,
Obserwuj
Świat

Putin i Kreml szykują się na "nową normalność". "To również absurdalne"

Kamil Śmiałkowski
3 min. czytania
22.08.2024 18:56
Kreml ignoruje wydarzenia w obwodzie kurskim. - W Rosji panuje ogromna obojętność, jeśli chodzi o to, co się wydarzy w tych regionach - mówiła na antenie TOK FM Masza Makarowa.
|
|
fot. Kreml

Naczelny dowódca ukraińskiej armii, generał Ołeksandr Syrski oznajmił we wtorek, że obszar zajęty w obwodzie przez siły ukraińskie powiększył się do 1263 km kw., a liczba kontrolowanych miejscowości do 93. Na pytanie, co można zrobić z tymi terenami, próbowała odpowiedzieć gościni audycji "Popołudnie radia TOK FM"  rosyjska dziennikarka współpracująca z Biełsatem, Masza Makarowa. Gościni Anny Piekutowskiej sceptycznie odniosła się do propozycji oddania go w ręce rosyjskich opozycjonistów. Jak twierdzi, większość z nich uważa podobnie. 

Kreml ignoruje 

- To również absurdalne, widząc jak Kreml radzi sobie z tematem ofensywy ukraińskiej armii w obwodzie kurskim, ponieważ ten temat nie istnieje w wypowiedziach Kremla. Rosyjscy dziennikarze z "Echa Moskwy" zrobili taką tabelę, w której porównali wszystko, co robił Kreml w ciągu tych ostatnich tygodni, kiedy ukraińska armia jest na terenie Federacji Rosyjskiej, z tym, co się tak naprawdę wydarza - opowiadała. I jak stwierdziła, nie widać żadnej reakcji na wydarzenia w obwodzie kurskim.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Makarowa przypomniała jedyną głośną wypowiedź Putina z ostatnich dni. - Władimir Putin powiedział najpierw, że osoby cywilne, które zostaną ewakuowane z miejscowości w obwodzie kurskim, dostaną po 10 tys. rubli (to jest około 500 zł. w przeliczeniu), ale teraz już wiemy, że te pieniądze nie są wypłacane - stwierdziła. Okazało się, że dostają je tylko ci, którzy zostali ewakuowani oficjalnie. - Natomiast ci, którzy wyjeżdżali sami, nie dostają żadnego wsparcia od organów państwa. Osoby, które straciły tak naprawdę wszystko w wyniku tej awantury Kremla i pełnoskalowej wojny przeciwko Ukrainie - przypomniała. 

Gościni TOK FM opowiadała, jak Kreml ignoruje kwestię obwodu Kurskiego. - Putin udaje się z wizytami do rosyjskich regionów nie związanych z tą sytuacją i w żaden sposób nie komentuje ofensywy ukraińskiej armii, oprócz tego, że ogłosił operację kontrterrorystyczną - stwierdziła.

Makarowa mówiła, że w czasie, gdy ukraińska armia jest na terenie Rosji, "rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow jest na urlopie, a minister obrony Rosji Andriej Biełousow milczy na ten temat". - Właściwie milczą wszyscy oprócz mieszkańców, którzy zostawiają swoje domy i uciekają czy do Kurska, czy do sąsiednich regionów - stwierdziła.

Potrwa to jakiś czas

- Jak wiemy z przecieków z administracji prezydenta Rosji, z bliskiego otoczenia prezydenta Putina, pisała o tym rosyjska "Meduza", Władimir Putin i Kreml chcą przygotować Rosjan na tzw. "nową normalność" - tłumaczyła Makarowa, wyjaśniając, że chodzi o przyzwyczajenie do sytuacji, w której Ukraińcy są na rosyjskiej ziemi i potrwa to jakiś czas. - W Rosji panuje ogromna obojętność, jeśli chodzi o to, co się wydarzy w tych regionach - przyznała. Wynika to, jak tłumaczyła, w dużej mierze z ogromnych rozmiarów tego kraju. 

Jej zdaniem wydarzenia w obwodzie kurskim są bardzo dalekie od spraw i problemów mieszkańców Syberii, Dalekiego Wschodu, czy Moskwy i Petersburga. Uchodźcy nie wspierani przez państwo mają ciężko i znajdują pomoc gdzie indziej. - Widzimy, że są zaangażowane w pomoc tym uciekającym mieszkańcom te same grupy Rosjanek i Rosjan, które wcześniej wspierały osoby uchodźcze wywożone przez rosyjską armię z okupowanych terenów Ukrainy. Są to ochotnicze grupy bardzo często dziennikarzy, aktywistów, którzy pozostają wciąż w Rosji ryzykując też wolnością - przyznała. Opowiadała, że wśród uciekinierów jest bardzo dużo tragicznych przypadków, osób starszych w złym stanie zdrowia, sparaliżowanych, dzieci w spektrum, które w bardzo zły sposób reagują na wybuchy i inne kwestie związane z prowadzeniem wojny. 

W Kursku szykują się na atak. Rozpoczęto budowę schronów

Podobnie jak Kreml, z sytuacją w obwodzie kurskim nie radzi sobie też rosyjska propaganda. - Nie może pokazać, że w tych zajętych przez Ukraińców miejscowościach odbywa się jakieś bestialstwo - stwierdziła gościni TOK FM. Tłumaczyła, że tak właśnie było wcześniej, gdy jako rzekome przestępstwa ukraińskich nazistów, pokazywano to, co tak naprawdę uczyniła rosyjska armia. Teraz nie ma takiej możliwości, bo do zajętych przez Ukraińców miejscowości przyjechali już dziennikarze z Ukrainy czy krajów zachodnich. - Zobaczyliśmy, że mieszkańcy, którzy zostali, wychodzą, rozmawiają, nie są katowani, nie chowają się w piwnicach - powiedziała.