,
Obserwuj
Świat

Trump ukarał Koreę Południową. "Jesteśmy w podobnej sytuacji. Pojawia się kluczowe pytanie"

oprac. Anna Siek
3 min. czytania
20.08.2026 16:34
Obserwuj nas na Google

Donald Trump coraz szerzej uśmiecha się do północnokoreańskiego dyktatora. Powtarza, że chce się spotkać z Kim Dzong Unem, a równocześnie wykonuje nieprzyjazne gesty wobec sojusznika, czyli Korei Południowej. To prezydent USA doprowadził do znaczącego skrócenia amerykańsko-południowokoreańskich ćwiczeń wojskowych. Prof. Małgorzata Zachara-Szymańska w TOK FM zwróciła uwagę na podobieństwa między Polską i Koreę Południową.

Donald Trump
Donald Trump
fot. Jacquelyn Martin/Associated Press/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Co wydarzyło się po wezwaniu przez Donalda Trumpa do skrócenia wojskowych ćwiczeń USA-Korea Południowa?
  • Dlaczego wydarzenia ostatnich dni są ważne dla Polski?
  • Czy spotkanie z Donaldem Trumpem jest potrzebne północnokoreańskiemu dyktatorowi? 

Wspólne ćwiczenia żołnierzy z USA i Korei Południowej miały pierwotnie skończyć się 27 sierpnia, ale znacząco je skrócono: zakończą się już w piątek 21 sierpnia. Decyzje podjęto na wyraźne żądanie Donalda Trumpa. Prezydent USA w minioną niedzielę poinformował, że zażądał "znaczącego ograniczenia" ćwiczeń ze względu na koszty, postawę Seulu wobec wojny amerykańsko-irańskiej oraz bardzo dobre stosunki z Kim Dzong Unem, czyli przywódcą wrogiej Korei Północnej. 

Jak mówiła w TOK FM prof. Małgorzata Zachara-Szymańska, decyzja o skróceniu ćwiczeń "wzbudza nieufność i powoduje kolejną rundę pytań o to, jak wiarygodnym sojusznikiem są Stany Zjednoczone". Gościni "Zapytam inaczej" podkreśliła, że top pytanie jest też ważne dla Polski. 

- Jesteśmy tak naprawdę w podobnej sytuacji. Polska czuje się zagrożona ze strony Rosji, jak Korea Południowa czuje się zagrożona przez Koreę Północną. I pojawia się kluczowe pytanie, które wisi w powietrzu, czy gdyby coś się wydarzyło, to Stany Zjednoczone przyjdą z pomocą. Na gruncie polskim mamy tę wątpliwość, może ona nie jest wyrażana - ale bardzo inwestujemy we własne zasoby militarne. Żeby potencjalny atak był po prostu nieopłacany, Korea Południowa robi dokładnie to samo - wyjaśniła ekspertka z Instytut Amerykanistyki i Studiów Polonijnych Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Trump znów chce się spotkać z północnokoreańskim dyktatorem

Prof. Zachara-Szymańska dodała, że "niepokój o przyjaźń amerykańską wisi w powietrzu". Bo - jak mówiła - "wsparcie ze strony sojusznika silniejszego" może kiedyś być kluczowe dla być czy nie być państwa takiego jak Korea Południowa. I innych sojuszników USA, którzy znajdują się w podobnym położeniu. 

Dla prezydenta USA obecnie ważniejsze wydaje się być doprowadzenie do kolejnego spotkania z dyktatorem Kim Dzong Unem. 

Redakcja poleca

- To jest kłopot, bo Donald Trump ma zwyczaj, że wprowadza niejasność w relacjach międzynarodowych. Nie wiadomo, kto jest po jasnej, a kto po mrocznej stronie. Jak widzimy triadę przywódczą Korei Północnej, Chin i Rosji to myślimy, że to jest współczesna oś zła. A tu nagle Trump jest - według własnych słów - zaprzyjaźniony z Putinem i Kim Dzong Unem - powiedziała rozmówczyni Anna Piekutowskiej. 

Czy spotkanie z Trumpem w ogóle jest potrzebne północnokoreańskiemu dyktatorowi? - Nic z tego nie wyniknie jak z tego spotkania kilka lat temu w 2018 roku. Bo przez ten czas znacząco polepszyła się kondycja północnokoreańskiego przemysłu militarnego - uważa ekspertka z UJ. - Kim ma swój moment, bo jego bardzo potrzebuje Rosja (...).  Za broń dostaje od Rosji technologie, innych przyjaciół i strony amerykańskiej nie potrzebuje - dodała. 

Kilka godzin temu Korea Północna wystrzeliła ponad 10 pocisków balistycznych krótkiego zasięgu w kierunku Morza Japońskiego. Tak Kim Dzong Un "odpowiedział" na skrócenie manewrów USA-Korea Południowa i ciepłe wypowiedzi Donalda Trumpa pod jego adresem. 

Źródło: TOK FM