Zagłosowali na PiS, teraz żałują. "Przegrywów nie popierasz, proste"
Wtorek, 10 października, 5 dni do wyborów. Magda Sobolewska słyszy na zewnątrz poruszenie, więc odrywa się od laptopa i podchodzi do okna. Widzi swojego 70-letniego ojca, a wokół niego wianuszek gestykulujących sąsiadek. Nasłuchuje:
- W "Wiadomościach" mówią, że wygrywa Kaczyński, a w "Faktach", że Tusk i jego banda. Człowiek w tym się nie połapie – załamuje ręce jedna z sąsiadek.
- Ja to się boję, że rudy przekabaci ludzi i przegłosują go do rządu – wzdycha druga.
- Pani kochana, przecież nie znajdzie się tylu głupich. Spokojna głowa – tonuje Stanisław.
Po powrocie ojca do domu Magda wścieka się i pyta z wyrzutem, jak mógł tak powiedzieć. Przecież sama jest wyborczynią Lewicy i stresuje się, że demokratyczna opozycja nie zdoła odsunąć PiS-u od władzy. - Tak zapatrzyłeś się w TVP, że nawet własną córkę nazywasz głupią?! A może zamiast "Wiadomości" posłuchałbyś mnie i koleżanek, które do mnie przychodzą? My będziemy w tej Polsce żyć jeszcze kilkadziesiąt lat, a wy jesteście już na emeryturze. Może przestalibyście meblować nam życie?! - wybucha.
- Jeszcze jedna czterolatka PiS i zrobicie, co będziecie chciały – ucina ojciec.
Niedziela, 15 października, dzień wyborów. Stanisław wstaje rano na mszę, a potem idzie wraz z tłumem wiernych do lokalu wyborczego. Głosuje na kandydatów PiS do Sejmu i Senatu. Wieczorem, gdy Ipsos ogłasza sondażowe wyniki wyborów, cieszy się ze zwycięstwa partii Jarosława Kaczyńskiego. Ogląda TVP i jeszcze do niego nie dociera, że PiS wprowadzi do Sejmu mniej posłów i posłanek niż opozycja, więc nie utworzy rządu. Dla niego to logiczne, że wygrany bierze władzę. W sąsiednim pokoju Magda ogląda TVN24 i podskakuje z radości. Dla niej stało się jasne, że koalicja KO, Trzeciej Drogi i Lewicy będzie rządzić Polską.
Poniedziałek, 16 października. Magda słyszy, że ojciec rozmawia z sąsiadami na klatce schodowej. Później wraca do mieszkania i prawie się nie odzywa. Wieczorem znów ogląda "Wiadomości" TVP. Po nich mówi do córki: "Już bym na nich nie zagłosował". - Ale jak to? Co właściwie się stało? – nie dowierza 38-letnia córka.
W TVP wybory do Senatu wygrał PiS. 'To jest niezła gimnastyka'
"Przegrywów nie popierasz, proste"
W niedzielę tylko osoby powyżej 60. roku życia w większości zagłosowały na PiS (53 proc.) – wynika sondażu late poll Ipsos. W grupie wiekowej 18-29 lat opozycję demokratyczną wybrało prawie 63 proc. wyborców, a w grupie 30-39 lat – 57 proc. W tej pierwszej frekwencja sięgnęła 70 proc., a w drugiej – 73 proc. Oznacza to, że obie grupy się zmobilizowały i zagłosowały przeciw partii rządzącej. Ale również, że poparcie dla PiS wymiera.
- I to nie tylko dlatego, że ich wyborcy starzeją się i odchodzą. Przykład mojego taty pokazuje, że niektórzy z nich odwracają się od Kaczyńskiego już dzień po wyborach. Okazało się, że PiS już nie jest tak potężne i straszne, jakim było jeszcze w piątek. Już nie daje poczucia dumy i już nikt się go nie boi. Wystarczyło, że przestali pohukiwać na wszystkich i stanęli przegrani gdzieś w kącie, a zrobili się żałośni. Przegrywów nie popierasz, proste. Zwłaszcza, gdy naprzeciwko widzisz armię zwycięzców, czyli młodych – mówi Magda.
Jak dodaje, przez wiele miesięcy kampanii wyborczej starała się przekonywać ojca, że PiS nie jest takie, jakie malują je w TVP. - Robiłam mu "stereo", czyli najpierw ze mną oglądał "Fakty" TVN, a później już sam "Wiadomości". W pierwszych widział, że PiS dręczy kobiety na aborcyjnych marszach i w szpitalach. Że dojeżdża Czarnkiem nauczycieli i uczniów. Że upokarza lekarzy, samorządowców, osoby LGBT, artystów, ludzi z niepełnosprawnością i wszystkich, którzy go nie popierają. Że ma pod butem policję, wojsko, straż graniczną i ich kompromituje. Że tak naprawdę tylko mała grupa "swoich" korzysta na jego rządach, a reszcie spadają ochłapy jak 500 plus, trzynastki i czternastki, które nawet nie pokrywają inflacji. Tata przyznawał mi rację, a potem oglądał TVP i znów popierał PiS. Byłam bezsilna – tłumaczy.
