Orędzie Bidena "energetyczne" i "pełne determinacji". Był też "nietypowy" element
- Wolność i demokracja są dziś zagrożone najbardziej od czasu wojny secesyjnej, zarówno w kraju, jak i za granicą - powiedział prezydent USA Joe Biden w corocznym orędziu o stanie państwa. Biden ostro krytykował swojego poprzednika w sprawach dotyczących: Ukrainy, NATO, prawa do aborcji czy imigracji.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Prof. Paulina Matera z Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politologicznych Uniwersytetu Łódzkiego oceniła, że "nietypowe" dla przemówień o stanie państwa było rozpoczęcie go od polityki zagranicznej. Politolożka wskazała, że Biden chciał pokazać, że Stany Zjednoczone są w historycznym czasie, porównując obecny moment historii do 1941 roku, kiedy Franklin Roosevelt próbował obudzić Kongres. - Biden też chce obudzić USA w kontekście zagrożenia ze strony Rosji. Chciał powiedzieć, że sytuacja jest równie niebezpieczna na świecie jak w 1941 roku. Jest taki sam moment, kiedy Stany muszą się zaangażować i nie mogą odpuścić. I tak prędzej czy później będą musiały to zrobić. Stany Zjednoczone będą musiały się zaangażować, jeżeli nie uda się przesłać broni Ukrainie - zauważyła gościni Wojciecha Muzala.
Prof. Matera wskazała, że Biden bardzo mocno podkreślił, że nie zamierza wysyłać żołnierzy amerykańskich do Ukrainy. Poprzez analogie do II wojny światowej przekonywał, że teraz jest odpowiedni moment, żeby wesprzeć Ukrainę militarnie i o to prosił, podkreślając wielką rolę NATO i bezpieczeństwa europejskiego.
Mówią mu, że Biden jest "za stary"
Podczas orędzia prezydent odniósł się też do obaw wyborców o jego wiek, żartując, że podczas jego kariery często mówiono mu, że był zbyt młody (został wybrany do Senatu jako najmłodszy senator w historii w wieku 29 lat), a teraz mówią mu, że jest zbyt stary.
Zdaniem prof. Pauliny Matery Biden pokazał, że ma dużo o energii i że da radę pociągnąć kolejną kadencję. - Nie przebiegał i nie wskakiwał na trybunę, ale w tym przemówieniu było bardzo dużo energii i determinacji. Pokazał, że jest prezydentem silnym i zdecydowanym. Przeskakiwał z tematu na temat, bardzo szybko wprowadzał nowe zagadnienia, zanim można było się zorientować, że to już jest coś nowego. Wymieniał wiele rzeczy, jakie ma plany, co chce zrobić, co już zrobił. To było bardzo energetyczne - oceniła politolożka z Uniwersytetu Łódzkiego.