"Putina pokona natura". Rozmawialiśmy z kandydatem na prezydenta Rumunii
- W niedziele powtórzono pierwszą turę wyborów prezydenckich w Rumunii. Rozmawialiśmy z Georgem Simionem, szefem radykalnie prawicowego Związku na rzecz Jedności Rumunów (AUR) i kandydatem na prezydenta;
- "Nie sądzę, by cała broń świata pokonała Putina. Rozwiązaniem jest czekanie. Koniec końców, Władimira Putina pokonają przyczyny naturalne" - stwierdził Simion.
W niedzielę ruszyła powtórka wyborów prezydenckich w Rumunii. Listopadowe głosowanie unieważnił Sąd Konstytucyjny, który stwierdził, że w czasie kampanii Calina Georgescu doszło do manipulacji. Według służb miał za nimi stać "aktor państwowy", w domyśle: Rosja. W obecnych wyborach wzięło udział 11 kandydatów, a przed ich startem sondaże wskazywały, że faworytem w wyścigu jest 38-letni George Simion. Lider radykalnie prawicowego Związku na rzecz Jedności Rumunów (AUR) miał w badaniach poparcie na poziomie ok. 30 proc. Sondaże w Rumunii nie są uznawane za wiarygodne, ale Simion marzy o przejęciu większości elektoratu opowiadającego się za radykalną zmianą. Tuż przed wyborami rozmawiał z nim Thomas Orchowski z redakcji zagranicznej Radia TOK FM.
George Simion mówił, że jeśli zostanie prezydentem, będzie zabiegał o to, żeby Georgescu znalazł się w rządzie. - Zapytam ludzi, czy chcą gabinetu, na czele którego by stanął. Można to zrobić przez referendum, przyspieszone wybory lub znajdując odpowiednią większość w parlamencie. Moim celem jest przywrócenie wolnych wyborów, demokracji i podstawowych wolności - podkreślił.
Lider Związku na rzecz Jedności Rumunów przyznał, że "na prawicowej scenie" w Europie najbliżej mu jest do Braci Włochów Giorgii Meloni oraz do Prawa i Sprawiedliwości, dlatego jego partia dołączyła do frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Reporter TOK FM zauważył jednak, że polityka AUR różni się od tej prowadzonej przez PiS, między innymi w sprawie Ukrainy. Simion wielokrotnie opowiadał się przeciwko udzielaniu pomocy wojskowej Kijowowi.
Polityk Konfederacji wyproszony ze studia TOK FM. 'Dziękuję, posiedzę'
- Oczywiście, chcemy bronić Ukrainy w taki czy inny sposób, ale nie teraz i nie w tych okolicznościach - zastrzegł. - Rozwiązaniem nie jest eskalowanie wojny poprzez dostarczanie broni i nie jest nim też dawanie pieniędzy krajowi dotkniętemu korupcją. Mam mocną wiadomość dla Kijowa: szanujcie rumuńskie cerkwie i szkoły w Ukrainie - stwierdził.
Przez to sceptyczne podejście AUR-u do Ukrainy partię Simiona zwykło się określać jako prorosyjską. Niektórzy alarmują, że jest powiązana z rosyjskimi służbami. Z tego powodu Simion ma zakaz wstępu do Ukrainy i do Mołdawii. Eksperci zwracają jednak uwagę, że nie ujawniono przekonujących dowodów na powiązania AUR z Moskwą.
- W pełni respektuję umowy międzynarodowe - powiedział Simion. - To główny powód, dla którego oskarżam Rosję. Złamała traktaty, a jedynym sposobem zmiany granic jest zgoda wszystkich stron. Nie sądzę, by cała broń świata pokonała Putina. Rozwiązaniem jest czekanie. Koniec końców, Władimira Putina pokonają przyczyny naturalne - dodał z uśmiechem lider AUR.
Fan Donalda Trumpa. Amerykanie ruszyli mu z pomocą
Simion to również fan Donalda Trumpa. Jest jednym z dwóch kandydatów w rumuńskich wyborach, który otwarcie wychwala obecnego prezydenta Stanów Zjednoczonych. Dzieje się tak, mimo że Trump podejmuje decyzje uderzające między innymi w rumuńską gospodarkę, bo takim ciosem są amerykańskie cła na towary z UE. Oprócz Simiona na trumpistę pozuje też Victor Ponta, były socjalistyczny premier, który z szefa rządu establishmentowej partii "przechrzcił się" na antysystemowca.
Reporter TOK FM zapytał Simiona o to, jak według niego Europa powinna reagować na cła ogłoszone przez Trumpa (obecnie obowiązują dziesięcioprocentowe stawki, a jeśli Bruksela i Waszyngton się nie dogadają, mają wzrosnąć do dwudziestu procent). - W tej wojnie celnej nie jesteśmy głównym celem - twierdzi Simion. - Została ona wytoczona przeciwko Chinom, które są największym zagrożeniem dla USA - dodaje. - Nie uważam, że powinniśmy odpowiadać na cła wprowadzane przez Trumpa. Należy skupić się na produkowaniu więcej w Ameryce i w Europie - uważa.
Rumunia ma dwóch Trumpów. Jeden z nich jest faworytem wyborów [NIEBEZPIECZNE ZWIĄZKI]
Amerykanie postanowili pomóc liderowi AUR i Poncie. Tuż przed wyborami w Rumunii ogłosili jej usunięcie z programu ruchu bezwizowego, co uderza w kandydata koalicji rządzącej Crina Antonescu. Według sondaży to najprawdopodobniej on albo niezależny burmistrz Bukaresztu Nicusor Dan zmierzy się z Simionem w drugiej turze wyborów 18 maja. Ponta, jeśli wierzyć badaniom, ma do Antonescu i Dana kilka punktów procentowych straty. Z drugiej strony szef amerykańskiej delegacji, która przyjechała do Rumunii obserwować wybory, stwierdził, że podczas listopadowej kampanii przedwyborczej rzeczywiście doszło do zagranicznej ingerencji. Tym samym podważył wersję Simiona, że wybory skradziono, o czym mówią też politycy PiS-u.
- Największą wygraną Rosji byłby rozpad NATO na dwa rywalizujące ze sobą bloki: USA i UE - twierdzi Simion. - NATO to najsilniejszy militarny sojusz w historii. Rosyjska armia jest słaba. Nie była sobie nawet w stanie poradzić z Ukraińcami. Nie powinniśmy bać się Rosji, która obok Chin, Korei Północnej i Iranu należy do naszych największych wrogów - uważa George Simion.