Po miesiącach rozmów z ojcem stwierdza, że kluczowe dla niego było poczucie dumy, jakie dawała mu propaganda rządowa. Najpierw kreowała zagrożenia - Donalda Tuska, LGBT, Niemcy, Unię Europejską itd. - a później przekonywała, że wyłącznie PiS obroni przed nimi Polskę. - Jednocześnie tych wrogów było wielu, a mógł ich pokonać tylko Kaczyński i jego ekipa. Myślę, że tata chciał być w tym obozie zwycięzców i z tego powodu czuć dumę. Nawet za cenę przyszłości swojej córki – wzdycha moja rozmówczyni.
Gdy kontaktuje mnie ze swoim ojcem, ten potwierdza, że już nie zagłosuje na partię Kaczyńskiego. - Za grosz nie mają honoru! Z Hołownią chcą się układać, a ten z nich drwi. Jeszcze chwilę wcześniej mówili, że to "banda rudego", czyli najgorsze zło. Oszukali i wyszli na łajzy. Tylko stołki są dla nich ważne. Straciłem rozeznanie w polityce. Zresztą już do niczego nie jest mi potrzebna. Emerytury mi nie zabiorą, bez trzynastki wyżyję. Reszty niech młodzi sobie przypilnują. Bo widzę, że bardzo chcą. Jak zrobią, tak będą mieli – stwierdza Stanisław.
"Jedynym oknem na świat dla matki było… TVP"
Również 33-letnia Agata usłyszała po wyborach od swojej mamy, że na PiS już nie zagłosuje i że nie będzie mieszała się do polityki. Wcześniej jednak padło pytanie: "A czy ty naprawdę nie boisz się migrantów?".
- Odpowiedziałam, że rozmawiałyśmy o tym dziesiątki razy. Mówiłam, że w Krakowie, gdzie mieszkam, jest sporo migrantów i nie czuję zagrożenia. Że są nawet w mojej rodzinnej miejscowości, w której została mama. Tylko ona ich nie widzi, bo od rana do wieczora harują w kebabowniach, a mama tam nie chodzi. Zauważa ich tylko w TVP, gdzie są przedstawiani jako gwałciciele i przestępcy. Pytałam mamę: "Gdzie te gwałty?". Mówiła, że w Niemczech, we Francji, Włoszech i Grecji. Ja na to, że we wszystkich tych krajach byłam i widziałam, że TVP gada bzdury. Że równie dobrze można byłoby straszyć katolikami jako społecznością morderców. Bo jest największa i siłą rzeczy zdarza się w niej najwięcej zabójstw. Wszystko jak grochem o ścianę. W końcu, gdy dzień po wyborach powtórzyłam jej po raz siedemdziesiąty: "Nie boję się migrantów!", nagle… pyk, zaskoczyło. Mama stwierdziła: "To już nie głosuję na PiS. Bo wcześniej robiłam to dla ciebie, żebyś była bezpieczna" - śmieje się Agata.
- Ale co właściwie się zmieniło? - dociekam.
- O to samo ją zapytałam. Jak się okazało, dobrze zrobiłam, że nie zagłosowałam w Krakowie, tylko w swojej rodzinnej mieścinie. I że zostałam z mamą do poniedziałku – mówi.
Przez cały dzień pokazywała matce w internecie, jak młodzi cieszą się z wygranej opozycji demokratycznej. Wrażenie na pani Marii miał zrobić też filmik, który został zarejestrowany 15 października w Och!Teatrze, chwilę po zakończeniu spektaklu "NieDochodzenie". Na scenę wszedł Andrzej Seweryn i odczytał wyniki wyborów, a Joanna Szczepkowska ogłosiła: "Proszę Państwa, 15 października 2023 roku skończyły się rządy PiS". Na widowni i scenie wybuchła euforia. Ludzie bili brawo, wstawali z krzeseł i się ściskali.
Agata puszczała mamie również nagrania długich kolejek do głosowania, w których jej rówieśnicy stali nawet do nocy. Czytała na głos o rekordowo wysokiej frekwencji w wyborach (74 proc.), na którą wpłynęli także dwudziesto- i trzydziestolatkowie. Z jednej strony pani Maria widziała eksplozję radości młodych, a z drugiej – smutne twarze polityków PiS, którzy po 8 latach rządzenia nagle stracili rezon.
