi i sobie myśli, że imperium austro-węgierskie będzie trwało wiecznie, to ja nic nie poradzę. Zawsze muszą być tacy, którzy mówią, że trzeba się przygotować na coś nowego i że stoimy na grani historii. Chociaż komuś się może wydawać, że będzie jak było - podsumował prof. Paweł Kowal.

'Od farta do farta'. Tak latają Black Hawki w Polsce. Problemy ze szkoleniem w policji i wojsku