Burza wokół spontanicznych potańcówek w Bydgoszczy. Urzędnicy: To nie nasza wina
Spontaniczne balkonowe potańcówki na bydgoskim Starym Rynku podbiły serca wielu mieszkańców i turystów, ale też wzbudziły kontrowersje. DJ-e, którzy przez całe lato rozkręcali sobotnie zabawy, po rozmowach z urzędem miasta odwołali imprezę kończąca lato. - To nie nasza wina - twierdzą urzędnicy.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Kto, kiedy i jak rozkręcił balkonowe potańcówki w Bydgoszczy?
- Dlaczego inicjatywa wywołuje kłótnie wśród mieszkańców Bydgoszczy?
- Jak to się stało, że ostatniej letniej potańcówki nie będzie?
- Jakie stanowisko wobec imprez ma miasto Bydgoszcz?
Dwaj DJ spontanicznie rozkręcili imprezy taneczne na bydgoskim Starym Rynku. Pod koniec czerwca po raz pierwszy zagrali z balkonu jednej z kamienic, porywając ludzi do zabawy. Letnie sobotnie potańcówki szybko stały się hitem - płyta Starego Rynku w lipcu i sierpniu wypełniała się tańczącymi turystami i bydgoszczanami. Za konsoletą stawali m.in. Rajmund "Rajmondo D" Dorawa i Kamil "KoliDee" Kołodziejek, związani z jednym z popularnych bydgoskich pubów.
Spontaniczne potańcówki podzieliły jednak mieszkańców i internautów na dwie grupy - zwolenników i przeciwników głośnego grania w ścisłym centrum miasta. W sieci rozgorzała dyskusja: dla jednych stały się żywą wizytówką centrum i skuteczną "promocją miasta", dla innych - uciążliwością dla mieszkańców Starego Rynku.
Ratusz odpowiada: Niczego nie zakazaliśmy!
24 lipca DJ wysłali petycję do Urzędu Miasta Bydgoszczy, w której prosili o wyrażenie oficjalnej zgody na granie z balkonu w weekendowe wieczory oraz objęcie wydarzeń patronatem miasta.
Później doszło do spotkania wiceprezydenta Bydgoszczy Łukasza Krupy oraz Menadżera Śródmieścia i Starego Miasta Macieja Bakalarczyka z autorami petycji oraz właścicielem pubu "Kubryk". Urzędnicy poinformowali, że tak duże wydarzenie wymaga już jednak sformalizowania (ochrony, pomocy medycznej itd.) i uzyskania zgody, bo staje się imprezą masową.
Na zakończenie wakacji, 30 sierpnia znów miała zabrzmieć muzyka, ale organizatorzy ogłosili, że "balkon" jednak nie dojdzie skutku. "Chcieliśmy zrobić to dobrze. Były rozmowy, były próby współpracy z miastem... Niestety, po drugiej stronie zabrakło chęci i otwartości. Szkoda - bo razem mogliśmy stworzyć coś naprawdę wyjątkowego dla Bydgoszczy" - czytamy we wpisie DJ -ów na portalu społecznościowym.
W sieci pojawiło się mnóstwo krytycznych komentarzy pod adresem ratusza oraz prezydenta miasta Rafała Bruskiego.
"Wrócimy z jeszcze większą energią"
Tymczasem urząd miasta - odpowiadając na publiczne zarzuty - w przesłanym do redakcji oświadczeniu podkreśla, że dotąd były to spontaniczne występy, a formalny ciąg dalszy wymaga dopełnienia przepisów. - Zaoferowaliśmy wsparcie w przejściu formalności, jednak do tej pory nie trafił kompletny wniosek organizatora - informują urzędnicy z biura prasowego. - Decyzja o zakończeniu organizacji wydarzeń muzycznych z balkonu na Starym Rynku należy wyłącznie do ich organizatorów i nie ma związku z jakąkolwiek negatywną decyzją Urzędu Miasta - dodają.
Z zapowiedzi wynika, że rozmowy o "powrocie balkonów" w przyszłym sezonie są możliwe - już w formule zgodnej z prawem i odpowiednio zabezpieczonej. - Jeżeli do miasta trafi wniosek na organizację tego typu wydarzenia, przy zachowaniu wszystkich formalności wynikających z aktualnie obowiązujących przepisów, zgoda zostanie udzielona - zapewniają urzędnicy.
Artyści deklarują z kolei, że dopną temat na przyszły rok i wrócą "z jeszcze większą energią".