- Myślę, że my, młodzi, nagle przebiliśmy się do jej świadomości. My, którzy jeździmy po świecie i chcemy być w Unii Europejskiej. A mama wiedziała, że lider jej ulubionej partii nigdzie nie bywa, tylko siedzi w swojej pieczarze. Miała nawet do niego żal, że skłóca nas z Europą, ale wiadomo, migranci. Zawsze jak coś spieprzył, to go broniła, mówiąc, że tylko on rozumie to zagrożenie. Prawda, rozumie jak nikt inny, bo sam je wymyślił. Na inne strachy PiS-u była odporna. Nie chodzi do Kościoła, więc mało ją obchodziło, że jakieś "siły zła" go atakują i chcą "zabijać dzieci" (aborcja). Wiedziała też, że Tusk nie sprzeda Polski Niemcom ani nie pogrąży jej w ruinie. Ale tych migrantów się przestraszyła – podkreśla.
Według Agaty jej matka żyła też w przekonaniu, że prawie cała Polska stoi za partią Kaczyńskiego. Nic dziwnego, od lat nie rusza się z Małopolski, a to jeden z bastionów PiS-u. Dla pani Marii jedynym "oknem na świat" była… TVP. - Oczywiście, miała jeszcze mnie, ale sądziła, że po wyjeździe do dużego miasta się pogubiłam. A tu nagle większość Polski wybuchło radością po przegranej Kaczyńskiego. Nawet za oknem usłyszała fajerwerki chwilę po ogłoszeniu wyniku wyborów. Tak, właśnie w tej niby PiS-owkiej mieścinie ludzie się cieszyli. Ocknęła się z tej wielkiej ściemy, którą wyprodukowały "Wiadomości" – ocenia.
- No dobrze, wizja wielkiej Polski stojącej za PiS-em prysnęła. Ale co z tym strachem przed migrantami? - pytam.
- Myślę, że w niej został. Ale zobaczyła też, że większość Polek i Polaków go nie ma. A skoro tylu z nas nie gra w PiS-owską grę i nie boi się migratów, to może nie ma czego? Chyba machnęła ręką. Bo po co będzie się bała za innych. Do niej przecież migranci z tego kebaba nie przyjdą – odpowiada Agata.
Jak dodaje, to oczywiście nie znaczy, że jej mama nagle przeniosła swoją sympatię na Donalda Tuska, Władysława Kosiniaka-Kamysza czy Włodzimierza Czarzastego. - Na razie po prostu nie włącza telewizora. Mówi tylko, że Kaczyński jest już stary i może rzeczywiście nie rozumie już świata. A zwłaszcza nas, młodych. Chyba po prostu zobaczyła w nim emeryta, który nie powinien mieszać się w nasze życie – stwierdza moja rozmówczyni.
Rozliczenia
Magda i Agata nie mają już żalu do swoich rodziców za to, że głosowali na PiS. Uważają, że nadszedł czas rozliczeń, ale dla polityków, nie ich wyborców. - Rozliczanie ojców, wujków, kuzynów, sąsiadów to świetny sposób na kontynuację Polski PiS. Takiej, w której najeżdżamy na siebie, mamy chroniczny ból d..py i wyzywamy się od zdrajców. Trzeba zrobić ucieczkę do przodu, bo inaczej tylko Kaczyński będzie na tym korzystał i w końcu się odrodzi. Ten koleś ma to w zwyczaju – podkreśla Magda Sobolewska.
- Mam nadzieję, że nowa władza nie oleje wyborców PiS-u, a my nie zamkniemy ich w jakimś "ciemnogrodzie". Bo to byłaby przecież powtórka z tego, co było, zanim Kaczyński doszedł do władzy. Dajmy sobie spokój z powtórkami. Nie chcę powrotu PiS, tego wieloletniego osuwania się w przepaść ani ucieczki znad niej w ostatniej chwili – podsumowuje Agata.
We wtorek PKW podało oficjalne wyniki wyborów parlamentarnych. PiS zdobyło 35,38 proc. głosów, KO - 30,70 proc., Trzecia Droga - 14,40 proc., a Nowa Lewica - 8,61 proc. Konfederację poparło 7,16 proc. Wyborców, a Bezpartyjnych Samorządowców - 1,86 proc. Oznacza to, że partia Jarosława Kaczyńskiego wygrała wybory do Sejmu, ale nie może liczyć na większość mandatów w Sejmie, która pozwoliłaby jej rządzić. Władzę w Polsce przejmie więc opozycja demokratyczna.
Napisz do autora: konrad.oprzedek@tok.fm
Na weselu usłyszała: 'Für Deutschland! Wy od Tuska?'. Teraz ściszaj głos, gdy mówi po niemiecku