,
Obserwuj
Świat

"Rosja nigdy nie oddała niczego po dobroci". Spór o Kuryle doprowadzi do kolejnej wojny?

4 min. czytania
17.11.2024 09:30
Konflikt o Kuryle między Rosją a Japonią ciągnie się od II wojny światowej. I na przełom się nie zanosi. Czy cztery wyspy staną się teraz przyczyną otwartej wojny? - Tu nie chodzi tylko o utrzymanie się na terytoriach, które Rosja kiedyś zajęła - mówił w TOK FM dr Paweł Behrendt z Instytutu Boyma.
|
|
fot. MAXIM SHEMETOV

Wyspy Kurylskie to wulkaniczny archipelag na Oceanie Spokojnym; zlokalizowany między japońską wyspą Hokkaido a półwyspem Kamczatka. Składa się na niego 56 wysp o łącznej powierzchni blisko 10,5 tys. km kw. Przez Rosję część archipelagu - dokładnie cztery wyspy - określana jest jako Kuryle Południowe, z kolei dla Japonii to Terytoria Północne. I właśnie one są terenem spornym pomiędzy tymi dwoma krajami od czasu zakończenia II wojny światowej.

Jak mówił TOK FM dr Paweł Behrendt, stawką w tym konflikcie nie jest jednak pokaz siły. - Tutaj bardziej chodzi, przynajmniej od strony Japończyków, o dobre samopoczucie i rozwiązanie kwestii gryzących japońskie społeczeństwo - zapewnił ekspert Instytutu Boyma i portalu konflikty.pl.

Tym bardziej, jak przypomniał, że po wojnie japońscy mieszkańcy zostali stamtąd wysiedleni. I choć nie była to liczna grupa, to jednak dość wpływowa siła.

- Natomiast w przypadku Rosji sprawa jest znacznie bardziej złożona. Tu nie chodzi tylko o utrzymanie się na terytoriach, które Rosja kiedyś zajęła. W grę wchodzi jeszcze Morze Ochockie, które obecnie, na dobrą sprawę, jest rosyjskim morzem wewnętrznym - zwrócił uwagę w rozmowie z Thomasem Orchowskim.

W praktyce, jeżeli cztery południowe wyspy zostałyby oddane Japonii, to zmieniłoby się rozgraniczenie wyłącznych stref ekonomicznych na Morzu Ochockim, a tym samym część tego akwenu mogłaby się stać wodami międzynarodowymi. - A jeśli tak, to wtedy w grę wchodzą tutaj dwie kluczowe kwestie. Dostęp do łowisk, co jest bardzo istotne dla obu stron, choć bardziej dla rosyjskiej. I, co najbardziej istotne dla Rosjan, fakt, że tak długo, jak Morze Ochockie jest morzem wewnętrznym, tak długo jest to bezpieczny bastion dla rosyjskich atomowych okrętów podwodnych z rakietami balistycznymi - tłumaczył w audycji 'Niebezpieczne związki'.

A to oznacza też, że gdyby sporne wyspy dostali Japończycy, to, jak dodał, będą też mieli dużo więcej do powiedzenia na Morzu Ochockim. - Dużo łatwiej będą tam mogły wpłynąć japońskie czy amerykańskie okręty podwodne i podglądać, co też tam Rosjanie robią - podkreślił.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Spór o Kuryle. "Próżnia geopolityczna"

A kto w ogóle zamieszkuje teraz Kuryle? Przeważają, jak mówił dr Paweł Behrendt, Rosjanie. Oficjalne dane z rosyjskiego spisu powszechnego z 2021 roku mówią o 21 501 mieszkańcach. Przy czym, tak Rosjanie, jak i Japończycy zaczęli się tam pojawiać w XVIII wieku.

- Wyspy przez długi czas funkcjonowały w próżni geopolitycznej, aż w połowie XIX wieku Rosja i Japonia postanowiły rozwiązać tę sprawę. Ruchy po obu stronach stawały się coraz bardziej intensywne - zastrzegł przy tym.

Raz traktaty stanowiły, że Kuryle będą podzielone na pół, innym razem z kolei, że całość przejmuje Japonia (Rosji przypadnie Sachalin). Kluczowy okazał się 1945 rok, kiedy Związek Radziecki przystąpił do wojny przeciwko Japonii, zajął wtedy i Kuryle, i Sachalin. - I tu się zaczyna kwestia, która jest dla japońskiego rządu punktem wyjścia. Podnosi on, że Rosjanie zajęli część wysp po 15 sierpnia 1945 roku, czyli po tym, jak w życie weszło zawieszenie broni, stąd zajęcie części tego terytorium było nielegalne - wskazał rozmówca Thomasa Orchowskiego.

Spór o Kuryle. "Rosja nigdy nie oddała niczego po dobroci"

Kto ma rację w sporze o Kuryle - na to pytanie nie potrafią odpowiedzieć do dziś także kraje niezwiązane z konfliktem. Jedne państwa w ogóle nie chcą w tej sprawie zabierać głosu (jak Chiny, które 'siedzą na płocie i spychają tę sprawę na bardzo daleki plan'). Inne z kolei zdanie zmieniają. I tak np. przez blisko 70 lat amerykański Departament Stanu uważał, że japońskie roszczenia są 'bardzo naciągane'. Po 2014 roku, czyli zajęciu Krymu przez Rosję i wybuchu wojny w Donbasie, Waszyngton uznał jednak zasadność japońskich roszczeń.

- Fakt faktem Japonia ma swoje roszczenia, a Rosja, jak wiadomo, jeszcze nigdy niczego nikomu po dobroci nie oddała - tak wątek ten podsumował gość TOK FM.

Putin chce zakończyć wojnę z Ukrainą. 'Wygląda to kosmicznie'

Spór o Kuryle. "Niewarta skórka wyprawki" 

Pomimo prób uregulowania statusu Wysp Kurylskich m.in. z pomocą Paramentu Europejskiego, obie strony nie doszły nigdy do porozumienia. Wręcz przeciwnie - konflikt zaczął się nawet zaostrzać. Głównie na skutek działań Rosji, kiedy np. Moskwa podała, że chce na Kurylach rozbudować infrastrukturę wojskową.

Swoje zrobiło też stanowisko Japonii - po inwazji na Ukrainę - która 'natychmiast i w pełnym zakresie przyłączyła się do zachodnich sankcji'. W reakcji na to Rosja - po raz kolejny - zawiesiła na czas nieokreślony rozmowy w sprawie traktatu pokojowego i statusu Kuryli Południowych.

- Czy to punkt zapalny, który realnie może doprowadzić do gorącego konfliktu? - chciał też wiedzieć prowadzący.

- Nie, choć Kuryle mają istotny wpływ na relacje Japonii z Rosją - odpowiedział krótko ekspert Instytutu Boyma.

- A Amerykanie mogą podszeptywać Japończykom, żeby zaognili sytuację? Bo to wymusiłoby na Rosjanach przerzucenie wojsk i tym samym odciążenie Ukrainy - nie dawał za wygraną prowadzący.

Zdaniem gościa TOK FM, to fikcja. Głównie dlatego, że od razu przez społeczeństwo zostałoby to odebrane jako naruszenie antymilitaryzmu japońskiej konstytucji. - Poza tym byłoby też to fatalnie odebrane w całej Azji, przede wszystkim w Azji Wschodniej, że oto tutaj znowu Japonia wraca na ścieżkę imperializmu. Niewarta skórka wyprawki - skwitował dr Paweł Behrendt.