Rosja atakuje mimo wielkanocnego rozejmu. "Putin jest bardzo podstępny. Szkoda, że Trump tego jeszcze nie zrozumiał"
- W Ukrainie trwa wielkanocne zawieszenie broni ogłoszone przez Władimira Putina. Mimo to rosyjskie wojska dokonują ataków;
- Lesia Vakuliuk mówiła w TOK FM, że Rosjanie szturmują ukraińskie pozycje, ostrzeliwują miejscowości niedaleko granicy, np. w obwodzie sumskim;
- Dziennikarka dodała, że Ukraińcy obawiają się także działań dywersyjnych - nawet daleko od linii frontu;
- Vakuliuk stwierdziła, że Ukraina pragnie pokoju, ale nie na rosyjskich warunkach, które obejmowałyby włączenie okupowanych terenów kraju do Rosji czy 'denazyfikację'.
Władimir Putin ogłosił w sobotę rozejm wielkanocny w wojnie z Ukrain ą, który, według jego słów, ma obowiązywać przez 30 godzin - od godz. 17 czasu polskiego do godz. 23 w niedzielę. Krótko po wskazanej godzinie rozpoczęcia rozejmu szef ukraińskiego rządowego Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji Andrij Kowałenko poinformował, że siły rosyjskie kontynuują ataki na ukraińskie pozycje. Wołodymyr Zełenski w niedzielę podał, że od północy Ukraina odnotowała 387 ostrzałów i 19 działań szturmowych armii rosyjskiej.
Lesia Vakuliuk, dziennikarka i prezenterka ukraińskiej telewizji Espresso, mówiła w "Świątecznym Poranku Radia TOK FM", że na terytoriach daleko od frontu jest spokojnie. Inaczej jest na froncie. - Tam trwają walki, Rosjanie próbują szturmować pozycje ukraińskie. Również nie ma ciszy w obwodzie sumskim, który na swoje nieszczęście ma najdłuższą granicę z Rosją i obok znajduje się rosyjski obwód kurski. Są tam ostrzelane wsie, miasteczka ukraińskie, które znajdują się obok tej granicy -podkreślała.
- Już wiemy o tym, że nie można ufać Putinowi, bo ta wojna trwa nie pierwszy rok. Trwa od 2014 roku i tyle razy na Wielkanoc Rosjanie mówili, że będzie cisza, że będzie zawieszenie broni i nigdy jeszcze tego ogłoszenia nie przestrzegali - mówiła Vakuliuk.
Dywersja we Lwowie?
Gościni Wojciecha Muzala zaznaczała, że nie wiadomo, co przyniosą kolejne godziny. - Nie będzie alarmów przeciwlotniczych, rakiet czy szahedów, ale boimy się tego, że mogą być jakieś dywersje - dodała. Jej zdaniem dywersanci mogą znaleźć się daleko od linii frontu, nawet we Lwowie.
Vakuliuk opowiadała, jak wygląda obchodzenie Wielkanocy w wojennych warunkach (w tym roku święta wypadają tam w tym samym czasie, co w Kościele katolickim). O atakach na obiekty cywilne, np. na dom w Charkowie. - Po co to zrobili? Tylko po to, żeby zepsuć to święto - oceniła.
W piątek sekretarz stanu USA Marco Rubio oświadczył, że jego kraj w ciągu kilku dni zrezygnuje z prób doprowadzenia do pokoju między Rosją i Ukrainą, jeśli nie będzie sygnałów, że porozumienie w tej sprawie jest do osiągnięcia. Jak dodał, USA mają "inne priorytety".
'Trump liczy na sztuczkę'. USA nie chcą pokoju w Ukrainie?
Czy Ukraina nie daje sygnałów, że chciałaby pokoju? - Oczywiście, że Ukraina chciałaby, żeby był pokój, żeby ta wojna się skończyła, ale nie tak, że Rosjanie powiedzą: my chcemy zabrać te obwody, do których weszliśmy. My chcemy dalej, jak oni mówią, denazyfikować Ukrainę. Co to znaczy? Wszyscy Ukraińcy mają wyjechać z Ukrainy, trafić do rosyjskich więzień? Czy Ukraińcy mają zostać Rosjanami? - pytała dziennikarka.
Zdaniem Vakuliuk Putin jednodniowym zawieszeniem broni pokazał, że w jakiś sposób dąży do negocjacji pokojowych. - Ale Putin jest bardzo podstępny. Szkoda, że Trump jeszcze tego nie zrozumiał. Chociaż teraz wycofuje się z tego (rozmów pokojowych - red.), widać, że nie wie, jak tę wojnę skończyć - oceniła.